Stowarzyszenie Żeglarskie Samoster

Quo vadimus nautae? Quocumque ventis et undis agimur...

Dzienniki ponownie - projekt rozporządzenia do konsultacji

Dostaliśmy do konsultacji nowy projekt Rozprządzenia Ministra Infrastruktury w sprawie prowadzenia dziennika jachtu o polskiej przynależności. Uwaga! Nieprzekraczalny termin nadsyłania uwag do MI jest do dnia 20 lipca 2005 r.

Pliki do pobrania (wybaczcie marną jakość):

Uwagi i dyskusja

na p.r.z. oraz DotProject PFŻ

Odpowiedź SŻ Samoster

Warszawa, 2005-07-20

Ministerstwo Infrastruktury
Departament Administracji
Morskiej i Śródlądowej
00-928 Warszawa
Ul. Chałubińskiego 4/6

W odpowiedzi na pismo dotyczące projektu rozporządzenia MI w sprawie prowadzenia dziennika jachtu o polskiej przynależności wysłane dnia 06.07.2005, Stowarzyszenie Żeglarskie Samoster przedstawia następujące uwagi:

  1. Uwzględniając czas otrzymania ww pisma – pełnia sezonu żeglarskiego, wskazanie dwutygodniowego nieprzekraczalnego terminu na przekazanie uwag w świetle stwierdzenia o rozpoczęciu prac nad rozporządzeniem, można uznać za niezbyt szczęśliwe rozwiązanie. Większość osób zainteresowanych, zarówno członków SZS, jak i sympatyków, którzy są wieloletnimi praktykami żeglarstwa w okresie letnim po prostu żegluje, więc zaproszenie ich do dyskusji nad projektem MI jest bardzo utrudnione.

  2. Rozporządzenie MI z dnia 18.06.2004r. (Dz.U. Nr 162, poz 1969) w § 3 p. 4) wyłącza statki używane wyłącznie do uprawiania sportu i rekreacji z obowiązku prowadzenia dziennika. Jednocześnie wyczerpuje ono delegację ustawową w zakresie określenia wzoru dziennika. Zdaniem naszego stowarzyszenia nie jest zatem konieczne nowe rozporządzenie.

  3. W świetle polityki Unii Europejskiej, która przewiduje tzw. „nowe podejście”, czyli odstąpienie od wprowadzania regulacji prawnych w dziedzinach, gdzie nie jest to konieczne, SŻ Samoster prezentuje pogląd, że regulowanie sprawy prowadzenia dzienników jachtowych w sytuacji, gdy większość polskich jachtów morskich jest własnością osób prywatnych, stoi w sprzeczności z wyżej opisaną polityką UE.

  4. Lektura projektu rozporządzenia oraz załączonego wzoru dziennika prowadzi do wniosku, że jest to próba wprowadzenia rozwiązań stosowanych w żegludze zawodowej, które w żadnej mierze nie przystają do spotykanego obecnie modelu żeglarstwa, zarówno w Polsce, jak i w innych krajach europejskich. Pomijając nawet fakt, że jest możliwa krytyczna analiza i znalezienie w projekcie miejsc niespójnych, niedoprecyzowanych, czy sprzecznych, sam fakt próby kopiowania do żeglarstwa rekreacyjnego rozwiązań z żeglugi profesjonalnej nie da się w żaden sposób uzasadnić merytorycznie.

  5. Morze uczy pokory i umiejętności przewidywania sytuacji kryzysowych. Dlatego w żegludze po morzu pozostają tylko osoby odpowiedzialne i umiejące sobie poradzić w trudnych warunkach. Takie osoby dokładnie wiedzą, jakie informacje i w jakim zakresie są konieczne, aby bezpiecznie dopłynąć do portu przeznaczenia. Dlatego pomimo wielkich postępów w nawigacji elektronicznej, na wymagających trasach zapisy w rodzaju proponowanych w projekcie są prowadzone pomimo tego, że obecnie nie ma formalnego wymogu prowadzenia dzienników na jachtach żaglowych. Należy podkreślić że taki stan, który trwa już od dłuższego czasu, nie spowodował wzrostu liczby wypadków w żeglarstwie morskim.

