Stowarzyszenie Żeglarskie Samoster

Quo vadimus nautae? Quocumque ventis et undis agimur...

Pierwsza pomoc w warunkach jachtowych - śródlądzie

Nasz kolejny gość, instruktor pierwszej pomocy Jacek Rosłonek, rozpoczął spotkanie cytatem z Kłapouchego: "Bo wypadek to dziwna rzecz, nigdy go nie ma dopóki się nie wydarzy". Faktycznie, wypadki zdarzają się zwykle wtedy gdy najmniej się ich spodziewamy. Dotyczy to również wakacji, rejsów, kiedy o natychmiastową pomoc lekarską trudno i dobrze jest posiadać umiejętności, dzięki którym poradzimy sobie w trudnej sytuacji.

Dostrzegając wypadek często uważamy, że to nie nasza sprawa lub że pomogą inni. Niektórzy boją się angażować sądząc, że w razie popełnienia błędu pociągnięci zostaną do odpowiedzialności. Jeszcze inni po prostu nie wiedzą co powinni zrobić i jak skutecznie udzielić pomocy. Efekt jest taki, że wiele osób przechodzi obojętnie, udając że nie widzi potrzebującego. Błąd! Nie powinniśmy obawiać się skutków prawnych naszych działań - pomoc jest naszym obowiązkiem, a karalne jest wyłącznie jej zaniechanie. Przede wszystkim jednak, jeśli my nie udzielimy dzisiaj pomocy, to może się zdarzyć, że w przyszłości nam także nikt jej nie udzieli.

Pomagając pamiętajmy o własnym bezpieczeństwie. Jak zostało to kilkakrotnie przez prelegenta podkreślone: dobry ratownik to żywy i sprawny ratownik. Jeżeli coś stanie się nam, to najprawdopodobniej nie tylko nie pomożemy innym, ale jeszcze niepotrzebnie zwiększymy liczbę poszkodowanych. Za każdym razem upewnijmy sie, że nasze działanie jest bezpieczne, że pozwalają na nie warunki i sytuacja, w której się znajdujemy. Zawsze stosujmy jednorazowe rękawiczki oraz maseczki do prowadzenia sztucznego oddychania, które powinny się znaleźć w naszych apteczkach. Przypadki zarażenia się chorobami zakaźnymi w trakcie udzielania pierwszej pomocy na świecie można policzyć na palcach jednej ręki, jednak nie zwalnia nas to od postępowania zgodnego ze zdrowym rozsądkiem.

Niezwykle istotne jest również wezwanie fachowej pomocy medycznej we właściwy sposób. Najskuteczniejsze wciąż jest połączenie z numerem alarmowym 999 (darmowe z telefonów stacjonarnych i komórkowych). System powiadamiania ratunkowego z użyciem numeru 112 wciąż nie jest w Polsce w pełni wdrożony. Dzwoniąc pod 112 uzyskamy najczęściej połączenie z Policją, co może spowodować opóźnienie w dotarciu karetki. W trakcie rozmowy pytania zadawać nam będzie dyspozytor, który dopiero po otrzymaniu wszelkich potrzebnych informacji zakończy rozmowę. Nigdy nie rozłączamy się pierwsi!

Po omówieniu kilku najczęściej spotykanych w przypadkach jachtowych urazów: różnego rodzaju zranień, oparzeń, złamań, nasz prelegent zademonstrował sposoby radzenia sobie z tymi przypadkami w praktyce. Niejako przy okazji dotarliśmy do kwestii posiadania apteczki. Wiadomo, że te najtańsze, kupowane w hipermarketach, mają wyposażenie adekwatne do ceny. Najlepiej więc samodzielnie skompletować zawartość, aby odpowiadała naszym potrzebom i możliwościom. Wyjmując z własnej apteczki kolejne elementy wyposażenia, Jacek od razu pokazywał do czego można je wykorzystać i jak prawidłowo zastosować.

Co zatem powinno znaleźć się w naszej apteczce?

