Stowarzyszenie Żeglarskie Samoster

Quo vadimus nautae? Quocumque ventis et undis agimur...

Konferencja Bezpieczeństwa - nasze wnioski

To już czwarta, kolejna informacja dotycząca Konferencji Bezpieczeństwa, która odbyła się 12.12.2007 w Mikołajkach. Ale że bezpieczeństwa w naszym żeglarstwie nigdy dość, a także z uwagi na fakt, że podczas samej konferencji nie wystarczyło czasu na zaplanowaną pracę zespołu opracowującego wnioski, nasze stowarzyszenie pod wodzą delegata - Mariusza Główki przygotowało taki materiał.

Poniżej przedstawiamy pismo skierowane do Polskiego Związku Żeglarskiego, który jako faktyczny organizator konferencji będzie opracowywać całość materiałów.

Samoster do PZŻ

Warszawa, 2007-12-19

Polski Związek Żeglarski
00-791 Warszawa
ul. Chocimska 14

Szanowni Państwo

Stowarzyszenie Żeglarskie „Samoster” jest żywotnie zainteresowane bezpieczeństwem żeglowania i dąży do poprawy stanu bezpieczeństwa, jednocześnie pamiętając, że każda forma aktywnego wypoczynku niesie zagrożenia. Osoba, która decyduje się na korzystanie z danej formy aktywnego wypoczynku musi być świadoma zagrożeń i musi być świadoma ryzyka, jakie podejmuje. Nie jest możliwe zredukowanie owego ryzyka do zera.

Właśnie z podanych wyżej przyczyn nasze stowarzyszenie uznało za konieczne delegowanie swojego przedstawiciela na Konferencję Bezpieczeństwa, która odbyła się w dniu 12.12.2007r. w Mikołajkach. Ponieważ czas trwania konferencji nie pozwolił na opracowanie wniosków, które powinny być tej konferencji rezultatem, nasze stowarzyszenie na podstawie relacji i pod bezpośrednim przewodnictwem naszego delegata Mariusza Główki przygotowało poniższy materiał, który przedstawiamy jako wnioski, celem zamieszczenia w materiale, przygotowywanym przez PZŻ.

Nawałnica, która w dn. 21 sierpnia 2007 roku przewróciła kilkadziesiąt, a może nawet ponad sto jachtów i pozbawiła życia 12 osób, brutalnie obnażyła błędy i niedoskonałości związane z żeglarstwem rekreacyjnym, a zwłaszcza popełnione podczas szkolenie żeglarzy.

Oczywiście utrata życia przez 12 osób, jednego dnia na jeziorach, jest tragicznym wydarzeniem. Statystyki policyjne (www.policja.pl) nie pokazują ile utonięć jest bezpośrednim efektem uprawiania żeglarstwa rekreacyjnego. Tym niemniej oceniamy, że jest to relatywnie bezpieczna forma aktywnego wypoczynku, paradoksalnie, nawet pomimo owych 12 ofiar burzy z 21 sierpnia. Podczas wakacji 2006 w woj. Warmińsko-Mazurskim utonęło łącznie 28 osób, bez rozróżnienia, jaki był powód utonięcia, i jest to szósta pozycja pośród wszystkich województw (najwięcej mazowieckie - 39 osób). W wakacje 2007 roku utonęło 20 osób w warmińsko-mazurskim (5 pozycja, najwięcej w mazowieckim – 26 osób). Łącznie podczas wakacji 2006 utonęło w całym kraju 399 osób, a w wakacje 2007, pomimo nawałnicy 21 sierpnia, utonęło 260 osób.