Reasumując, Stowarzyszenie Żeglarskie Samoster nadal prezentuje stanowisko, że nie jest konieczne urzędowe określanie obowiązku prowadzenia dzienników jachtowych oraz ich wzorów. Jedynym rozwiązaniem, które można ewentualnie zaakceptować jest modyfikacja obowiązującego rozporządzenia z 2004 roku poprzez dodanie zapisu mówiącego o tym, że obowiązek prowadzenia dziennika na jachtach do 24 m długości oraz jego formę i zakres zapisywanych informacji określa właściciel jachtu.

z żeglarskim pozdrowieniem

Prezes SŻ Samoster
Andrzej Kapłan

Zaskakujący efekt

List autorki projektu, p. Magdaleny Jabłonowskiej, opublikowany na Sail-Ho!

Zobacz też


Archiwum spotkań 2012/2013

Podróż do wschodnich rubieży Bałtyku

26 marca, g. 1930

Sankt Petersburg jest najdalej wysuniętym na wschód portem Morza Bałtyckiego. Jest to też oczywiście kolebka Wielkiej Rosji, była stolica Imperium i ośrodek kulturalny o wspaniałym dziedzictwie.

O przygotowaniach do rejsu do Sankt Petersburga i o samym rejsie jachtem "Merkury" (słynne J-80), opowiedzą Kasia "rhumb" Szarecka i Adam "Entrant" Papliński. Rejs trwał dwa tygodnie i odbył się w czerwcu 2010.

Jeżeli więc chcecie usłyszeć o słynnych Białych Nocach lub o tym jak czuje się załoga stojąc w kompletnej flaucie z zepsutym silnikiem na środku skrzyżowania toru wodnego pod Helsinkami, zapraszamy do Tawerny Korsarz. Dowiecie się też gdzie można naprawić silnik "Andoria" w Tallinie lub w którym momencie najlepiej sprawdza się forluk na "Merkurym"...

Patrycja Długoń - Jachtostop

02 kwietnia, g. 1930

Jachtostop to najbardziej ekonomiczna forma podróżowania po świecie. Co jest ważne w przygotowaniach do takiego rejsu, na co uważać, czego się spodziewać w podróży, jak znaleźć jacht i w jaki sposób się do tego zabrać powie Patrycja Długoń - dziennikarka, prezenterka radiowa, tropicielka talentów i promotorka kultury niezależnej, płetwonurek i żeglarka - przez pięć lat przebywała w rejsie dookoła świata, w który wyruszyła jachtostopem (www.aroundtheworld.pl).

Patrycja opowie także o Roku Władysława Wagnera; pierwszego Polaka który opłynął świat pod żaglami, a o którym pamięć została niesprawiedliwie zatarta. Na rok 2012 przypadają trzy okrągłe rocznice: 100 lat od Jego narodzin, 80 lat od wyruszenia w rejs i 20 lat od śmierci (www.wladyslawwagner2012.pl).

Archiwum spotkań 2011/2012

Przerwa techniczna

W poniedziałek 12 marca spotkania nie będzie. To znaczy, zasadniczo będzie, ale na pokładzie s/y Zawisza Czarny - I Rejs Tawerny Korsarz. Musimy trochę popływać, żeby było o czym opowiadać. Tawerna mimo to czynna, jak by co.

Izabela Szepietowska, kpt. Krzysztof M. Różański

s/y Eltanin

19 marca, g. 1930

Zapraszamy na spotkanie z latem spędzonym wśród lodowców. Spotkanie z przestrzenią, pięknem krajobrazu w roli głównej, z błękitem "w tysiącu odcieni", ciszą...

