Stowarzyszenie Żeglarskie Samoster

Quo vadimus nautae? Quocumque ventis et undis agimur...

Apel - znowu jest coś do zrobienia w żeglarstwie...

Jak zapewne wiecie pod obrady Parlamentu trafiły 2 projekty nowej ustawy o sporcie, które po pierwszym czytaniu zostały skierowane do rozpatrzenia w Komisji kultury fizycznej, sportu i turystyki.

Pomimo iż projekty są dwa, to w części dotyczącej żeglarstwa nie różnią się - po prostu obecnie obowiązujące regulacje, pomimo wielu zgłoszonych do ministerstwa sportu uwag i propozycji, zostały przekopiowane do projektu nowej ustawy, a zmieniło się jedynie to, że w myśl projektu żeglarskie regulacje trafią do ustawy o żegludze śródlądowej.

Ponieważ ministerialni urzędnicy, wsłuchani w podszepty i wpatrzeni w podsuwane pod stołem dokumenty jedynie słusznego związku sportowego są odporni na argumenty i nie przyjmują żadnych propozycji zmian nie pochodzących z Chocimskiej, musimy podjąć działanie dla poprawienia projektu w fazie prac legislacyjnych. Jak wszyscy pamiętają to właśnie w Sejmie (nie bez Waszego udziału - Twojego też drogi czytelniku) zdecydowały się losy poprzednich zmian w żeglarskich regulacjach, które poluzowały nieco rygory, jakie przepisy nakładają na żeglujących.

Spróbujmy znów powalczyć o swoje: na stronie żeglarzom.pl znajduje się apel do parlamentarzystów z postulatami zmian do projektu ustawy. Od opublikowania treści dzisiaj około północy do chwili publikacji niniejszego tekstu podpisało go już ponad 170 osób. Pokażmy, że jest nas wielu, a wówczas nasz głos będzie lepiej słyszany a argumenty brane pod uwagę.

Osobom chętnym do pomocy w zbieraniu poparcia dla zmian proponujemy wydrukowanie apelu i zbieranie podpisów wśród znajomych. Apel z zebranymi pod spodem podpisami odbierzemy od Was po skontaktowaniu się z nami poprzez formularz kontaktowy na naszej stronie, lub mailowo - bezpośrednio z członkami "Samosteru".

[ 15-11-2009, dodał: AIKI ]

Ponieważ do admina doszły słuchy, że sam link na stronie Samosteru nie wystarczy poniżej zamieszczam treść apelu w całości:

Koleżanki i Koledzy żeglarze

Jeśli znajdziecie chwilę czasu, to przeczytajcie poniższy apel, kierowany do Posłów i Senatorów, którzy niebawem będą uchwalali Ustawę o Sporcie, regulującą zasady uprawiania żeglarstwa w naszym kraju. Jeśli zgadzacie się z owym apelem, wyraźcie to podpisując się pod nim.

Tekst apelu można wydrukować i na każdym egzemplarzu zebrać kilkanaście, kilkadziesiąt podpisów od osób popierających apel. Sposób odbioru papierowych apeli z podpisami, zostanie ustalony niebawem.

Szanowni Państwo

Nasz Parlament pracuje nad projektem Ustawy o Sporcie, która w art. 69 zawiera regulacje dotyczące uprawiania żeglarstwa rekreacyjnego w naszym kraju. To prawo jest tworzone dla ponad miliona obywateli RP, bo na tyle szacuje się ilość żeglujących w Polsce.

Nowa Ustawa wprowadza do Ustawy o Żegludze Śródlądowej art. 37a, który powiela dotychczasowe złe regulacje prawne. Proponowane zapisy są anachroniczne, nieprzystające do potrzeb demokratycznego, obywatelskiego społeczeństwa i zupełnie nieznane w społeczeństwach europejskich, zwłaszcza zachodnich. Tworząc Ustawę o Sporcie macie kolejną szansę na zmianę prawa z rodowodem sprzed dziesięcioleci.

Co jest złe w projekcie Ustawy?