Pomimo iż dane statystyczne w żaden sposób nie wskazują takich zależności, bezpośrednio po tych tragicznych wydarzeniach rozpętała się w mediach emocjonalna dyskusja o uwarunkowaniach prawnych związanych z żeglarstwem, głównie pod kątem krytyki wprowadzanych zmian. Niektórzy wskazywali, iż do owej tragedii przyczyniła się nadmierna liberalizacja przepisów, jaka miała ostatnio miejsce. Jesteśmy głęboko zaniepokojeni takimi wypowiedziami. 23 lipca 2007, czyli niecały miesiąc wcześniej, weszła w życie nowelizacja ustawy o żegludze śródlądowej, gdzie zwolniono z obowiązku przeglądów i rejestracji jachty żaglowe o długości do 12 m. Zwolniono z obowiązku, ale nie zabroniono. De facto, skutki tej nowelizacji poczynionej w środku sezonu, będziemy mogli zobaczyć najwcześniej dopiero w następnym sezonie, a na pewno nie było to możliwe po niecałym miesiącu jej obowiązywania. Jachty które utonęły, miały ważne rejestracje, i dokonywano w nich przeglądów. Druga z ustaw liberalizująca przepisy, ustawa o kulturze fizycznej została podpisana przez Prezydenta RP dopiero 12 września 2007 i wejdzie w życie 1 stycznia 2008. Zatem, zdarzenia z 21 sierpnia miały miejsce w rzeczywistości związanej ze starym porządkiem prawnym i stanowczo protestujemy, aby ich skutki wiązać z działaniami liberalizującymi prawo.

Mając powyższe na uwadze, nasze stowarzyszenie na podstawie danych przedstawionych podczas konferencji oraz powszechnie dostępnych informacji i danych statystycznych, przedstawia następujące wnioski.

  1. Z danych przedstawionych przez przedstawicieli IMGW wiemy, że 21 sierpnia nad północno-wschodnią Polską ukształtowała się burza o rzadko spotykanych rozmiarach i rzadko spotykanej sile. Wprawdzie burza kształtowała się w południowo-wschodniej Polsce i przemieszczała się przez kilka godzin w kierunku północnym, ale dopiero w bezpośrednim sąsiedztwie Mazur wybudowała się do monstrualnych rozmiarów. W mediach wichurę nazwano „białym szkwałem”. To określenie nie ma nic wspólnego ze zjawiskami atmosferycznymi, jakie miały miejsce tego dnia na Mazurach. Jest to o tyle istotne, że nadciągająca chmurę burzową widać było już godzinę wcześniej, zanim rozpoczął się kataklizm. Tymczasem „białym szkwałem” jest nazywane inne zjawisko atmosferyczne, którego wystąpienie jest dużo trudniejsze do przewidzenia.

    W wakacje, każdego dnia na Mazurach na wodzie jest kilka tysięcy jachtów. To, że przewróciło się tylko ok. 100 jachtów, jest miarą świadomości zagrożenia, jakim jest pojawienie się chmury burzowej. Tu trzeba przyznać, że olbrzymia większość żeglarzy wie, co taka chmura oznacza. Większość z nich zdołała schronić się na brzegu i bezpiecznie przetrwała nawałnicę.

    Należy zatem zwrócić większą uwagę na przybliżenie żeglarzom wiedzy o zagadnieniach związanych z powstawaniem tego rodzaju zjawisk, ich przebiegiem i możliwymi skutkami, poprzez rozszerzenie zakresu szkolenia w części dotyczącej meteorologii, kosztem mniej potrzebnych działów.

  2. Podczas konferencji, zarówno Mazurski WOPR jak i przedstawiciele IMGW, omawiali propozycje wdrożenia systemu ostrzegania o zagrożeniach. Mazurski WOPR zadeklarował, że już od 1 maja 2008 będą funkcjonowały tablice świetlne z lampami stroboskopowymi ostrzegające żeglarzy o niebezpieczeństwie. Nasze stowarzyszenie popiera tę inicjatywę, przestrzegając jednocześnie przed nadużywaniem systemu ostrzegania. Kluczowym zagadnieniem jest zapewnienie właściwej informacji meteorologicznej w punktach – placówkach odpowiednich służb, które będą uruchamiać sygnalizację ostrzegawczą, oraz koordynacja (łączność) pomiędzy tymi punktami. Jeżeli system będzie wykorzystywany nieodpowiedzialnie to osiągniemy odwrotny skutek do zamierzonego. Mamy tu na myśli ostrzeganie przed każdą burzą, nawet taką, która przechodzi w bezpiecznej odległości. Jeżeli sternicy 100 jachtów zlekceważyli doskonale widoczną olbrzymią chmurę burzową, to po kilku „fałszywych” alarmach, zlekceważą również sygnał ostrzegający o prawdziwym zagrożeniu. Naszym zdaniem system powinien tak funkcjonować, aby był jedynie pomocą dla sternika w podjęciu decyzji, a nie odzwyczajał sternika do samodzielnej obserwacji i analizowania sytuacji.