Będzie to opowieść o rejsie jachtem daleko za koło podbiegunowe. O przebytych 2 tysiącach mil morskich w trzy osoby, bajkowych Lofotach, o tym jak kilka dni sztormu na Morzu Barentsa rekompensowane jest widokiem białego, skalistego brzegu i delfinów baraszkujących wokół jachtu. O tym, jak słońce nie zachodzi przez całą dobę, a pogoda potrafi być kapryśna i zasnuć widok mgłą. O majestatycznych lodowcach. O krystalicznie czystym powietrzu, doświadczaniu przyrody nieprzekształconej przez ludzi i kontrastującym z nią widoku Barentsburga – radzieckiej osady górniczej. O podglądaniu morsów, fortelach pozwalających uniknąć ataku rybitwy. O fenomenie Arktyki, który każe ludziom tutaj powracać. Zapraszamy na opowieść o miejscu, gdzie świat się zaczyna, a nie kończy.

Iza: Jej deklaracje, że popłynie jachtem na Spitsbergen znosili cierpliwie przez kilka lat nawet jej zdecydowanie ciepłolubni przyjaciele. Zaczęło się – jak to zwykle bywa przy dalekich podróżach – od marzeń. A dokładniej od wystawy zdjęć ze Spitsbergenu jej serdecznej koleżanki. Wtedy postanowiła, że kiedyś sama będzie robiła zdjęcia lodowcom. Na realizację marzenia musiała poczekać kilka długich lat. Nie chciała być turystą. Dlatego "zaciągnęła się" jako członek załogi na jacht. Jachtem dowodził Krzysztof.

Krzysztof: Płynął jak do siebie, do domu - od kilkunastu lat spędza lato na Spitsbergenie, jest bowiem synem legendarnego w tym rejonie świata kapitana. Każde odwiedzone miejsce, to ludzie i zdarzenia, o których potrafi z pasją opowiadać. Choć zna "instrukcję obsługi Spitsbergenu" z wielką pokorą podchodzi do rządzących tam praw natury. Co czuje, gdy w najtrudniejszych warunkach oczy załogi zwrócone są na Niego? Tego nie powie. Po prostu działa.

Mini Transat

05 marca, g. 1900
Uwaga! Godzina dziewiętnasta-zero-zero słownie, pół godziny wcześniej, niż zwykle

Radosław Kowalczyk, szczecinianin z YKP Świnoujście, opowie o ukończonym starcie w regatach Mini Transat. Radek jest zaledwie trzecim - po Kazimierzu 'Kubie' Jaworskim (1977) i Jarosławie Kaczorowskim (2007) - polskim żeglarzem, któremu udał się taki wyczyn!

Ceną przygotowania do tych prestiżowych regat było sześć lat wyrzeczeń. Przygotowanie i ostateczne wykończenie jachtu zbudowanego własnym sumptem przez niedoszłego konkurenta, Piotra Czarnieckiego. Potem zbieranie punków kwalifikacyjnych do wyścigu na trasie z francuskiego La Rochelle do brazylijskiego San Salvator. Po drodze wiele przygód, kolizji i awarii, konieczność naprawy nawet kila, jednak Radek zawsze wracał na trasę regat.

Radek zajął 26. miejsce, ostatnie w swojej klasie, lecz tylko jego organizatorzy nazwali "niezniszczalnym".

Regaty, regaty, regaty...

27 luego, g. 1930

Dlaczego coś nas ciągnie, by wystartować w regatach? Jak zacząć regatowe starty? Jak to się robi w Wielkiej Brytanii a jak w Polsce?

Na wszystkie te pytania usłyszycie odpowiedź w gościnnej Tawernie Korsarz. O swoich regatowych początkach w regatach na cieśninie Solent opowie Piotr Gryko, natomiast o debiucie w Pucharze Polski Jachtów Kabinowych opowie mistrzowska załoga klasy T3 - Piotr "Pseudokibic" Lewandowski i Wiktor Plitkin. Zapraszamy!