1. Nakaz posiadania obowiązkowego patentu żeglarskiego (ust 3 proj. art. 37a), wymaganego do prowadzenia jachtu żaglowego o długości kadłuba powyżej 7,5 m.
Osobom, które nie mają doświadczenia żeglarskiego wyjaśniamy:

a) jachty żaglowe rzadko przekraczają prędkość 10 km/h i nie przekraczają 15 km/h (za wyjątkiem jednostek wyczynowych),

b) 95 % jachtów żaglowych jest wyposażanych w silniki o mocy mniejszej niż 10 kW.

Jednocześnie w następnym ustępie (ust. 4 proj. art. 37a) mamy zapis zgodny z powszechną w całej Europie regułą, zwalniającą z obowiązku posiadania patentu sterników jachtów motorowych o długości kadłuba 13 m, nie przekraczających prędkości 15 km/h i mocy silników nie przekraczających 75 kW.

Co sądzicie Panie i Panowie o takiej dysproporcji?

2. Monopol Polskiego Związku Żeglarskiego na egzaminowanie na obowiązkowe patenty żeglarskie (ust 8 proj. art. 37a).
PZŻ jest jednym z podmiotów, który na podstawie ust 12 proj. art. 37a, ma prawo do tworzenia własnego systemu szkolenia, wg którego szkolą instruktorzy PZŻ.

Dlaczego ów zapisy jest zły? Inne niż PZŻ organizacje żeglarskie de facto nie mogą, mimo wyżej wymienionego ust 12, tworzyć konkurencyjnego dla PZŻ programu szkolenia. Przy zachowaniu monopolu PZŻ w zakresie egzaminowania, są tym samym w swym działaniu w 100% zależni od podmiotu, z którym zamierzają konkurować. To tak jakby ktoś założył biznes, którego powodzenie jest zależne w 100% od firmy, z którą ma zamiar konkurować. W efekcie takich uregulowań, oprócz ustawowego monopolu PZŻ w zakresie egzaminowania, mamy faktyczny monopol PZŻ w zakresie programów szkolenia i samego szkolenia.

Dlaczego należy to zmienić? Bo każdy monopol prowadzi do patologii i do obniżenia poziomu. Konkurowanie jest naturalnie wpisane w system, jaki obowiązuje w naszym kraju od 20 lat, i jest motorem postępu w każdej dziedzinie. Nie ma żadnego uzasadnienia utrzymywanie ustawowego monopolu jednej, nawet najlepszej organizacji. Już dziś organizacje takie jak PTTK, ZHP czy AZS mają wystarczający potencjał do tego, aby poprzez konkurowanie z PZŻ, podnosić standard szkolenia żeglarskiego, z pożytkiem dla samych żeglarzy.

3. Opłaty za egzaminy.

W ustawie (ust 10 proj. art. 37a) zapisano, iż za egzamin na amatorski patent żeglarski można pobrać opłatę w wysokości do 500 zł. Tymczasem w tej samej ustawie (o żegludze śródlądowej) w załączniku dotyczącym opłat, w części „Kwalifikacje zawodowe”, wyszczególniono, że opłata za egzamin na żeglarski patent zawodowy (np. kapitana statku żeglugi pasażerskiej) wynosi 150 zł.

4. Załączony do projektu Ustawy projekt rozporządzenie w sprawie prowadzenia statków przeznaczonych do uprawiania turystyki wodnej.

W rozporządzeniu wprowadza się nieznany w całej Europie nakaz odbycia szkolenia na wszystkie amatorskie stopnie żeglarskie, mimo iż warunkiem otrzymania patentu jest zdanie egzaminu. Tymczasem w art. 36 Ustawy o Żegludze Śródlądowej nie ma wymogu odbycia obowiązkowego szkolenia dla kandydatów ubiegających się o zawodowy patent żeglarski (np. kapitana statku pasażerskiego pływającego po Mazurach, czy pchacza prowadzącego konwój barek po Odrze).
Obowiązkowe szkolenie nie ma umocowania prawnego w proj. art. 37a ustawy.

W tymże rozporządzeniu wprowadza się obowiązkowy egzamin dla kapitana jachtowego, mimo iż do tej pory nie było takiego obowiązku. To oznacza zaostrzenie przepisów, choć nie ma jakiegokolwiek obiektywnego uzasadnienia, aby je zaostrzać.