  3. Naszym zdaniem, opartym na danych WOPR, na zeznaniach świadków zdarzeń, na danych z Prokuratury Okręgowej w Olsztynie wynika, że większość przypadków zatonięcia jachtów była wynikiem słabego wyszkolenia żeglarzy. Mimo braku systemu ostrzegania, zagrożenie było widać dużo wcześniej i był czas na poszukanie schronienia przy brzegu. Ponadto poszkodowani żeglarze nie byli dostatecznie wyszkoleni w zakresie zachowań, jakie muszą podjąć w sytuacji zagrożenia przewróceniem jachtu. Świadczą o tym informacji przekazane w trakcie konferencji. Wszystkie zatopione jachty miały pootwierane zejściówki. Po wywrotce woda błyskawicznie zalewała kabiny i jachty tonęły.

    Naszym zdaniem bezpośrednim błędem szkoleniowym, jaki był popełniany od wielu lat, jest nieprawdziwa teza jakoby jachty śródlądowe powinny być niezatapialne. Pomijając ewentualny stan techniczny jachtu, ta teza nie znajduje odzwierciedlenia w obowiązującym prawie, a w szczególności w normie: EN ISO 12227-2 Małe Statki, ocena stateczności i pływalności oraz podział na kategorie – część 2. Ta błędna teza jest nadal wielokrotnie przytaczana w podręcznikach dla żeglarzy, zatwierdzanych przez Komisję Szkolenia PZŻ.

    Przyjęcie tezy o niezatapialności jachtu żaglowego rodzi daleko idące konsekwencje, stanowiące olbrzymie zagrożenie dla życia żeglarzy. Tak szkolony żeglarz nie spodziewa się, że jacht którym żegluje może zatonąć i zaniedbuje praktykę stosowania indywidualnych środków bezpieczeństwa.

    Podczas Konferencji Andrzej Skrzat, jeden z najwybitniejszych konstruktorów jachtów w Polsce udowodnił, że zamknięcie zejściówki i bulajów w kabinie spowoduje, iż jacht będzie się napełniał wodą przez kilka godzin, a nie kilka minut, jak to miało miejsce 21 sierpnia. Kilka godzin, to wystarczający czas na śródlądziu niezbędny do przetrwania. Niestety, tego nie uczy się na kursach realizowanych według obecnych programów szkolenia. Podobnie na owych kursach nie uczy się zachowania w trudnych warunkach. Sadząc po licznych wypowiedziach żeglarzy na forach internetowych i w mediach, niewielu z nich wie jak należy przyjąć silne uderzenie wiatru. Pokutuje opinia, że należy bezwzględnie starać się utrzymać dziobem do wiatru, co w warunkach śródlądowych jest praktycznie niewykonalne. Nagminna jest też praktyka szukania schronienia w kabinie, a jest to wyrok śmierci. Przykładem było utoniecie trzech osób, które pozostały w kabinie po wywrotce jachtu na J. Wdzydze w lipcu 2007.

    Najważniejszym zadaniem jest przekazywanie szkolonym informacji: jacht może zatonąć, oraz co zrobić, żeby zatonął jak najpóźniej.

