Stowarzyszenie Żeglarskie Samoster

Quo vadimus nautae? Quocumque ventis et undis agimur...

Maszta non grata - Zarządzenie Dyrektora UŻ? w Giżycku

Urząd Żeglugi Śródlądowej w Giżycku w wydanym 1 marca br. zarządzeniu zakazał "żaglowym statkom sportowym i rekreacyjnym uprawiania żeglugi z postawionymi masztami na kanałach, rzekach, pod mostami łączącymi brzegi jezior". Zakaz obowiązuje w całym systemie dróg wodnych WJM (wraz z Pisą i Węgorapą) i dotyczy wszystkich jachtów, z Optymistami łącznie!

Przepis ten nas zdumiał. Również zdumiewają wyjaśnienia Dyrektora UŻŚ, p. Zdanowicza, przkazane na portalu Sail-ho! przez Janusza Kulpekszę, patrz Maszty złożyć, cicho siedzieć...; fragmenty zarządzenia tamże. Jeśli i Ciebie to zdumiewa, zapoznaj się z naszym pismem do UŻŚ i wyślij swój list do Pana Dyrektora...

Samoster do UŻŚ

Warszawa, 2006-04-04

L.dz.06/2006

Szanowny Pan Dyrektor
Urzędu Żeglugi Śródlądowej w Giżycku

Szanowny Panie Dyrektorze

W nawiązaniu do Pańskiego Zarządzenia z dnia 1 marca 2006 r. (Dziennik Urzędowy Województwa Podlaskiego Nr 83 z 23.03.2006 r. poz. 836) dotyczącego zakazu pływania z postawionymi masztami po kanałach i rzekach na obszarze Wielkich Jezior Mazurskich, w imieniu Stowarzyszenia Żeglarskiego "Samoster" pragnę poinformować Pana Dyrektora, że omawiane Zarządzenie zostało przyjęte z zaniepokojeniem przez licznych żeglarzy, którzy w swoich opiniach na portalach internetowych i grupach dyskusyjnych zgodnie uznali tego rodzaju regulacje za próbę działań pozornych i nastawionych na ochronę urzędu, a nie na poprawę bezpieczeństwa żeglarzy.

SŻ Samoster przedstawia poniżej uwagi dotyczące omawianego zakazu:

  1. Na większości kanałów złożenie masztów na prawie wszystkich jachtach i tak wymuszają niskie mosty. Dodatkowe przeszkody w postaci linii energetycznych lub odległych od wejścia kanału mostów (np. Kanał Tałcki) wystarczy uwzględnić przez ustawienie znaku ograniczenia prześwitu pod taką przeszkodą. Objęcie zakazem całej długości kanału naraża żeglarzy wręcz na niebezpieczeństwo wynikające z konieczności kładzenia i stawiania masztów na otwartej wodzie.

  2. Nie mniej kontrowersji wzbudza objęcie zakazem rzeki Pisy i żeglownej części Węgorapy.

    Nad wypływem Pisy z jeziora, przed wymuszającym złożenie masztu mostem kolejowym mieszczą się dwie często odwiedzane przystanie: "Roś" i MOS. To one właśnie stanowią dogodne miejsca do złożenia masztu przed rozpoczęciem spływu w kierunku Warszawy, lub postawienia masztu (a często wręcz otaklowania jachtu) po dopłynięciu na Mazury. Wymuszone omawianym Zarządzeniem wykonywanie tych czynności na otwartych wodach jeziora Roś, bądź w pobliżu wypływu rzeki, gdzie nurt staje się już zauważalny, zakrawa na lekkomyślność, której skutkiem będzie jedynie zmniejszenie bezpieczeństwa na tych akwenach. Należy pamiętać ze manewrowanie jachtem ze złożonym masztem jest trudniejsze i wymaga więcej miejsca niż z masztem postawionym i można się spodziewać większej liczby kolizji i uszkodzeń masztów i takielunku w wyniku zaczepienia topem np. podczas wymijania.

    Atutem natomiast Węgorapy był jak dotąd brak konieczności składania masztu w ogóle, co niewątpliwie przyczyniało się do popularyzacji Węgorzewa wśród żeglarzy. Tragiczny wypadek jaki w ubiegłym roku zdarzył się w nowootwartym porcie świadczył o zaniedbaniu poprawnego oznakowania szlaku, do którego faktycznie został włączony nieżeglowny odcinek Węgorapy. Wprowadzenie przedmiotowego zakazu nie zapobiegłoby tej tragedii.