Prosimy Was Panie i Panowie o pochylenie się nad naszymi problemami. Nasi oponenci czerpią korzyści z istnienia anachronicznych konstrukcji prawnych, a ich utrzymywanie przewrotnie tłumaczą potrzebą zapewnienia bezpieczeństwa żeglującym. Tymczasem żeglarstwo od lat należy do najbardziej bezpiecznych dziedzin wypoczynku i rekreacji. W sezonie 2009 na Mazurach nikt nie utonął podczas żeglugi, a pływa tam 2/3 polskich żeglarzy.
Powielanie istniejących, złych regulacji prawnych dotyczących żeglarstwa, ma na celu zapewnienie łatwych dochodów działaczom żeglarskim na kolejne lata, kosztem swobód obywatelskich miliona żeglujących. Na nieuzasadnione ograniczanie tych swobód zwrócił uwagę Rzecznik Praw Obywatelskich w swym wystąpieniu do Ministra Sportu. i Turystyki z 27.09.2008.

Szanowni Państwo, w innych dziedzinach aktywności ruchowej byłoby to nie do pomyślenia. Bo czyż działacze Polskiego Związku Narciarskiego czerpią dochody z obowiązkowych egzaminów i patentów wystawianych setkom tysięcy narciarzy szusujących po stokach Karpat, Sudetów czy Alp? Czy działacze Polskiego Związku Kolarskiego czerpią podobne dochody od rowerzystów, którzy wybierają się na weekendowe przejażdżki po lesie?

Kto chciałby przyłączyć się do powyższego apelu TEN KLIKA

[ 15-11-2009, dodał: AIKI ]


Archiwum spotkań 2012/2013

Podróż do wschodnich rubieży Bałtyku

26 marca, g. 1930

Sankt Petersburg jest najdalej wysuniętym na wschód portem Morza Bałtyckiego. Jest to też oczywiście kolebka Wielkiej Rosji, była stolica Imperium i ośrodek kulturalny o wspaniałym dziedzictwie.

O przygotowaniach do rejsu do Sankt Petersburga i o samym rejsie jachtem "Merkury" (słynne J-80), opowiedzą Kasia "rhumb" Szarecka i Adam "Entrant" Papliński. Rejs trwał dwa tygodnie i odbył się w czerwcu 2010.

Jeżeli więc chcecie usłyszeć o słynnych Białych Nocach lub o tym jak czuje się załoga stojąc w kompletnej flaucie z zepsutym silnikiem na środku skrzyżowania toru wodnego pod Helsinkami, zapraszamy do Tawerny Korsarz. Dowiecie się też gdzie można naprawić silnik "Andoria" w Tallinie lub w którym momencie najlepiej sprawdza się forluk na "Merkurym"...

Patrycja Długoń - Jachtostop

02 kwietnia, g. 1930

Jachtostop to najbardziej ekonomiczna forma podróżowania po świecie. Co jest ważne w przygotowaniach do takiego rejsu, na co uważać, czego się spodziewać w podróży, jak znaleźć jacht i w jaki sposób się do tego zabrać powie Patrycja Długoń - dziennikarka, prezenterka radiowa, tropicielka talentów i promotorka kultury niezależnej, płetwonurek i żeglarka - przez pięć lat przebywała w rejsie dookoła świata, w który wyruszyła jachtostopem (www.aroundtheworld.pl).

Patrycja opowie także o Roku Władysława Wagnera; pierwszego Polaka który opłynął świat pod żaglami, a o którym pamięć została niesprawiedliwie zatarta. Na rok 2012 przypadają trzy okrągłe rocznice: 100 lat od Jego narodzin, 80 lat od wyruszenia w rejs i 20 lat od śmierci (www.wladyslawwagner2012.pl).

Archiwum spotkań 2011/2012

Przerwa techniczna

W poniedziałek 12 marca spotkania nie będzie. To znaczy, zasadniczo będzie, ale na pokładzie s/y Zawisza Czarny - I Rejs Tawerny Korsarz. Musimy trochę popływać, żeby było o czym opowiadać. Tawerna mimo to czynna, jak by co.

