Stowarzyszenie Żeglarskie Samoster

Quo vadimus nautae? Quocumque ventis et undis agimur...

Prostowanie "Rzeczpospolitej" - reakcja na nierzetelny artykuł

Warszawa, 2008-06-04

Pan Pawel Lisicki

Redaktor Naczelny „Rzeczpospolitej”

ul. Prosta 51,

00-838 Warszawa

Szanowny Panie Redaktorze

Członkowie i sympatycy naszego stowarzyszenia ze zdumieniem i oburzeniem przyjęli opublikowany 31 maja br na stronie internetowej "Rzeczpospolitej" artykuł Katarzyny Pawlak dotyczący żeglarstwa.

Omawiany artykuł zawiera wiele nieścisłości oraz kilka informacji niezgodnych z aktualnie obowiązującym stanem prawnym. Naszym zdaniem prezentując takie informacje za pośrednictwem ogólnopolskiego dziennika należy zachować minimum rzetelności w podawaniu faktów.

W ostatnim okresie przepisy regulujące sprawy żeglarstwa - zarówno śródlądowego, jak i morskiego - zmieniały się dość szybko. Tylko w ubiegłym roku zostały znowelizowane 2 ustawy (Ustawa z dn. 11.05.2007 o zmianie ustawy o żegludze śródlądowej - Dz. U. Nr 123 z 2007 r. poz. 846 i Ustawa z dnia 23 sierpnia 2007 r. o zmianie ustawy o sporcie kwalifikowanym oraz niektórych innych ustaw - Dz. U. nr 171 poz 1208 -) oraz pojawiły się nowe akty prawne niższego rzędu: rozporządzenie ówczesnego Ministerstwa Gospodarki Morskiej (Dz. U. nr 175 poz. 1228 - zmiana Rozporządzenia w sprawie inspekcji i dokumentów bezpieczeństwa statku morskiego), a także nowe zarządzenia porządkowe Urzędów Morskich.

W tej sytuacji jest szczególnie istotne, by tak poczytne i cieszące się takim autorytetem w kwestii wiadomości o prawie pismo jak "Rz", udzielało informacji aktualnych i sprawdzonych.

Ze swej strony proponujemy (poza źródłami ze stron sejmowych) skorzystanie z informacji zamieszczanych na stronie, zakładka „przepisy”, która jest na bieżąco aktualizowana w oparciu o opublikowane akty prawne.

Tego rodzaju informacje publikujemy również na stronie Stowarzyszenia Samoster.

Jako źródło aktualnych informacji, miejsce dyskusji o planowanych zmianach, miejsce, gdzie ludzie, którzy rzeczywiście orientują się jak jest i mają swój uzasadniony pogląd na to jak być powinno, może również służyć strona kapitana Jerzego Kulińskiego.

Powyższe informacje mogą pomóc uniknąć w przyszłości popełniania tak rażących błędów jak w omawianym przypadku, tym niemniej błędne informacje trafiły już do czytelników i wymagają reakcji.

Sprostowanie, które pojawiło się 3 czerwca 2008 r. na stronie: http://www.rp.pl/artykul/142912.html, jest niewystarczające. Autorka przyznała się wyłącznie do dwóch błędów, co sugeruje, że pozostałe opisane w artykule okoliczności są zgodne z prawdą. Naszym zdaniem wyprowadzenie czytelników z błędu odnośnie tych kwestii, które poniżej opisujemy, wymaga szerszego i bardziej szczegółowego wyjaśnienia.

Niniejszym żądam zatem formalnego sprostowania nieprawdziwych faktów podanych w opublikowanym przez Rzeczpospolitą materiale, a mianowicie:

Tytuł materiału: "Jeśli żeglować, to tylko z patentem" jest mylący.