  3. Zakaz będzie szczególnie uciążliwy dla łodzi regatowych, wyruszających na zawody z węgorzewskich przystani na Mamry. Na tego rodzaju jednostkach takielunek trymuje się na lądzie (na wodzie jest to czynność praktycznie niemożliwa do wykonania). Podobnie obowiązek złożenia masztów na wszystkich łodziach, a więc również tak małych, że ich maszty mieszczą się nawet pod niskimi mostami, zdaje się świadczyć o nie dość wnikliwym przeanalizowaniu problemu.

  4. Wprowadzenia zakazu nie można również usprawiedliwić nisko zwieszającymi się nad szlakiem gałęziami drzew. Jeśli istotnie stanową one przeszkodę na drodze wodnej, to właśnie kierowany przez Pana Urząd jest podmiotem który winien dążyć do ich usunięcia.

  5. Kuriozalnym jest Pańskie telefoniczne zapewnianie żeglarzy o pobłażliwym podejściu inspektorów i policji do problemu. Do tych funkcjonariuszy należy egzekwowanie prawa, a nie bardziej czy mniej rygorystyczna jego interpretacja. Czy wydał Pan przepis z góry zakładając, że nie będzie on przestrzegany?

Reasumując, Stowarzyszenie Żeglarskie Samoster wnioskuje o uchylenie zapisu omawianego zarządzenia UŻŚ z dnia 01 marca 2006, paragraf 12 ust. 1 p. 4), oraz o przedstawienie, (zgodnie z art. 10 Ustawy z dnia 06.09.2001 o dostępie do informacji publicznej) naszemu Stowarzyszeniu informacji, jakie działania UZŚ podjął w celu dodatkowego oznakowania lub fizycznego zabezpieczenia linii energetycznych oraz usunięcia innych przeszkód (np. gałęzie nad szlakiem wodnym rzeki Węgorapa) z dróg wodnych WJM.

z żeglarskim pozdrowieniem

Prezes
Stowarzyszenia Żeglarskiego „Samoster”
Andrzej Kapłan

do wiadomości:
Ministerstwo Transportu i Budownictwa

Napisz do Dyrektora!

List idzie do UŻŚ a kopia do wiadomości MTiB - to organ nadrzędny, gdyby p. Dyrektor Zdanowicz nie czytał maili (wiemy, że w ministerstwie czytają). Liczy się tylko list podpisany imieniem i nazwiskiem. Poniżej krótki gotowiec do wklejenia, jeśli nie masz czasu albo weny.

p. Dyrektor Tadeusz Zdanowicz
Urząd Żeglugi Śródlądowej w Giżycku

Panie Dyrektorze!

Proszę o uchylenie wydanego przez Pana zakazu żeglugi z postawionym masztem na kanałach i rzekach WJM (D.U. Woj. Podlaskiego Nr 83 z 23.03.2006r. poz. 836). Podzielam uwagi dotyczące tego zakazu, jakie zostały wysłane do Pana przez Stowarzyszenie Żeglarskie "Samoster" (L.dz.06/2006) i opublikowane na stronie www.samoster.w.szu.pl. Mam nadzieję, że zechce je Pan uwzględnić.

z poważaniem
[Imię i Nazwisko]

Zobacz też:

[ 04-04-2006, dodał: Cypis ]


Archiwum spotkań 2012/2013

Podróż do wschodnich rubieży Bałtyku

26 marca, g. 1930

Sankt Petersburg jest najdalej wysuniętym na wschód portem Morza Bałtyckiego. Jest to też oczywiście kolebka Wielkiej Rosji, była stolica Imperium i ośrodek kulturalny o wspaniałym dziedzictwie.

O przygotowaniach do rejsu do Sankt Petersburga i o samym rejsie jachtem "Merkury" (słynne J-80), opowiedzą Kasia "rhumb" Szarecka i Adam "Entrant" Papliński. Rejs trwał dwa tygodnie i odbył się w czerwcu 2010.

Jeżeli więc chcecie usłyszeć o słynnych Białych Nocach lub o tym jak czuje się załoga stojąc w kompletnej flaucie z zepsutym silnikiem na środku skrzyżowania toru wodnego pod Helsinkami, zapraszamy do Tawerny Korsarz. Dowiecie się też gdzie można naprawić silnik "Andoria" w Tallinie lub w którym momencie najlepiej sprawdza się forluk na "Merkurym"...

