Stowarzyszenie Żeglarskie Samoster

Quo vadimus nautae? Quocumque ventis et undis agimur...

Dla oczekujących na wydanie patentu - wzór zażalenia na bezczynność PZŻ

Już niemal półtora roku upłynęło od nowelizacji ustawy o KF. Polski Związek Żeglarski otrzymał w tej ustawie dokładnie to, czego chciał i czego tak bardzo w Sejmie bronił. M.in. - obowiązkowe patenty. Plus, oczywiście, opłaty za nie. Tylko że do dnia dzisiejszego nie udało się Związkowi ani jednego patentu wydać, choć opłaty dzielnie zbiera. Warto przypomnieć, że roczne oczekiwanie na akt wykonawczy PZŻ zawdzięcza głównie... PZŻ-owi (patrz Smok on the Water nr 2, W oczekiwaniu na rozporządzenie). Niemniej obowiązuje on już od czterech miesięcy! Zatem - dla wszystkich znudzonych dalszym czekaniem żeglarzy, sterników i kapitanów in spe - publikujemy wzór zażalenia na bezczynność PZŻ.

Zażalenie powinno pomóc działaczom z Chocimskiej w osiągnięciu choćby minimalnych efektów - nazwijmy to - produkcyjnych (otrzymasz wreszcie patent), a przy okazji może też ułatwić im zrozumienie, że sami sobie zaaplikowali zadanie przerastające ich najwyraźniej skromne możliwości (kamyczek do ogródka liberalizacji przepisów).

Jak wysyłać i co dalej

Zażalenie możesz wysłać, jeśli od złożenia wniosku upłynął miesiąc. Zażalenie składa się do Ministra Sportu, ale za pośrednictwem PZŻ. Czyli trzeba wysłać do PZŻ (poleconym!). Złożenie zażalenia nie wymaga opłat.

Minister ma miesiąc na wydanie postanowienia, w którym powinien uznać zasadność zażalenia i wyznaczyć PZŻ dodatkowy termin do wydania patentu (lub uznać zażalenie za nieuzasadnione...). Jeśli po upływie tegoż miesiąca nadal nie wydadzą Ci patentu - możesz wnieść skargę (to nie to samo co zażalenie!) na bezczynność PZŻ - do WSA w Warszawie. Wzór skargi opublikujemy, jeśli za miesiąc nadal będzie taka potrzeba.

Uwaga! Jeżeli ktoś od razu wniesie sprawę do sądu administracyjnego, pomijając zażalenie do Ministra, to skarga nie zostanie merytorycznie rozpatrzona, tylko sąd odrzuci ją ze względów formalnych.

Wzór zażalenia

[Zachowaj czujność tam, gdzie nawiasy kwadratowe]

[miejscowość, data]

[imię, nazwisko, adres]

Minister Sportu
00-559 Warszawa, Al. Róż 2

za pośrednictwem
Polskiego Związku Żeglarskiego
00-791 Warszawa, ul. Chocimska 14

Zażalenie
na bezczynność Polskiego Związku Żeglarskiego

Na podstawie art. 37 § 1 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. kodeks postępowania administracyjnego (Dz. U. z 2000 r. Nr 98 Poz. 1071 ze zmianami) składam zażalenie na bezczynność Polskiego Związku Żeglarskiego polegającą na niewydaniu w ustawowym terminie decyzji administracyjnej – patentu [...].

Uzasadnienie

W dniu [...] zwróciłem[am] się do Polskiego Związku Żeglarskiego o wydanie patentu [...]. Do wniosku dołączone zostały wszelkie dokumenty wymagane przez przepisy rozporządzenia Ministra Sportu w sprawie uprawiania żeglarstwa z dnia 9 czerwca 2006 r.(Dz. U. Nr 105 poz. 712), to jest:

  • [dokument potwierdzający zdanie egzaminu,] -> ż.j, s.j.
  • [dokumenty potwierdzające spełnienie wymagań stażowych,] -> j.s.m, k.j.
  • zaświadczenie zawierające orzeczenie lekarskie o braku przeciwwskazań do uprawiania żeglarstwa.

Uiściłem[am] także wymaganą przez rozporządzenie opłatę za wydanie patentu w kwocie 50 zł.

Pomimo upływu [... miesięcy] do dnia dzisiejszego nie otrzymałem[am] wnioskowanego dokumentu, ani informacji o przyczynach zwłoki w jego wydaniu. Polski Związek Żeglarski nie wskazał także nowego terminu załatwienia sprawy. Uważam, że w ten sposób doszło do naruszenia art. 35 i 36 k.p.a.