  • Rękawiczki lateksowe - dobrze mieć przy sobie kilka par w odpowiednim rozmiarze.
  • Maseczka do prowadzenia sztucznego oddychania z jednokierunkowym zaworkiem - podobnie jak rękawiczki pomogą nam w zapewnieniu sobie bezpieczeństwa.
  • Kompresy jałowe (tzw. gaza), które nakładamy bezpośrednio na ranę. Warto zadbać o posiadanie kilku, w tym i większych rozmiarów: 0.5m2, 1m2, bo tylko takie umożliwią zaopatrzenie rozleglejszych zranień.
  • Bandaże klasyczne - podstawowy sposób mocowania gazy, zwinięte w rolce przydatne także do dociskania opatrunku. Także kilka rolek bandaża elastycznego warto w swojej apteczce mieć.
  • Codofix - elastyczna siateczka pozwalająca szybko umocować kompres w miejscu, gdzie użycie bandaża jest trudne. Dostępne są w różnych rozmiarach, szczególnie przydatne do zabezpieczania ran na głowie.
  • Plastry - oprócz najczęściej spotykanych plasterków różnych rozmiarów, warto posiadać plaster do cięcia, aby poradzić sobie w mniej typowych przypadkach.
  • Gaziki LEKO - gaziki nasączone spirytusem. Wygodne do dezynfekowania i oczyszczania niewielkich zranień.
  • Chusta trójkątna - bardzo uniwersalna: do wiązania, unieruchamiania, wykonywania temblaka, opatrywania głowy lub kończyn.
  • Oparzeniowe opatrunki hydrożelowe - kompresy nasączone żelem, który absorbuje ciepło z rany oparzeniowej i zabezpiecza ją przed zanieczyszczeniem.
  • Folia NRC (koc termiczny) czyli cienka folia skutecznie zapobiegająca wychłodzeniu organizmu. Fabrycznie zapakowana zajmuje bardzo mało miejsca, a po rozłożeniu pozwala szczelnie owinąć poszkodowanego i zabezpieczyć przed utratą ciepła. Przydatna również przy ognisku, pod namiotem.
  • Altacet w żelu - zmniejsza opuchliznę, chłodzi stłuczone miejsca.
  • Nożyczki z zaokrąglonymi końcami - przydatne przy cięciu plastrów, bandaży, można nimi przeciąć ubranie, żeby szybko dostać się do rany.
  • Mała latareczka - o wypadek po zmierzchu czy w ciemnym wnętrzu jachtu nietrudno, a dzięki niewielkiej mini-latarce udzielenie pomocy będzie dużo łatwiejsze i skuteczniejsze.

Jeśli chodzi o lekarstwa - unikajmy podawania ich nieznanym nam osobom. Może się zdarzyć, że popularny i uważany za bezpieczny środek przeciwbólowy czy przeciwgorączkowy wywoła u kogoś ciężką reakcję alergiczną wymagającą natychmiastowej interwencji lekarskiej. Trzeba natomiast pamiętać o zabraniu ze sobą przyjmowanych na stałe lekarstw w ilości odpowiedniej do potrzeb.

Po krótkiej przerwie regeneracyjnej przeszliśmy do omówienia sytuacji nagłego zatrzymania krążenia. Jest to stan niezwykle groźny dla organizmu - w pozbawionym dopływu krwi mózgu nieodwracalne zmiany zaczynają zachodzić już po ok. 4 minutach. Najwyżej tyle czasu mamy na rozpoczęcie masażu serca połączonego ze sztucznym oddychaniem. Należy dodać, że czas ten jest orientacyjny i np niska temperatura otoczenia może go wydłużyć, a wysoka - odwrotnie. Jacek przedstawił podstawowe zasady wykonywania resuscytacji według aktualnych wytycznych Europejskiej Rady Resuscytacji i zademonstrował na przygotowanym fantomie prawidłowy jej przebieg. Pod jego czujnym okiem do ćwiczeń przystąpili ochotnicy, którzy mieli okazję przekonać się, że jest to zadanie męczące już po kilku cyklach uciśnięć i nie takie proste, jak mogłoby się to wydawać.

Spotkanie zakończyło się dopiero po godzinie 23, co świadczy o sporym zainteresowaniu tematem. Umiejętność udzielania pierwszej pomocy jest niewątpliwie ważna, ale jak przyznali sami słuchacze, niezbyt powszechna. Dla niektórych ostatnim kontaktem z tym zagadnieniem były lekcje przysposobienia obronnego, stąd wiedza okazywała się nieaktualna. Nasz gość cierpliwie odpowiadał na pytania i wyjaśniał wątpliwości, ale zaznaczyć należy, że takie spotkanie nie mogło i nie miało zastąpić rzetelnego kursu. Jacek podkreślał, że jedyną metodą nauki udzielania pierwszej pomocy jest udział w pełnym, profesjonalnym szkoleniu, które pozwoli zdobyć wiedzę i przećwiczyć nabyte umiejętności. Postaramy się taki kurs zorganizować, o czym będzie informacja na naszej stronie i na prz. Nie zapominajmy także o regularnym odświeżaniu wiadomości (przynajmniej raz na dwa lata), aby w razie wypadku zawsze wiedzieć jak postępować.

Grzegorz Firlik

Dziękujemy firmie EDU-MED za udostępnienie sprzętu do prezentacji i ćwiczeń.

[ 17-02-2008, dodał: AIKI ]
[ 23-02-2008, uzupełnił: AIKI ]


Poniedziałki w Korsarzu

Poleć stronę innym

Ranking stron żeglarskich


Hosting: www.olek.waw.pl | Mapa serwisu | Admin | XHTML 1.0