Zgodnie z art. 53a ustawy o kulturze fizycznej w brzmieniu obowiązującym od 1 stycznia 2008 r. (zmiana wprowadzona przez art. 3 pkt 3 ustawy z dnia 23 sierpnia 2007 r. o zmianie ustawy o sporcie kwalifikowanym oraz niektórych innych ustaw, Dz. U. Nr 171 poz. 1208) posiadania stosownego dokumentu wydanego przez właściwy polski związek sportowy wymaga uprawianie żeglarstwa na jachtach:

  1. żaglowych o długości kadłuba powyżej 7,5 m lub
  2. motorowych o mocy silnika powyżej 10 kW.

W treści artykułu brak tej istotnej informacji, a wcale nie mała grupa jachtów o długości kadłuba do 7,5 metra nie wymaga dla prowadzenia posiadania patentu.

Ogólnikowe sformułowania zawarte w artykule nie pozwalają stwierdzić, czy dotyczy on żeglarstwa śródlądowego, czy morskiego. Brak również rozróżnienia patentu żeglarza jachtowego i sternika jachtowego, chociaż zarówno wymagania stawiane osobom ubiegającym się o wydanie tych patentów jak i uprawnienia, wynikające z tych dokumentów różnią się znacznie.

Zdanie "O patent można się ubiegać po ukończeniu 12. roku życia ale pływać samodzielnie mają prawo dopiero szesnastolatki" jest prawdziwe tylko w odniesieniu do patentu żeglarza jachtowego. Sternikiem można zostać dopiero po ukończeniu 18 roku życia.

Stwierdzenie: "Egzaminy przeprowadza właściwy polski związek sportowy, a warunkiem przystąpienia do niego jest przedstawienie: zaświadczenia potwierdzającego spełnienie wymagań stażowych (zdobywa się je podczas szkolenia)" zawiera przekłamanie.

Wymagania stażowe stawiane są wyłącznie kandydatom na sterników jachtowych. Kandydatów na żeglarzy wymagania stażowe nie dotyczą, zatem nie muszą oni przedstawiać komisji egzaminacyjnej żadnych zaświadczeń na ten temat. Przepisy wymagają stażu w postaci *dwóch* rejsów pełnomorskich w czasie co najmniej 200 godzin żeglugi. Kurs dla kandydata na sternika jachtowego może odbywać się w formie rejsu pełnomorskiego i wtedy podczas kursu można uzupełnić brakujący staż.

Stwierdzenie: "Członek załogi powinien mieć przy sobie dokument tożsamości, patent, kartę pływacką i dokumenty jachtu, czyli dowód rejestracyjny i ubezpieczenie. Nie wszyscy muszą mieć karty pływackie, ale tylko one uprawniają do pływania bez kapoka." jest zbiorem – mieszanką informacji prawdziwych i fałszywych:

  1. Nie ma żadnego przepisu nakładającego na członka załogi jachtu obowiązek posiadania przy sobie dokumentu tożsamości.
  2. Nie ma żadnego przepisu nakładającego na członka załogi jachtu obowiązku posiadania patentu. Należy rozróżniać członka załogi od osoby prowadzącej jacht - nazywanej w rozporządzeniu w sprawie uprawiania żeglarstwa "kapitanem statku (kierownikiem statku)".
  3. Stwierdzenie zacytowane na wstępie sugeruje, że każda osoba znajdująca się na jachcie jako członek załogi musi mieć patent, co jest nieprawdą.

  4. Nie ma podstaw prawnych stwierdzenie że karta pływacka uprawnia do pływania bez kapoka. Żaden organ nie ma prawa żądać okazania karty pływackiej od członka załogi jachtu, bowiem karta pływacka jest od kilkunastu lat dokumentem nieobowiązkowym.
  5. Natomiast kamizelkę ratunkową powinna mieć założoną *osoba nie umiejąca pływać przebywająca na pokładzie statku* (§ 18 ust. 1 rozporządzenia w sprawie uprawiania żeglarstwa).