Zgodnie z art. 53 a ustawy z dnia 18 stycznia 1996 r. o kulturze fizycznej (Dz. U z 2001 r. Nr 81 poz. 889 ze zmianami) uprawianie żeglarstwa wymaga posiadania odpowiednich kwalifikacji potwierdzonych stosownym dokumentem. Posiadanie kwalifikacji niezbędnych do uprawiania żeglarstwa oraz wynikające z nich uprawnienia potwierdza dokument, zwany "patentem", wydany przez właściwy polski związek sportowy (§ 2 ust. 1 wymienionego wcześniej rozporządzenia). Wydanie patentu następuje w drodze decyzji administracyjnej. Definicji decyzji nie zawiera k.p.a., ani żaden inny akt prawny, ale poszczególne przepisy charakteryzujące jej materialne i formalne cechy pozwalają na jej skonstruowanie. Dodatkowo rozległe orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego nie pozostawia wątpliwości, że o charakterze prawnym czynności organu nie decyduje jego nazwa, lecz treść, stąd kryterium kwalifikującym akt organu administracji publicznej do kategorii decyzji administracyjnej jest władcze i jednostronne rozstrzygnięcie o prawach i obowiązkach indywidualnych podmiotów. NSA od początku swojej działalności stał na stanowisku, że do zakwalifikowania aktu do kategorii decyzji nie ma znaczenie jego nazwa - tytuł nagłówkowy (wyrok NSA SA 1163/81, OSPiKA 1982 nr 9-10, poz. 169 z glosą J. Borkowskiego). Posiadanie patentu żeglarskiego jest wymaganym ustawowo warunkiem prowadzenia jachtu. Jest to dokument państwowy, potwierdzający posiadanie kwalifikacji niezbędnych do uprawiania żeglarstwa. Niewątpliwie przez wydanie patentu żeglarskiego (bądź odmowę jego wydania) dochodzi do władczego rozstrzygnięcia o prawach osoby ubiegającej się o jego wydanie. Jest to więc akt rozstrzygający co do istoty sprawę administracyjną.

Skoro ustawodawca powierzył stowarzyszeniu – Polskiemu Związkowi Żeglarskiemu wydawanie decyzji administracyjnych, to równocześnie na mocy art. 1 pkt 2 k.p.a. zobowiązał to stowarzyszenie do przestrzegania przepisów kodeksu postępowania administracyjnego. Jak wskazałem[am] powyżej, przepisy tej ustawy dotyczące terminów rozstrzygania spraw zostały naruszone.

Żądanie

Wnoszę o zobowiązanie Polskiego Związku Żeglarskiego do natychmiastowego wydania mi wnioskowanego patentu [...].

P.S.
Bardzo prawnicze rozważania w treści zażalenia konieczne są na wypadek, gdyby p. Stosio nadal uważał, że PZŻ nie wykonuje czynności administracyjnych...

Zobacz też

[ 26-10-2006, dodał: Cypis ]


Archiwum spotkań 2012/2013

Podróż do wschodnich rubieży Bałtyku

26 marca, g. 1930

Sankt Petersburg jest najdalej wysuniętym na wschód portem Morza Bałtyckiego. Jest to też oczywiście kolebka Wielkiej Rosji, była stolica Imperium i ośrodek kulturalny o wspaniałym dziedzictwie.

O przygotowaniach do rejsu do Sankt Petersburga i o samym rejsie jachtem "Merkury" (słynne J-80), opowiedzą Kasia "rhumb" Szarecka i Adam "Entrant" Papliński. Rejs trwał dwa tygodnie i odbył się w czerwcu 2010.

Jeżeli więc chcecie usłyszeć o słynnych Białych Nocach lub o tym jak czuje się załoga stojąc w kompletnej flaucie z zepsutym silnikiem na środku skrzyżowania toru wodnego pod Helsinkami, zapraszamy do Tawerny Korsarz. Dowiecie się też gdzie można naprawić silnik "Andoria" w Tallinie lub w którym momencie najlepiej sprawdza się forluk na "Merkurym"...

Patrycja Długoń - Jachtostop

02 kwietnia, g. 1930

Jachtostop to najbardziej ekonomiczna forma podróżowania po świecie. Co jest ważne w przygotowaniach do takiego rejsu, na co uważać, czego się spodziewać w podróży, jak znaleźć jacht i w jaki sposób się do tego zabrać powie Patrycja Długoń - dziennikarka, prezenterka radiowa, tropicielka talentów i promotorka kultury niezależnej, płetwonurek i żeglarka - przez pięć lat przebywała w rejsie dookoła świata, w który wyruszyła jachtostopem (www.aroundtheworld.pl).