Żeglowanie w Algierii

20 lutego, g. 1930

14 Mm przed Algierem wywołałem port controll na 16. W odpowiedzi usłyszałem: "Call sign, what call sign?" Następnie - "permit number, permit number?" Domyślając się, że rozmówca szuka mnie na liście oczekiwanych statków powiedziałem, że płynę jachtem żaglowym, załoga 7 osób, jesteśmy żeglarzami i płyniemy z wizytą jako turyści. W odpowiedzi długa cisza zakończona pytaniem: Zepsuł wam się silnik? (zrobiłem małe dochodzenie w sprawie tego pytania i okazało się, że rok temu wpłynął tam jacht z awarią silnika).

To fragment relacji Marka Tereszewskiego z jego rejsu do Algierii, kraju bardzo rzadko odwiedzanego przez żeglarzy. Jeśli interesuje Was co było dalej, to zapraszamy do gościnnej Tawerny Korsarz!

Rzeszowiakiem na Spitsbergen

13 lutego, g. 1930

Jak odrażająca i straszna jest
Biel Arktyki, tego nie wie nikt
Za sobą mamy już setki mil

Posłuchaj opowieści nie tylko o bieli Arktyki. O białej nocy. O lodowcach. O wielorybach. Czy przydała się strzelba na niedźwiedzie? Jak czytać prognozy lodowe? Czy organizatorzy osiągnęli swój cel: równoleżnik 80? Czy w Arktyce można przeżyć kilka dni bez gorących posiłków?

Będzie wiele anegdot, bardzo dziwnych przygód oraz innych morskich opowieści dziwnej treści. Ale przecież Olek Kwaśniewski i Andrzej 'Kuracent' Kurowski nie zdradzą wszystkich tajemnic przed spotkaniem...

Polonus - śladami Śmiałego

jacht Polonus

06 lutego, g. 1930

Marek 'Maar' Grzywa i Mariusz Główka opowiedzą o trwającej wciąż wyprawie jachtu Polonus Śladami Śmiałego a nawet jeszcze dalej. Jacht w tej chwili już minął Horn, był też na Antarktydzie. Rejs dookoła Ameryki Południowej zorganizowali Marek Grzywa i Piotr Mikołajewski, a bierze w niej udział kilkunastu kapitanów i kilkudziesięciu żeglarzy. Marek opowie o pierwszym etapie i o tym gdzie teraz jacht przebywa. Mariusz -- o atlantyckim przelocie wzdłuż brzegów Brazylii i skoku w bok na wyspę Fernando de Noronha. A jak wystarczy czasu, to Zbigniew "Zgrzyb" Przybyszewski wtrąci swoje trzy grosze o przejściu Polonusem przez Biskaje.

Palmy i inne atrakcje Karaibów

30 stycznia, g.1930

Z powodu kontuzji kolegi Wojtek Zientara został "zmuszony" do zimowego wyjazdu na Karaiby. Dwa tygodnie na jachcie Dufour 455 o wzbudzającej wszędzie uśmiech nazwie "Seayoulater" (nie ma literówki!). Wycieczka z Martyniki na St. Lucię i Grenadyny oraz z powrotem odbyła się pod hasłem: "Zmarnowany urlop - codziennie lało". Lało rzeczywiście codziennie, a czasem nawet dwa razy dziennie - od pięciu do dwudziestu minut. A opowieść będzie o tym, jak nieprawdziwa jest pierwsza część powyższego hasła.

[ 27-01-2012, dodał: AIKI ]
[ 01-02-2012, 02-02-2012, 03-02-2012, 04-02-2012, 09-02-2012, 06-03-2012, 08-03-2012 21-03-2012 edytował: Cypis ]

Poleć stronę innym

Ranking stron żeglarskich


Hosting: www.olek.waw.pl | Mapa serwisu | Admin | XHTML 1.0