Stowarzyszenie Żeglarskie Samoster

Quo vadimus nautae? Quocumque ventis et undis agimur...

Czystość jezior i brzegów

Poprzez formularz kontaktowy na naszej stronie otrzymaliśmy pismo - propozycję dotyczącą poprawy stanu czystości na Mazurach. Oto jego treść:

Przed tegorocznym sezonem żeglarskim szukałem ofert charteru jachtów i bardzo zaniepokoił mnie fakt, że duża część z nich nie jest wyposażona w WC. Jaki z tego płynie wniosek a no taki, że brzegi nadal będą upstrzone "grzybami z papieru". Zwiększająca się liczba jachtów pływająca po polskich jeziorach to znak, że czas najwyższy zastanowić się nad rozwiązaniami chroniącymi jeziora przed zniszczeniem. Proponuję aby stowarzyszenie w ramach dyskusji na swoich stronach przyczyniło się do znalezienia właściwego rozwiązania.Podstawą dyskusji może być propozycja, aby wszystkie przeznaczone do charteru jachty wyposażone były w WC (w 2 lata).

B.M.

Po przeprowadzeniu wewnętrznych konsultacji oraz ze wsparciem uczestników grupy dyskusyjnej i niezależnych ekspertów odpowiedzieliśmy w te słowa:

Szanowny Panie

Przeprowadziliśmy nad zaproponowanym przez Pana rozwiązaniem dyskusję wśród czlonków naszego stowarzyszenia oraż przedstawiliśmy Pańską sugestię na żeglarskiej grupie dyskusyjnej. W obu przypadkach nie znalazł się nawet jeden zwolennik wprowadzenia administracyjnego przymusu wyposażania jachtów w WC. Kwestia używania na jachtach WC (chemicznego bądź stacjonarnego) to nie problem administracyjny a głównie kulturowy.

Ponadto jakiekolwiek rozwiazanie - to kwestia infrastruktury: Powszechne wc na jachtach to albo wc stałe ze zbiornikiem, bez technicznej mozliwosci wylania do wody, albo wc chemiczne. W te ostatnie na życzenie czarterującego jest wyposażany bezpłatnie praktycznie każdy jacht. Do pierwszego potrzebne sa pompy na brzegu i pływajace szambiarki. Do drugiego osobny system odbioru - nie powinno sie opróżniać zbiornika takiej toalety do kanalizacji ogólnej, ale odbierac osobno i wstępnie neutralizowac z uwagi na możliwości standardowych oczyszczalni ścieków.

Dobrym przykładem rozwiązania są szwedzkie szkiery, gdzie załatwiono problem poprzez postawienie zwykłych budek, wraz z rozpowszechnieniem mapy ich lokalizacji. Potrzebna jest do tego sprawna słuzba odbioru nieczystości i przy okazji czyszczenia. Szwedzkie budki, wyglądające jak polskie przedwojenne "sławojki" (choć zwykle z dodatkowym pomieszczeniem lub pojemnikiem na śmieci), są samorzadowe. W naszych warunkach można rzecz zorganizować w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego: własciciel wystawiałby "domek", a samorzad prowadziłby słuzbę odbioru, w uznaniu społecznego znaczenia problemu bezpłatną dla zachęty włascicieli?

Jesli wystawienie budek jest za trudne, to tym bardziej budowa systemu odbioru ze zbiornikow i/lub toalet chemicznych.

Jak widać problem nie jest łatwy do rozwiązania, bo zmiana mentalności wymaga czasu, działalności informacyjnej i odpowiedniej edukacji, zaś organizacja infrastruktury pieniędzy i, głównie, zainteresowania ze strony władz lokalnych, którym najbardziej (oprócz gości, a właściwie - z uwagi na gości) powinno zależeć na czystości na własnym terenie.

[ 14-07-2008, dodał: AIKI ]



Hosting: www.olek.waw.pl | Mapa serwisu | Admin