Izabela Szepietowska, kpt. Krzysztof M. Różański

s/y Eltanin

19 marca, g. 1930

Zapraszamy na spotkanie z latem spędzonym wśród lodowców. Spotkanie z przestrzenią, pięknem krajobrazu w roli głównej, z błękitem "w tysiącu odcieni", ciszą...

Będzie to opowieść o rejsie jachtem daleko za koło podbiegunowe. O przebytych 2 tysiącach mil morskich w trzy osoby, bajkowych Lofotach, o tym jak kilka dni sztormu na Morzu Barentsa rekompensowane jest widokiem białego, skalistego brzegu i delfinów baraszkujących wokół jachtu. O tym, jak słońce nie zachodzi przez całą dobę, a pogoda potrafi być kapryśna i zasnuć widok mgłą. O majestatycznych lodowcach. O krystalicznie czystym powietrzu, doświadczaniu przyrody nieprzekształconej przez ludzi i kontrastującym z nią widoku Barentsburga – radzieckiej osady górniczej. O podglądaniu morsów, fortelach pozwalających uniknąć ataku rybitwy. O fenomenie Arktyki, który każe ludziom tutaj powracać. Zapraszamy na opowieść o miejscu, gdzie świat się zaczyna, a nie kończy.

Iza: Jej deklaracje, że popłynie jachtem na Spitsbergen znosili cierpliwie przez kilka lat nawet jej zdecydowanie ciepłolubni przyjaciele. Zaczęło się – jak to zwykle bywa przy dalekich podróżach – od marzeń. A dokładniej od wystawy zdjęć ze Spitsbergenu jej serdecznej koleżanki. Wtedy postanowiła, że kiedyś sama będzie robiła zdjęcia lodowcom. Na realizację marzenia musiała poczekać kilka długich lat. Nie chciała być turystą. Dlatego "zaciągnęła się" jako członek załogi na jacht. Jachtem dowodził Krzysztof.

Krzysztof: Płynął jak do siebie, do domu - od kilkunastu lat spędza lato na Spitsbergenie, jest bowiem synem legendarnego w tym rejonie świata kapitana. Każde odwiedzone miejsce, to ludzie i zdarzenia, o których potrafi z pasją opowiadać. Choć zna "instrukcję obsługi Spitsbergenu" z wielką pokorą podchodzi do rządzących tam praw natury. Co czuje, gdy w najtrudniejszych warunkach oczy załogi zwrócone są na Niego? Tego nie powie. Po prostu działa.

Mini Transat

05 marca, g. 1900
Uwaga! Godzina dziewiętnasta-zero-zero słownie, pół godziny wcześniej, niż zwykle

Radosław Kowalczyk, szczecinianin z YKP Świnoujście, opowie o ukończonym starcie w regatach Mini Transat. Radek jest zaledwie trzecim - po Kazimierzu 'Kubie' Jaworskim (1977) i Jarosławie Kaczorowskim (2007) - polskim żeglarzem, któremu udał się taki wyczyn!

Ceną przygotowania do tych prestiżowych regat było sześć lat wyrzeczeń. Przygotowanie i ostateczne wykończenie jachtu zbudowanego własnym sumptem przez niedoszłego konkurenta, Piotra Czarnieckiego. Potem zbieranie punków kwalifikacyjnych do wyścigu na trasie z francuskiego La Rochelle do brazylijskiego San Salvator. Po drodze wiele przygód, kolizji i awarii, konieczność naprawy nawet kila, jednak Radek zawsze wracał na trasę regat.

Radek zajął 26. miejsce, ostatnie w swojej klasie, lecz tylko jego organizatorzy nazwali "niezniszczalnym".

Regaty, regaty, regaty...

27 luego, g. 1930

Dlaczego coś nas ciągnie, by wystartować w regatach? Jak zacząć regatowe starty? Jak to się robi w Wielkiej Brytanii a jak w Polsce?

