Stowarzyszenie Żeglarskie Samoster

Quo vadimus nautae? Quocumque ventis et undis agimur...

Niepokoje redaktora I. - czyli wiosenne przebudzenie demonów przeszłości

W pisemku „H2O” redaktor Jerzy Iwaszkiewicz w felietonie na ostatniej stronie dał upust swojej frustracji z powodu faktu, że grupka oszołomów (jakże typowa stylistyka oceny przeciwników polityki PZŻ) doprowadziła do liberalizacji przepisów i uwolniła od obowiązku patentowego jachty do 7,5 m, a także zwolniła z obowiązku rejestracji jachty do 12 m długości. Wymieniony wyżej redaktor wieszczy hekatombę wśród żeglarzy, przypominając tragedię z białym szkwałem w tle sprzed dwóch lat (tzn. z okresu, kiedy nowe przepisy jeszcze nie obowiązywały...). W tle błyska także myśl, że tylko nowe władze PZŻ (których wyborowi poświęcił większość swego tekstu) pod silną ręką starego-nowego prezesa mogą odkręcić ten stan, a przy okazji... wyremontować ulubioną przystań redaktora w Starych Sadach...

Nie przesadza się starych drzew (jak widać nie da się nawet "przesadzić" Starych Sadów ;-)), więc w zmianę poglądów wiekowego żurnalisty nie wierzę i polemizować z "żywą skamienieliną" nie myślę. Warto tylko zapamiętać, że starcy (poza kapitanem Kulińskim!) najczęściej służą nam dobrymi radami, bo na nic innego ich nie stać. Dobrymi we własnym mniemaniu, by być ścisłym... Pewnie dlatego nie rozumieją i nie zrozumieją nigdy tragedii wiekowego związku, który poniósł prestiżową legislacyjną klęskę w konfrontacji z ludźmi lepiej przygotowanymi do życia w zjednoczonej Europie XXI wieku. Im bardziej red. Iwaszkiewicz i jego stronnicy umniejszają pozycję środowiskowa tych ludzi, tym bardziej pokazują, jakimi niziołkami są sami – skoro nie potrafili przekonać ustawodawców do swojej przedpotopowej, petryfikującej status quo ante opinii.
Tylko cały sęk w tym, że tej opinii obronić się nie da. Jak trafnie głosi sygnaturka kpt. Jaromira Rowińskiego – "pokutuje cały czas przeświadczenie, że każda forma aktywności powinna być reglamentowana i regulowana, a zakazy i nakazy zastąpią wyobraźnię i zdrowy rozsądek". Przeświadczenie może pokutować, żeglarze – nie muszą! Dlatego stworzyli ruch na rzecz liberalizacji żeglarstwa i osiągnęli swój cel – poluzowanie gorsetu przepisów rodem z PRL.

Ale nie to dotknęło mnie w felietonie redaktora I. najbardziej. Napisał on, że podczas sierpniowej tragedii na Mazurach AD 2007 nie utonął żaden dobry żeglarz. To policzek dla pamięci Tych, którzy wówczas zginęli! Widocznie red. Jerzemu umknęła z mocno przechodzonej pamięci łacińska formuła: „De mortibus aut nihil, aut bene” (o zmarłych albo nic, albo dobrze). O braku elegancji wobec pozostałych kolegów żeglarzy, nie ma jednak co pisać, bo się jej po sędziwym redaktorze, wyraźnie brzydzącym się myślącymi inaczej rodakami, zupełnie nie spodziewam...

abc

[ 08-05-2009, dodał: AIKI ]


Było

Poleć stronę innym

Ranking stron żeglarskich

Reklama

Druk 3D Warszawa - sklep.12a.pl


Hosting: www.olek.waw.pl | Mapa serwisu | Admin