Patrycja opowie także o Roku Władysława Wagnera; pierwszego Polaka który opłynął świat pod żaglami, a o którym pamięć została niesprawiedliwie zatarta. Na rok 2012 przypadają trzy okrągłe rocznice: 100 lat od Jego narodzin, 80 lat od wyruszenia w rejs i 20 lat od śmierci (www.wladyslawwagner2012.pl).

Archiwum spotkań 2011/2012

Przerwa techniczna

W poniedziałek 12 marca spotkania nie będzie. To znaczy, zasadniczo będzie, ale na pokładzie s/y Zawisza Czarny - I Rejs Tawerny Korsarz. Musimy trochę popływać, żeby było o czym opowiadać. Tawerna mimo to czynna, jak by co.

Izabela Szepietowska, kpt. Krzysztof M. Różański

s/y Eltanin

19 marca, g. 1930

Zapraszamy na spotkanie z latem spędzonym wśród lodowców. Spotkanie z przestrzenią, pięknem krajobrazu w roli głównej, z błękitem "w tysiącu odcieni", ciszą...

Będzie to opowieść o rejsie jachtem daleko za koło podbiegunowe. O przebytych 2 tysiącach mil morskich w trzy osoby, bajkowych Lofotach, o tym jak kilka dni sztormu na Morzu Barentsa rekompensowane jest widokiem białego, skalistego brzegu i delfinów baraszkujących wokół jachtu. O tym, jak słońce nie zachodzi przez całą dobę, a pogoda potrafi być kapryśna i zasnuć widok mgłą. O majestatycznych lodowcach. O krystalicznie czystym powietrzu, doświadczaniu przyrody nieprzekształconej przez ludzi i kontrastującym z nią widoku Barentsburga – radzieckiej osady górniczej. O podglądaniu morsów, fortelach pozwalających uniknąć ataku rybitwy. O fenomenie Arktyki, który każe ludziom tutaj powracać. Zapraszamy na opowieść o miejscu, gdzie świat się zaczyna, a nie kończy.

Iza: Jej deklaracje, że popłynie jachtem na Spitsbergen znosili cierpliwie przez kilka lat nawet jej zdecydowanie ciepłolubni przyjaciele. Zaczęło się – jak to zwykle bywa przy dalekich podróżach – od marzeń. A dokładniej od wystawy zdjęć ze Spitsbergenu jej serdecznej koleżanki. Wtedy postanowiła, że kiedyś sama będzie robiła zdjęcia lodowcom. Na realizację marzenia musiała poczekać kilka długich lat. Nie chciała być turystą. Dlatego "zaciągnęła się" jako członek załogi na jacht. Jachtem dowodził Krzysztof.

Krzysztof: Płynął jak do siebie, do domu - od kilkunastu lat spędza lato na Spitsbergenie, jest bowiem synem legendarnego w tym rejonie świata kapitana. Każde odwiedzone miejsce, to ludzie i zdarzenia, o których potrafi z pasją opowiadać. Choć zna "instrukcję obsługi Spitsbergenu" z wielką pokorą podchodzi do rządzących tam praw natury. Co czuje, gdy w najtrudniejszych warunkach oczy załogi zwrócone są na Niego? Tego nie powie. Po prostu działa.

Mini Transat

05 marca, g. 1900
Uwaga! Godzina dziewiętnasta-zero-zero słownie, pół godziny wcześniej, niż zwykle

Radosław Kowalczyk, szczecinianin z YKP Świnoujście, opowie o ukończonym starcie w regatach Mini Transat. Radek jest zaledwie trzecim - po Kazimierzu 'Kubie' Jaworskim (1977) i Jarosławie Kaczorowskim (2007) - polskim żeglarzem, któremu udał się taki wyczyn!

Ceną przygotowania do tych prestiżowych regat było sześć lat wyrzeczeń. Przygotowanie i ostateczne wykończenie jachtu zbudowanego własnym sumptem przez niedoszłego konkurenta, Piotra Czarnieckiego. Potem zbieranie punków kwalifikacyjnych do wyścigu na trasie z francuskiego La Rochelle do brazylijskiego San Salvator. Po drodze wiele przygód, kolizji i awarii, konieczność naprawy nawet kila, jednak Radek zawsze wracał na trasę regat.

Radek zajął 26. miejsce, ostatnie w swojej klasie, lecz tylko jego organizatorzy nazwali "niezniszczalnym".

