Stowarzyszenie Żeglarskie Samoster

Quo vadimus nautae? Quocumque ventis et undis agimur...

Sprawa dzienników jachtowych

Na dzień dzisiejszy prowadzenie dziennika jachtowego nie jest regulowane prawem państwowym. Przepisów odpowiedniego rozporządzenia, n.b. obowiązującego zaledwie od dziewięciu miesięcy, nie stosuje się bowiem do "statków używanych wyłącznie do uprawiania sportu lub rekreacji". Ale wraca nowe. MI przygotowało zmianę rozporządzenia oraz urzędowy wzór dziennika jachtowego. Jednak po niejakim zamieszaniu, jakie sprawa wywołała (telefony, maile oraz listy żeglarzy do MI), chwilowo odstąpiono od tego pomysłu (nie przedstawiono nam opracowanego już wzoru dziennika), a nawet sprytnie odbito piłeczkę - poniżej odpowiedź na prośbę Samosteru o przedstawienie projektu do konsultacji (takie samo pismo otrzymały także OZŻ-y i stowarzyszenia niezalezne):

Odpowiedź MI

Warszawa, dnia 15 marca 2005

Ministerstwo Infrastruktury
Departament Administracji Morskiej i Śródlądowej

W związku z koniecznością szybkiego wprowadzenia rozporządzenia Ministra Infrastruktury w sprawie prowadzenia dzienników statku o polskiej przynalezności, Ministerstwo Infrastruktury zakończyło prace nad rozporządzeniem.

W trosce o uwzględnienie wszystkich uwag dotyczących wzoru dziennika jachtowego Ministerstwo Zrezygnowało z zapisów dotyczących dziennika jachtowego w proponowanym rozporządzeniu.

Wobec istniejącej luki prawnej dotyczącej braku wzoru dziennika jachtowego Ministerstwo Infrastruktury rozpoczyna prace nad uregulowaniem kwestii dziennika jachtowego nowym rozporządzeniem.

W związku z powyższym Ministerstwo Infrastruktury zwraca się z uprzejmą prośbą o propozycje i uwagi środowiska żeglarskiego w celu prawnego uregulowania kwestii dzienników jachtowych.

Wszelkie uwagi i propozycje prosimy kierować do Departamentu Administracji Morskiej i Śródlądowej Ministerstwa Infrastruktury

Z poważaniem
Dyrektor Departamentu Administracji Morskiej i Śródlądowej
mgr Jerzy Miszczuk

Co z tym zrobić?

Dyskusja na p.r.z. w wątku "dzienniki jachtowe"

Nasza odpowiedź dla MI

Warszawa, 2005-04-13

Odpowiadając na otrzymane pocztą elektroniczną zapytanie w sprawie przygotowywanego rozporządzenia określającego m. in. wymagania odnośnie dokumentów prowadzonych na jachcie uprzejmie informuję, że Stowarzyszenie Żeglarskie „Samoster” przeprowadziło wśród swoich członków oraz żeglarzy nie należących do stowarzyszenia akcję konsultacyjną, której wyniki są następujące:

  1. W zależności od rejonu pływania i doświadczeń własnych prowadzącego jacht, a także posiadanego wyposażenia nawigacyjnego (gps, chartplottery, coraz częściej w połączeniu z komputerem przenośnym), inne informacje uzna za potrzebne skiper jachtu pływającego weekendowo po Zatoce Gdańskiej, Zalewie Wiślanym, czy Szczecińskim, inne prowadzący rejs np. na Bornholm czy Gotland, a jeszcze inne kapitan jachtu klubowego płynącego na Spitzbergen. Wręcz trudno sobie wyobrazić prowadzenie jakichkolwiek zapisów na otwartopokładowych jachcikach typu Puck, które pływają po Zatoce Puckiej a nawet nieco dalej. Ponadto należy rozróżniać rejsy żeglarzy na jachtach własnych od rejsów na jachtach czarterowanych, dla których wymagania odnośnie prowadzonej dokumentacji powinien według własnych potrzeb (np. ubezpieczenie) ustalać czarterodawca. To samo można odnieść do jachtów klubowych, dla których to właśnie klub może samodzielnie określić wymagania w zakresie dokumentacji prowadzonej na jachcie.
  2. Takie same uwagi jak powyżej można odnieść do zakresu informacji, jakie prowadzący jacht zapisuje podczas rejsu. Jest oczywiste, że skiper z mniejszym doświadczeniem nie ograniczy się do podstawowych danych, ale jednocześnie nie jest celowe rygorystyczne prowadzenie bardzo szczegółowych zapisów w żegludze np. po Zatoce Gdańskiej, przy ciągłej widoczności brzegów.
  3. Zdaniem właścicieli małych jachtów skrupulatne prowadzenie rozbudowanego dziennika (np. w wersji niegdyś obowiązkowej), wręcz zmniejsza bezpieczeństwo jachtu i nielicznej załogi, szczególnie w trudnych warunkach nawigacyjnych.

