Stowarzyszenie Żeglarskie Samoster

Quo vadimus nautae? Quocumque ventis et undis agimur...

Żaglomistrz radzi

Co dla żagli jest dobre a co złe? Czym je prać, jak składać, jak suszyć, jak przechowywać? Jak wygląda proces projektowania a jak szycia? Która UV'ka jest lepsza - biała czy niebieska? To daleko niepełna lista problemów, z jakimi styka się właściciel najmniejszego nawet jachtu. Nasz gość, właściciel żaglowni "4 × 4" Bogumił Osiński prawie 4 godziny dzielił się ze słuchaczami w miniony poniedziałek swą niemałą wiedzą.

To było chyba pierwsze "samosterowne" spotkanie poświęcone w całości technice. Rozpoczęło się od powtórki ze szkoleń, podczas której przypomnieliśmy sobie podstawowe typy żagli, oraz używane zwłaszcza na jachtach regatowych żagle dodatkowe. Nie zabrakło też wzmianki o żaglach klasycznych: gaflowych a nawet łacińskich. Okazało się przy tym, że na rzucane od niechcenia przez prelegenta pytania dotyczące rodzajów pokazywanych na zdjęciach żagli, typów takielunku, czy innych szczegółów konstrukcyjnych odpowiedzi padały zwykle z jednej strony sali – tej gdzie siedzieli goście w wieku „stabilnie młodym" zwanym też niekiedy dojrzałym. Wniosek z tego taki, że młodzież – ta prawdziwa, czyli zwyczajnie młoda, bardziej interesuje się samym pływaniem, niż specjalistycznymi szczegółami dotyczącymi używanego do pływania sprzętu…

Następnie Prelegent wprowadził nas w tajniki swojej profesji: dowiedzieliśmy się o praktykach uprawianych przez niesolidnych, jak to ujął żagloszyjów wyposażających swoje wyroby w kolorowe imitacje osłon UV, w najmniejszym stopniu nie spełniających swojej roli. Jakby w przeciwieństwie do nich istnieją za to skuteczne osłony UV w kolorze białym. Zwrócił też uwagę na inne oznaki wskazujące na niską jakość żagli: liklina sztaksla nie sięgająca luwersów w rogu halsowym i fałowym, trójkątne (zamiast łukowych) wzmocnienia rogu szotowego, brak taśmy likowej chroniącej ten róg przed przecieraniem się, czy krzywoliniowa refbanta pozwalająca wprawdzie wypłaszczyć zarefowany żagiel, ale nie dająca się pogodzić z podstawową zasadą klasycznego refowania żagla, w myśl której obciążenia przenoszą tylko refhals i refszkentla (oraz mocujące rogi zarefowanego żagla bezpośrednio do bomu refbencle, których pomijane jest kolejnym nierzadkim błędem) a nie osadzone w delikatnych remizkach refsejzingi.

Nie jest natomiast błędem pominięcie w żaglu ciągłej refbanty: wytrzymałość stosowanych obecnie materiałów pozwala stosować wzmocnienia wokół jedynie remizek. Bardzo aktywny tego dnia Wojciech Zientara przypomniał jak surowe konsekwencje grożą z jego strony załodze w wypadku użycia do refowania węzła nazywanego w programach szkoleniowych PZŻ refowym.

Zdecydowanie więcej czasu zajęło omówienie high-techu. Była mowa żaglach laminowanych w formach 3D z wykorzystaniem włókien aramidowych, o których więcej informacji dalej, oraz o obrotowych, wolnostojących masztach najsprawniejszych aerodynamicznie, ale za to podlegających ekstremalnym obciążeniom. Przy okazji zwrócona została uwaga na różnice między właściwościami żagli przeznaczonych do regat, a typowych żagli turystycznych. W szczególności optymalny dla tych pierwszych krój radialny/biradialny/triradialny (ze względu na możliwość użycia lżejszego materiału w mniej obciążonych partiach żagla) nie jest optymalny dla szytych z jednolitego materiału żagli turystycznych, chociaż wzbudza zainteresowanie klientów ze względu na walory estetyczne.

Trochę zimnej wody zostało wylane na głowy entuzjastów nowoczesnych patentów. Będące już standardem na czarterowych jachtach lazyjacki wymuszają stawianie grota w zupełnym łopocie, które niszczy go bardziej niż stawianie żagla słabo wypełnionego wiatrem, na granicy łopotu. Inaczej ma się rzecz z grotami rolowanymi do masztu – te z kolei należy zwijać bez łopotu, bowiem łopoczący żagiel może zwinąć się nierówno i zaklinować w likszaprze.