Na wszystkie te pytania usłyszycie odpowiedź w gościnnej Tawernie Korsarz. O swoich regatowych początkach w regatach na cieśninie Solent opowie Piotr Gryko, natomiast o debiucie w Pucharze Polski Jachtów Kabinowych opowie mistrzowska załoga klasy T3 - Piotr "Pseudokibic" Lewandowski i Wiktor Plitkin. Zapraszamy!

Żeglowanie w Algierii

20 lutego, g. 1930

14 Mm przed Algierem wywołałem port controll na 16. W odpowiedzi usłyszałem: "Call sign, what call sign?" Następnie - "permit number, permit number?" Domyślając się, że rozmówca szuka mnie na liście oczekiwanych statków powiedziałem, że płynę jachtem żaglowym, załoga 7 osób, jesteśmy żeglarzami i płyniemy z wizytą jako turyści. W odpowiedzi długa cisza zakończona pytaniem: Zepsuł wam się silnik? (zrobiłem małe dochodzenie w sprawie tego pytania i okazało się, że rok temu wpłynął tam jacht z awarią silnika).

To fragment relacji Marka Tereszewskiego z jego rejsu do Algierii, kraju bardzo rzadko odwiedzanego przez żeglarzy. Jeśli interesuje Was co było dalej, to zapraszamy do gościnnej Tawerny Korsarz!

Rzeszowiakiem na Spitsbergen

13 lutego, g. 1930

Jak odrażająca i straszna jest
Biel Arktyki, tego nie wie nikt
Za sobą mamy już setki mil

Posłuchaj opowieści nie tylko o bieli Arktyki. O białej nocy. O lodowcach. O wielorybach. Czy przydała się strzelba na niedźwiedzie? Jak czytać prognozy lodowe? Czy organizatorzy osiągnęli swój cel: równoleżnik 80? Czy w Arktyce można przeżyć kilka dni bez gorących posiłków?

Będzie wiele anegdot, bardzo dziwnych przygód oraz innych morskich opowieści dziwnej treści. Ale przecież Olek Kwaśniewski i Andrzej 'Kuracent' Kurowski nie zdradzą wszystkich tajemnic przed spotkaniem...

Polonus - śladami Śmiałego

jacht Polonus

06 lutego, g. 1930

Marek 'Maar' Grzywa i Mariusz Główka opowiedzą o trwającej wciąż wyprawie jachtu Polonus Śladami Śmiałego a nawet jeszcze dalej. Jacht w tej chwili już minął Horn, był też na Antarktydzie. Rejs dookoła Ameryki Południowej zorganizowali Marek Grzywa i Piotr Mikołajewski, a bierze w niej udział kilkunastu kapitanów i kilkudziesięciu żeglarzy. Marek opowie o pierwszym etapie i o tym gdzie teraz jacht przebywa. Mariusz -- o atlantyckim przelocie wzdłuż brzegów Brazylii i skoku w bok na wyspę Fernando de Noronha. A jak wystarczy czasu, to Zbigniew "Zgrzyb" Przybyszewski wtrąci swoje trzy grosze o przejściu Polonusem przez Biskaje.

Palmy i inne atrakcje Karaibów

30 stycznia, g.1930

Z powodu kontuzji kolegi Wojtek Zientara został "zmuszony" do zimowego wyjazdu na Karaiby. Dwa tygodnie na jachcie Dufour 455 o wzbudzającej wszędzie uśmiech nazwie "Seayoulater" (nie ma literówki!). Wycieczka z Martyniki na St. Lucię i Grenadyny oraz z powrotem odbyła się pod hasłem: "Zmarnowany urlop - codziennie lało". Lało rzeczywiście codziennie, a czasem nawet dwa razy dziennie - od pięciu do dwudziestu minut. A opowieść będzie o tym, jak nieprawdziwa jest pierwsza część powyższego hasła.

[ 27-01-2012, dodał: AIKI ]
[ 01-02-2012, 02-02-2012, 03-02-2012, 04-02-2012, 09-02-2012, 06-03-2012, 08-03-2012 21-03-2012 edytował: Cypis ]

Poleć stronę innym

Ranking stron żeglarskich


Hosting: www.olek.waw.pl | Mapa serwisu | Admin | XHTML 1.0