  6. Stwierdzenie o obowiązku posiadania dokumentów jachtu czyli "dowodu rejestracyjnego i ubezpieczenia" jest nie do końca zgodne z faktycznym stanem prawnym. Obowiązek rejestrowy jachtów śródlądowych używanych wyłącznie do uprawiania sportu lub rekreacji został niedawno ograniczony do jednostek o długości kadłuba powyżej 12 m lub o napędzie mechanicznym o mocy silników większej niż 15 kW (Dz. U. z 2007 r. Nr 123 poz. 846, art. 1 pkt 2). Oznacza to, że znakomita większość jachtów śródlądowych nie musi być w ogóle zarejestrowana. Nie ma także żadnych obowiązkowych ubezpieczeń w żeglarstwie rekreacyjnym i ten stan rzeczy jest od wielu lat niezmienny

Przedstawiając powyższe, w oczekiwaniu na reakcję pozostaję

z poważaniem

Andrzej Kapłan

Prezez SŻ "Samoster"

[ 04-06-2008, dodał: AIKI ]


Archiwum spotkań 2012/2013

Podróż do wschodnich rubieży Bałtyku

26 marca, g. 1930

Sankt Petersburg jest najdalej wysuniętym na wschód portem Morza Bałtyckiego. Jest to też oczywiście kolebka Wielkiej Rosji, była stolica Imperium i ośrodek kulturalny o wspaniałym dziedzictwie.

O przygotowaniach do rejsu do Sankt Petersburga i o samym rejsie jachtem "Merkury" (słynne J-80), opowiedzą Kasia "rhumb" Szarecka i Adam "Entrant" Papliński. Rejs trwał dwa tygodnie i odbył się w czerwcu 2010.

Jeżeli więc chcecie usłyszeć o słynnych Białych Nocach lub o tym jak czuje się załoga stojąc w kompletnej flaucie z zepsutym silnikiem na środku skrzyżowania toru wodnego pod Helsinkami, zapraszamy do Tawerny Korsarz. Dowiecie się też gdzie można naprawić silnik "Andoria" w Tallinie lub w którym momencie najlepiej sprawdza się forluk na "Merkurym"...

Patrycja Długoń - Jachtostop

02 kwietnia, g. 1930

Jachtostop to najbardziej ekonomiczna forma podróżowania po świecie. Co jest ważne w przygotowaniach do takiego rejsu, na co uważać, czego się spodziewać w podróży, jak znaleźć jacht i w jaki sposób się do tego zabrać powie Patrycja Długoń - dziennikarka, prezenterka radiowa, tropicielka talentów i promotorka kultury niezależnej, płetwonurek i żeglarka - przez pięć lat przebywała w rejsie dookoła świata, w który wyruszyła jachtostopem (www.aroundtheworld.pl).

Patrycja opowie także o Roku Władysława Wagnera; pierwszego Polaka który opłynął świat pod żaglami, a o którym pamięć została niesprawiedliwie zatarta. Na rok 2012 przypadają trzy okrągłe rocznice: 100 lat od Jego narodzin, 80 lat od wyruszenia w rejs i 20 lat od śmierci (www.wladyslawwagner2012.pl).

Archiwum spotkań 2011/2012

Przerwa techniczna

W poniedziałek 12 marca spotkania nie będzie. To znaczy, zasadniczo będzie, ale na pokładzie s/y Zawisza Czarny - I Rejs Tawerny Korsarz. Musimy trochę popływać, żeby było o czym opowiadać. Tawerna mimo to czynna, jak by co.

Izabela Szepietowska, kpt. Krzysztof M. Różański

s/y Eltanin

19 marca, g. 1930

Zapraszamy na spotkanie z latem spędzonym wśród lodowców. Spotkanie z przestrzenią, pięknem krajobrazu w roli głównej, z błękitem "w tysiącu odcieni", ciszą...