Regaty, regaty, regaty...

27 luego, g. 1930

Dlaczego coś nas ciągnie, by wystartować w regatach? Jak zacząć regatowe starty? Jak to się robi w Wielkiej Brytanii a jak w Polsce?

Na wszystkie te pytania usłyszycie odpowiedź w gościnnej Tawernie Korsarz. O swoich regatowych początkach w regatach na cieśninie Solent opowie Piotr Gryko, natomiast o debiucie w Pucharze Polski Jachtów Kabinowych opowie mistrzowska załoga klasy T3 - Piotr "Pseudokibic" Lewandowski i Wiktor Plitkin. Zapraszamy!

Żeglowanie w Algierii

20 lutego, g. 1930

14 Mm przed Algierem wywołałem port controll na 16. W odpowiedzi usłyszałem: "Call sign, what call sign?" Następnie - "permit number, permit number?" Domyślając się, że rozmówca szuka mnie na liście oczekiwanych statków powiedziałem, że płynę jachtem żaglowym, załoga 7 osób, jesteśmy żeglarzami i płyniemy z wizytą jako turyści. W odpowiedzi długa cisza zakończona pytaniem: Zepsuł wam się silnik? (zrobiłem małe dochodzenie w sprawie tego pytania i okazało się, że rok temu wpłynął tam jacht z awarią silnika).

To fragment relacji Marka Tereszewskiego z jego rejsu do Algierii, kraju bardzo rzadko odwiedzanego przez żeglarzy. Jeśli interesuje Was co było dalej, to zapraszamy do gościnnej Tawerny Korsarz!

Rzeszowiakiem na Spitsbergen

13 lutego, g. 1930

Jak odrażająca i straszna jest
Biel Arktyki, tego nie wie nikt
Za sobą mamy już setki mil

Posłuchaj opowieści nie tylko o bieli Arktyki. O białej nocy. O lodowcach. O wielorybach. Czy przydała się strzelba na niedźwiedzie? Jak czytać prognozy lodowe? Czy organizatorzy osiągnęli swój cel: równoleżnik 80? Czy w Arktyce można przeżyć kilka dni bez gorących posiłków?

Będzie wiele anegdot, bardzo dziwnych przygód oraz innych morskich opowieści dziwnej treści. Ale przecież Olek Kwaśniewski i Andrzej 'Kuracent' Kurowski nie zdradzą wszystkich tajemnic przed spotkaniem...

Polonus - śladami Śmiałego

jacht Polonus

06 lutego, g. 1930

Marek 'Maar' Grzywa i Mariusz Główka opowiedzą o trwającej wciąż wyprawie jachtu Polonus Śladami Śmiałego a nawet jeszcze dalej. Jacht w tej chwili już minął Horn, był też na Antarktydzie. Rejs dookoła Ameryki Południowej zorganizowali Marek Grzywa i Piotr Mikołajewski, a bierze w niej udział kilkunastu kapitanów i kilkudziesięciu żeglarzy. Marek opowie o pierwszym etapie i o tym gdzie teraz jacht przebywa. Mariusz -- o atlantyckim przelocie wzdłuż brzegów Brazylii i skoku w bok na wyspę Fernando de Noronha. A jak wystarczy czasu, to Zbigniew "Zgrzyb" Przybyszewski wtrąci swoje trzy grosze o przejściu Polonusem przez Biskaje.

Palmy i inne atrakcje Karaibów

30 stycznia, g.1930

Z powodu kontuzji kolegi Wojtek Zientara został "zmuszony" do zimowego wyjazdu na Karaiby. Dwa tygodnie na jachcie Dufour 455 o wzbudzającej wszędzie uśmiech nazwie "Seayoulater" (nie ma literówki!). Wycieczka z Martyniki na St. Lucię i Grenadyny oraz z powrotem odbyła się pod hasłem: "Zmarnowany urlop - codziennie lało". Lało rzeczywiście codziennie, a czasem nawet dwa razy dziennie - od pięciu do dwudziestu minut. A opowieść będzie o tym, jak nieprawdziwa jest pierwsza część powyższego hasła.

[ 27-01-2012, dodał: AIKI ]
[ 01-02-2012, 02-02-2012, 03-02-2012, 04-02-2012, 09-02-2012, 06-03-2012, 08-03-2012 21-03-2012 edytował: Cypis ]

Poleć stronę innym

Ranking stron żeglarskich


Hosting: www.olek.waw.pl | Mapa serwisu | Admin | XHTML 1.0