Patrycja Długoń - Jachtostop

02 kwietnia, g. 1930

Jachtostop to najbardziej ekonomiczna forma podróżowania po świecie. Co jest ważne w przygotowaniach do takiego rejsu, na co uważać, czego się spodziewać w podróży, jak znaleźć jacht i w jaki sposób się do tego zabrać powie Patrycja Długoń - dziennikarka, prezenterka radiowa, tropicielka talentów i promotorka kultury niezależnej, płetwonurek i żeglarka - przez pięć lat przebywała w rejsie dookoła świata, w który wyruszyła jachtostopem (www.aroundtheworld.pl).

Patrycja opowie także o Roku Władysława Wagnera; pierwszego Polaka który opłynął świat pod żaglami, a o którym pamięć została niesprawiedliwie zatarta. Na rok 2012 przypadają trzy okrągłe rocznice: 100 lat od Jego narodzin, 80 lat od wyruszenia w rejs i 20 lat od śmierci (www.wladyslawwagner2012.pl).

Archiwum spotkań 2011/2012

Przerwa techniczna

W poniedziałek 12 marca spotkania nie będzie. To znaczy, zasadniczo będzie, ale na pokładzie s/y Zawisza Czarny - I Rejs Tawerny Korsarz. Musimy trochę popływać, żeby było o czym opowiadać. Tawerna mimo to czynna, jak by co.

Izabela Szepietowska, kpt. Krzysztof M. Różański

s/y Eltanin

19 marca, g. 1930

Zapraszamy na spotkanie z latem spędzonym wśród lodowców. Spotkanie z przestrzenią, pięknem krajobrazu w roli głównej, z błękitem "w tysiącu odcieni", ciszą...

Będzie to opowieść o rejsie jachtem daleko za koło podbiegunowe. O przebytych 2 tysiącach mil morskich w trzy osoby, bajkowych Lofotach, o tym jak kilka dni sztormu na Morzu Barentsa rekompensowane jest widokiem białego, skalistego brzegu i delfinów baraszkujących wokół jachtu. O tym, jak słońce nie zachodzi przez całą dobę, a pogoda potrafi być kapryśna i zasnuć widok mgłą. O majestatycznych lodowcach. O krystalicznie czystym powietrzu, doświadczaniu przyrody nieprzekształconej przez ludzi i kontrastującym z nią widoku Barentsburga – radzieckiej osady górniczej. O podglądaniu morsów, fortelach pozwalających uniknąć ataku rybitwy. O fenomenie Arktyki, który każe ludziom tutaj powracać. Zapraszamy na opowieść o miejscu, gdzie świat się zaczyna, a nie kończy.

Iza: Jej deklaracje, że popłynie jachtem na Spitsbergen znosili cierpliwie przez kilka lat nawet jej zdecydowanie ciepłolubni przyjaciele. Zaczęło się – jak to zwykle bywa przy dalekich podróżach – od marzeń. A dokładniej od wystawy zdjęć ze Spitsbergenu jej serdecznej koleżanki. Wtedy postanowiła, że kiedyś sama będzie robiła zdjęcia lodowcom. Na realizację marzenia musiała poczekać kilka długich lat. Nie chciała być turystą. Dlatego "zaciągnęła się" jako członek załogi na jacht. Jachtem dowodził Krzysztof.

Krzysztof: Płynął jak do siebie, do domu - od kilkunastu lat spędza lato na Spitsbergenie, jest bowiem synem legendarnego w tym rejonie świata kapitana. Każde odwiedzone miejsce, to ludzie i zdarzenia, o których potrafi z pasją opowiadać. Choć zna "instrukcję obsługi Spitsbergenu" z wielką pokorą podchodzi do rządzących tam praw natury. Co czuje, gdy w najtrudniejszych warunkach oczy załogi zwrócone są na Niego? Tego nie powie. Po prostu działa.

Mini Transat

05 marca, g. 1900
Uwaga! Godzina dziewiętnasta-zero-zero słownie, pół godziny wcześniej, niż zwykle

Radosław Kowalczyk, szczecinianin z YKP Świnoujście, opowie o ukończonym starcie w regatach Mini Transat. Radek jest zaledwie trzecim - po Kazimierzu 'Kubie' Jaworskim (1977) i Jarosławie Kaczorowskim (2007) - polskim żeglarzem, któremu udał się taki wyczyn!

Ceną przygotowania do tych prestiżowych regat było sześć lat wyrzeczeń. Przygotowanie i ostateczne wykończenie jachtu zbudowanego własnym sumptem przez niedoszłego konkurenta, Piotra Czarnieckiego. Potem zbieranie punków kwalifikacyjnych do wyścigu na trasie z francuskiego La Rochelle do brazylijskiego San Salvator. Po drodze wiele przygód, kolizji i awarii, konieczność naprawy nawet kila, jednak Radek zawsze wracał na trasę regat.