Będzie to opowieść o rejsie jachtem daleko za koło podbiegunowe. O przebytych 2 tysiącach mil morskich w trzy osoby, bajkowych Lofotach, o tym jak kilka dni sztormu na Morzu Barentsa rekompensowane jest widokiem białego, skalistego brzegu i delfinów baraszkujących wokół jachtu. O tym, jak słońce nie zachodzi przez całą dobę, a pogoda potrafi być kapryśna i zasnuć widok mgłą. O majestatycznych lodowcach. O krystalicznie czystym powietrzu, doświadczaniu przyrody nieprzekształconej przez ludzi i kontrastującym z nią widoku Barentsburga – radzieckiej osady górniczej. O podglądaniu morsów, fortelach pozwalających uniknąć ataku rybitwy. O fenomenie Arktyki, który każe ludziom tutaj powracać. Zapraszamy na opowieść o miejscu, gdzie świat się zaczyna, a nie kończy.

Iza: Jej deklaracje, że popłynie jachtem na Spitsbergen znosili cierpliwie przez kilka lat nawet jej zdecydowanie ciepłolubni przyjaciele. Zaczęło się – jak to zwykle bywa przy dalekich podróżach – od marzeń. A dokładniej od wystawy zdjęć ze Spitsbergenu jej serdecznej koleżanki. Wtedy postanowiła, że kiedyś sama będzie robiła zdjęcia lodowcom. Na realizację marzenia musiała poczekać kilka długich lat. Nie chciała być turystą. Dlatego "zaciągnęła się" jako członek załogi na jacht. Jachtem dowodził Krzysztof.

Krzysztof: Płynął jak do siebie, do domu - od kilkunastu lat spędza lato na Spitsbergenie, jest bowiem synem legendarnego w tym rejonie świata kapitana. Każde odwiedzone miejsce, to ludzie i zdarzenia, o których potrafi z pasją opowiadać. Choć zna "instrukcję obsługi Spitsbergenu" z wielką pokorą podchodzi do rządzących tam praw natury. Co czuje, gdy w najtrudniejszych warunkach oczy załogi zwrócone są na Niego? Tego nie powie. Po prostu działa.

Mini Transat

05 marca, g. 1900
Uwaga! Godzina dziewiętnasta-zero-zero słownie, pół godziny wcześniej, niż zwykle

Radosław Kowalczyk, szczecinianin z YKP Świnoujście, opowie o ukończonym starcie w regatach Mini Transat. Radek jest zaledwie trzecim - po Kazimierzu 'Kubie' Jaworskim (1977) i Jarosławie Kaczorowskim (2007) - polskim żeglarzem, któremu udał się taki wyczyn!

Ceną przygotowania do tych prestiżowych regat było sześć lat wyrzeczeń. Przygotowanie i ostateczne wykończenie jachtu zbudowanego własnym sumptem przez niedoszłego konkurenta, Piotra Czarnieckiego. Potem zbieranie punków kwalifikacyjnych do wyścigu na trasie z francuskiego La Rochelle do brazylijskiego San Salvator. Po drodze wiele przygód, kolizji i awarii, konieczność naprawy nawet kila, jednak Radek zawsze wracał na trasę regat.

Radek zajął 26. miejsce, ostatnie w swojej klasie, lecz tylko jego organizatorzy nazwali "niezniszczalnym".

Regaty, regaty, regaty...

27 luego, g. 1930

Dlaczego coś nas ciągnie, by wystartować w regatach? Jak zacząć regatowe starty? Jak to się robi w Wielkiej Brytanii a jak w Polsce?

Na wszystkie te pytania usłyszycie odpowiedź w gościnnej Tawernie Korsarz. O swoich regatowych początkach w regatach na cieśninie Solent opowie Piotr Gryko, natomiast o debiucie w Pucharze Polski Jachtów Kabinowych opowie mistrzowska załoga klasy T3 - Piotr "Pseudokibic" Lewandowski i Wiktor Plitkin. Zapraszamy!