    ,
  4. Podczas Konferencji A. Skrzat mówił o odpowiedzialności producenta za jacht. Zgodnie z prawem europejskim producent powinien określić kategorię projektową jachtu, a co za tym idzie, ograniczenia dotyczące warunków, w jakich jacht może być używany. Ponadto, zgodnie z obowiązującym prawem jacht powinien być wyposażony w dokument będący instrukcją obsługi, gdzie będą znajdowały się m. in. informacje o ograniczeniach związanych z jego eksploatacją. W instrukcji musi się znajdować się informacja dla sternika, co robić, jeżeli niespodziewanie pojawią się trudne warunki na wodzie. Z kolei zadaniem szkoleniowców jest wpojenie szkolonym nawyku żądania informacji o jachcie, szczególnie tych związanych z ich bezpieczeństwem i ten element również powinien znaleźć się w programach szkolenia.
  5. Podczas Konferencji dyskutowano i postulowano regulację prawną, nakładająca obowiązek zakładania kamizelek ratunkowych w trudnych warunkach. Była nawet konkretna propozycja zapisu prawnego ze strony przedstawiciela RZGW. Mieliśmy typowy przykład urzędniczego myślenia: wprowadzić przepis i już będzie dobrze. Będzie dobrze dla urzędnika, ale przepis będzie nadal martwy. W wielu krajach nie ma nawet urzędowego obowiązku posiadania wyposażenia ratunkowego na jachtach. Przykładem może być Wlk. Brytania, gdzie na jachtach służących do rekreacji, o długości do 45 stóp (13,7m) nie ma listy obowiązkowego wyposażenia ratunkowego i ppoż. To nie oznacza, że te jachty nie są wyposażone w środki ratownicze. Ich właściciele mają pełne wyposażenie ratunkowe na jachcie, bo mają świadomość, że jest to niezbędne. Tą świadomość budowano przez dziesięciolecia. To powinien być kierunek następnych działań. Szkolenie, szkolenie i jeszcze raz szkolenie, a nie wprowadzanie kolejnych, w przekonaniu ich autorów, coraz doskonalszych regulacji. W praktyce życie rządzi się swoimi prawami i owe doskonałe regulacje są martwe, podobnie jak martwym byłby przepis o jeżdżeniu w pasach samochodem, gdyby nie przekonanie kierowców o ich skuteczności. Przedstawiciel RZGW proponował wprowadzenie obowiązku zakładania kamizelek w trudnych warunkach, przy czym nie potrafił sprecyzować co to oznacza termin „trudne warunki”. Na nic zda się precyzowanie bez edukacji żeglarzy. Zmiany w mentalności ludzi nie zachodzą z dnia na dzień. Dlatego jest konieczna jak najszybsza, koniecznie przed przyszłorocznym sezonem, zmiana programów szkolenia i wprowadzenie do nich wskazanych wyżej elementów dotyczących przewidywania zjawisk atmosferycznych, zapobiegania ich negatywnym skutkom a także zachowania się załóg i jachtów w ekstremalnych warunkach. Pozwoli to rozpocząć proces poprawy bezpieczeństwa na wodzie, którego efekty będą w pełni widoczne dopiero po latach.

Podsumowanie

Żeglarstwo rekreacyjne jest formą aktywnego wypoczynku, która zawsze będzie nieść pewne zagrożenia dla jego uczestników. Nie ma możliwości redukcji do zera tychże zagrożeń, bo operujemy na granicy dwóch żywiołów, wody i wiatru. Zatem zamiast próbować regulować ową aktywność związaną z żywiołami, to czego uregulować się nie da, należy położyć nacisk na edukację. Edukacja, nie regulacja – to jest motto brytyjskiego Royal Yachting Association i mamy nadzieję, kiedyś stanie się mottem naszych stowarzyszeń i związków żeglarskich.

Podczas szkolenia powinno się jak najwięcej mówić o zagrożeniach. Brytyjska formuła, jaką się stosuje podczas „safety briefing” jest następująca: przedstaw zagrożenie, omów wszystkie możliwości działań, jakie możemy podjąć aby uniknąć owego zagrożenia, a następnie omów wszystkie możliwości działań jakie należy podjąć, gdy nie udało się zagrożenia uniknąć. I w takiej formule należy szkolić żeglarzy.

z poważaniem
Andrzej Kapłan
Prezes Samoster

Zobacz też:

[ 19-12-2007, dodał: AIKI ]


Aktualne

Poleć stronę innym

Ranking stron żeglarskich


Hosting: www.olek.waw.pl | Mapa serwisu | Admin | XHTML 1.0