Radek zajął 26. miejsce, ostatnie w swojej klasie, lecz tylko jego organizatorzy nazwali "niezniszczalnym".

Regaty, regaty, regaty...

27 luego, g. 1930

Dlaczego coś nas ciągnie, by wystartować w regatach? Jak zacząć regatowe starty? Jak to się robi w Wielkiej Brytanii a jak w Polsce?

Na wszystkie te pytania usłyszycie odpowiedź w gościnnej Tawernie Korsarz. O swoich regatowych początkach w regatach na cieśninie Solent opowie Piotr Gryko, natomiast o debiucie w Pucharze Polski Jachtów Kabinowych opowie mistrzowska załoga klasy T3 - Piotr "Pseudokibic" Lewandowski i Wiktor Plitkin. Zapraszamy!

Żeglowanie w Algierii

20 lutego, g. 1930

14 Mm przed Algierem wywołałem port controll na 16. W odpowiedzi usłyszałem: "Call sign, what call sign?" Następnie - "permit number, permit number?" Domyślając się, że rozmówca szuka mnie na liście oczekiwanych statków powiedziałem, że płynę jachtem żaglowym, załoga 7 osób, jesteśmy żeglarzami i płyniemy z wizytą jako turyści. W odpowiedzi długa cisza zakończona pytaniem: Zepsuł wam się silnik? (zrobiłem małe dochodzenie w sprawie tego pytania i okazało się, że rok temu wpłynął tam jacht z awarią silnika).

To fragment relacji Marka Tereszewskiego z jego rejsu do Algierii, kraju bardzo rzadko odwiedzanego przez żeglarzy. Jeśli interesuje Was co było dalej, to zapraszamy do gościnnej Tawerny Korsarz!

Rzeszowiakiem na Spitsbergen

13 lutego, g. 1930

Jak odrażająca i straszna jest
Biel Arktyki, tego nie wie nikt
Za sobą mamy już setki mil

Posłuchaj opowieści nie tylko o bieli Arktyki. O białej nocy. O lodowcach. O wielorybach. Czy przydała się strzelba na niedźwiedzie? Jak czytać prognozy lodowe? Czy organizatorzy osiągnęli swój cel: równoleżnik 80? Czy w Arktyce można przeżyć kilka dni bez gorących posiłków?

Będzie wiele anegdot, bardzo dziwnych przygód oraz innych morskich opowieści dziwnej treści. Ale przecież Olek Kwaśniewski i Andrzej 'Kuracent' Kurowski nie zdradzą wszystkich tajemnic przed spotkaniem...

Polonus - śladami Śmiałego

jacht Polonus

06 lutego, g. 1930

Marek 'Maar' Grzywa i Mariusz Główka opowiedzą o trwającej wciąż wyprawie jachtu Polonus Śladami Śmiałego a nawet jeszcze dalej. Jacht w tej chwili już minął Horn, był też na Antarktydzie. Rejs dookoła Ameryki Południowej zorganizowali Marek Grzywa i Piotr Mikołajewski, a bierze w niej udział kilkunastu kapitanów i kilkudziesięciu żeglarzy. Marek opowie o pierwszym etapie i o tym gdzie teraz jacht przebywa. Mariusz -- o atlantyckim przelocie wzdłuż brzegów Brazylii i skoku w bok na wyspę Fernando de Noronha. A jak wystarczy czasu, to Zbigniew "Zgrzyb" Przybyszewski wtrąci swoje trzy grosze o przejściu Polonusem przez Biskaje.

Palmy i inne atrakcje Karaibów

30 stycznia, g.1930

Z powodu kontuzji kolegi Wojtek Zientara został "zmuszony" do zimowego wyjazdu na Karaiby. Dwa tygodnie na jachcie Dufour 455 o wzbudzającej wszędzie uśmiech nazwie "Seayoulater" (nie ma literówki!). Wycieczka z Martyniki na St. Lucię i Grenadyny oraz z powrotem odbyła się pod hasłem: "Zmarnowany urlop - codziennie lało". Lało rzeczywiście codziennie, a czasem nawet dwa razy dziennie - od pięciu do dwudziestu minut. A opowieść będzie o tym, jak nieprawdziwa jest pierwsza część powyższego hasła.

[ 27-01-2012, dodał: AIKI ]
[ 01-02-2012, 02-02-2012, 03-02-2012, 04-02-2012, 09-02-2012, 06-03-2012, 08-03-2012 21-03-2012 edytował: Cypis ]

Poleć stronę innym

Ranking stron żeglarskich


Hosting: www.olek.waw.pl | Mapa serwisu | Admin | XHTML 1.0