Żeglowanie w Algierii

20 lutego, g. 1930

14 Mm przed Algierem wywołałem port controll na 16. W odpowiedzi usłyszałem: "Call sign, what call sign?" Następnie - "permit number, permit number?" Domyślając się, że rozmówca szuka mnie na liście oczekiwanych statków powiedziałem, że płynę jachtem żaglowym, załoga 7 osób, jesteśmy żeglarzami i płyniemy z wizytą jako turyści. W odpowiedzi długa cisza zakończona pytaniem: Zepsuł wam się silnik? (zrobiłem małe dochodzenie w sprawie tego pytania i okazało się, że rok temu wpłynął tam jacht z awarią silnika).

To fragment relacji Marka Tereszewskiego z jego rejsu do Algierii, kraju bardzo rzadko odwiedzanego przez żeglarzy. Jeśli interesuje Was co było dalej, to zapraszamy do gościnnej Tawerny Korsarz!

Rzeszowiakiem na Spitsbergen

13 lutego, g. 1930

Jak odrażająca i straszna jest
Biel Arktyki, tego nie wie nikt
Za sobą mamy już setki mil

Posłuchaj opowieści nie tylko o bieli Arktyki. O białej nocy. O lodowcach. O wielorybach. Czy przydała się strzelba na niedźwiedzie? Jak czytać prognozy lodowe? Czy organizatorzy osiągnęli swój cel: równoleżnik 80? Czy w Arktyce można przeżyć kilka dni bez gorących posiłków?

Będzie wiele anegdot, bardzo dziwnych przygód oraz innych morskich opowieści dziwnej treści. Ale przecież Olek Kwaśniewski i Andrzej 'Kuracent' Kurowski nie zdradzą wszystkich tajemnic przed spotkaniem...

Polonus - śladami Śmiałego

jacht Polonus

06 lutego, g. 1930

Marek 'Maar' Grzywa i Mariusz Główka opowiedzą o trwającej wciąż wyprawie jachtu Polonus Śladami Śmiałego a nawet jeszcze dalej. Jacht w tej chwili już minął Horn, był też na Antarktydzie. Rejs dookoła Ameryki Południowej zorganizowali Marek Grzywa i Piotr Mikołajewski, a bierze w niej udział kilkunastu kapitanów i kilkudziesięciu żeglarzy. Marek opowie o pierwszym etapie i o tym gdzie teraz jacht przebywa. Mariusz -- o atlantyckim przelocie wzdłuż brzegów Brazylii i skoku w bok na wyspę Fernando de Noronha. A jak wystarczy czasu, to Zbigniew "Zgrzyb" Przybyszewski wtrąci swoje trzy grosze o przejściu Polonusem przez Biskaje.

Palmy i inne atrakcje Karaibów

30 stycznia, g.1930

Z powodu kontuzji kolegi Wojtek Zientara został "zmuszony" do zimowego wyjazdu na Karaiby. Dwa tygodnie na jachcie Dufour 455 o wzbudzającej wszędzie uśmiech nazwie "Seayoulater" (nie ma literówki!). Wycieczka z Martyniki na St. Lucię i Grenadyny oraz z powrotem odbyła się pod hasłem: "Zmarnowany urlop - codziennie lało". Lało rzeczywiście codziennie, a czasem nawet dwa razy dziennie - od pięciu do dwudziestu minut. A opowieść będzie o tym, jak nieprawdziwa jest pierwsza część powyższego hasła.

[ 27-01-2012, dodał: AIKI ]
[ 01-02-2012, 02-02-2012, 03-02-2012, 04-02-2012, 09-02-2012, 06-03-2012, 08-03-2012 21-03-2012 edytował: Cypis ]

Poleć stronę innym

Ranking stron żeglarskich


Hosting: www.olek.waw.pl | Mapa serwisu | Admin | XHTML 1.0