Pokrowiec na bomie koliduje z refsejzingami, więc stosuje się albo nieciągłe profile do lazyjacka, albo remizki w lazyjacku. Fatalnym rozwiązaniem jest natomiast pokrowiec przyszyty do grota. Dalej, rolowany na sztywnym sztagu fok musi być wypłaszczony w pobliżu przedniego liku, co pogarsza jego sprawność; dodatkowo pojawiają się problemy z unoszeniem się liku dolnego w miarę zwijania żagla oraz zbyt krótkich szyn szotowych.

Jeszcze gorszym rozwiązaniem jest rolowanie grota w maszcie, zmuszające do stosowania tak nieoptymalnych aerodynamicznie rozwiązań jak pionowe listwy. A i o samych listwach dało się powiedzieć kilka ciekawostek: zbyt wiotkie mogą wpaść w łopot wraz z żaglem, przegięciem w druga zaś stronę bywa stosowanie listew o ciężarze jakiego i gafel by się nie powstydził. Została również zaprezentowana nowoczesna listwa o zmiennym przekroju kołowym, która naciśnięta z dwóch końców samoistnie układa się w krzywą będącą odwzorowaniem części przekroju lotniczego.

Dla użytkowników jachtów niewątpliwie najcenniejsze było zwrócenie uwagi na błędy często popełniane przez nich samych: zbyt krótka szkentla za sprawą której powstaje fałda biegnąca od rogu szotowego do masztu kilkadziesiąt cm powyżej rogu halsowego czy zapomnienie o podwiązaniu obydwu rogów sztaksla do okuć przedniej likliny, wskutek czego przedni lik marszczy się i ściąga. Cenną wskazówką było też zwrócenie uwagi na rolę przyszytej z pewnym naddatkiem przedniej i dolnej likliny żagla przymasztowego, pozwalające na łatwe jej przeszycie w wypadku gdyby się skurczyła.

W końcowej części wystąpienia padło kilka wskazówek służących wydłużeniu żywotności żagla: składać w jodełkę a nie w kostkę , czyścić przy użyciu szarego mydła (uwaga jednak na nowoczesne mydła w płynie będące często w istocie syntetycznymi detergentami). Niestety zbliżała się już godzina 23, toteż nie chcąc wracać do domu nocnymi autobusami i to okrężną drogą musiałem opuścić spotkanie w chwili gdy Gość podkreślał jakie znaczenie dla poprawnego uszycia żagli ma dostarczenie możliwie szczegółowych danych pomiarowych jachtu i takielunku.(TJ)

Markowe żaglownie mają zwykle opracowane specjalne formularze, w których należy podać wiele szczegółowych wymiarów. Jest to nieco uciążliwe dla klienta, ale w rezultacie takiego przygotowania danych otrzymamy żagle dostosowane do konkretnego jachtu i zapewniające lepsze osiągi, warto zatem poświęcić czas aby żądane wymiary zmierzyć i podać.

Dalsza część wystąpienia dotyczyła materiałów stosowanych do produkcji żagli poczynając od znanego od lat klasycznego dakronu poprzez różnorodne współczesne dakrony, mylary, aż po zbrojone włóknami kevlaru czy aramidu monofilmy, które stosuje się do żagli regatowców z górnej półki. Takie żagle są wykonywane na specjalnych formach drogą naprzemiennego nakładania pod różnym kątem pasm odpowiednich włókien z uwzględnieniem gęściejszego ich umieszczenia w częściach żagla narażonych na większe obciążenia (czyli głównie wzdłuż lików). Takie rozmieszczenie włókien pozwala zmniejszyć wagę żagla, a zatem i masę ogólną jachtu oraz obniżyć położenie środka ciężkości układu jacht-maszt-żagle. Tego rodzaju żagle są używane w zasadzie wyłącznie przez zespoły regatowe o dużym budżecie – jeden żagiel może kosztować nawet powyżej 100 tys. euro, a jego żywot z uwagi na ekstremalne obciążenia jest stosunkowo krótki.

Przy okazji niejako prelegent wspomniał o żaglach na jeden, góra dwa wyścigi, mając na myśli żagle do małych łódek klasy np. Finn.

Spotkanie przedłużyło się sporo ponad zaplanowany czas i zakończyło się po godz 23, choć w żaden żywy sposób nie sposób uznać, że temat został wyczerpany. Cóż - na temat żagli, ich aerodynamiki, kroju i innych "mających wpływ" okoliczności napisano grube tomy, a pewnie i trochę rozpraw doktorskich i habilitacyjnych by się znalazło. Jeśli jeszcze prelegent jest emocjonalnie zaangażowany w to co robi na co dzień i o czym opowiada na prelekcji, a tak było w tym przypadku, to opowieści można snuć i słuchać do białego rana...(AK)

Tomasz Janiszewski, Andrzej Kapłan

Zobacz też:

[ 13-03-2008, dodał: AIKI ]


Poniedziałki w Korsarzu

Poleć stronę innym

Ranking stron żeglarskich


Hosting: www.olek.waw.pl | Mapa serwisu | Admin | XHTML 1.0