Reasumując, żeglarze z którymi konsultowaliśmy omawiany temat uważają, że zakres obowiązków zapisanych w aktach prawnych powinien być jak najmniejszy i wynikający z założenia, że żeglarstwo jest zajęciem ludzi odpowiedzialnych, którzy bez właściwego przygotowania nie będą ryzykować utraty czy uszkodzenia swoich jachtów i zdrowia swoich, najczęściej rodzinnych załóg. Dziennik jachtowy, niezależnie od formy, w jakiej będzie prowadzony, powinien być czynnikiem ułatwiającym żeglugę, a nie elementem rejestracji działań prowadzącego jacht.

W związku z powyższym Stowarzyszenie Żeglarskie „Samoster” proponuje, aby w przygotowywanym rozporządzeniu, dla jednostek pozakonwencyjnych (do 24 m długości) pozostawić decyzje odnośnie formy i zawartości dziennika jachtowego właścicielom jachtu. Według naszego zdania taki zapis w pełni wyczerpuje delegację ustawową i nie wprowadza zbędnych obowiązków dla właścicieli jachtów.

z żeglarskim pozdrowieniem

Prezes Stowarzyszenia
Andrzej Kapłan

Zobacz też:

Ciąg dalszy tej sprawy:


Archiwum spotkań 2012/2013

Podróż do wschodnich rubieży Bałtyku

26 marca, g. 1930

Sankt Petersburg jest najdalej wysuniętym na wschód portem Morza Bałtyckiego. Jest to też oczywiście kolebka Wielkiej Rosji, była stolica Imperium i ośrodek kulturalny o wspaniałym dziedzictwie.

O przygotowaniach do rejsu do Sankt Petersburga i o samym rejsie jachtem "Merkury" (słynne J-80), opowiedzą Kasia "rhumb" Szarecka i Adam "Entrant" Papliński. Rejs trwał dwa tygodnie i odbył się w czerwcu 2010.

Jeżeli więc chcecie usłyszeć o słynnych Białych Nocach lub o tym jak czuje się załoga stojąc w kompletnej flaucie z zepsutym silnikiem na środku skrzyżowania toru wodnego pod Helsinkami, zapraszamy do Tawerny Korsarz. Dowiecie się też gdzie można naprawić silnik "Andoria" w Tallinie lub w którym momencie najlepiej sprawdza się forluk na "Merkurym"...

Patrycja Długoń - Jachtostop

02 kwietnia, g. 1930

Jachtostop to najbardziej ekonomiczna forma podróżowania po świecie. Co jest ważne w przygotowaniach do takiego rejsu, na co uważać, czego się spodziewać w podróży, jak znaleźć jacht i w jaki sposób się do tego zabrać powie Patrycja Długoń - dziennikarka, prezenterka radiowa, tropicielka talentów i promotorka kultury niezależnej, płetwonurek i żeglarka - przez pięć lat przebywała w rejsie dookoła świata, w który wyruszyła jachtostopem (www.aroundtheworld.pl).

Patrycja opowie także o Roku Władysława Wagnera; pierwszego Polaka który opłynął świat pod żaglami, a o którym pamięć została niesprawiedliwie zatarta. Na rok 2012 przypadają trzy okrągłe rocznice: 100 lat od Jego narodzin, 80 lat od wyruszenia w rejs i 20 lat od śmierci (www.wladyslawwagner2012.pl).

Archiwum spotkań 2011/2012

Przerwa techniczna

W poniedziałek 12 marca spotkania nie będzie. To znaczy, zasadniczo będzie, ale na pokładzie s/y Zawisza Czarny - I Rejs Tawerny Korsarz. Musimy trochę popływać, żeby było o czym opowiadać. Tawerna mimo to czynna, jak by co.

Izabela Szepietowska, kpt. Krzysztof M. Różański

s/y Eltanin

19 marca, g. 1930

Zapraszamy na spotkanie z latem spędzonym wśród lodowców. Spotkanie z przestrzenią, pięknem krajobrazu w roli głównej, z błękitem "w tysiącu odcieni", ciszą...

Będzie to opowieść o rejsie jachtem daleko za koło podbiegunowe. O przebytych 2 tysiącach mil morskich w trzy osoby, bajkowych Lofotach, o tym jak kilka dni sztormu na Morzu Barentsa rekompensowane jest widokiem białego, skalistego brzegu i delfinów baraszkujących wokół jachtu. O tym, jak słońce nie zachodzi przez całą dobę, a pogoda potrafi być kapryśna i zasnuć widok mgłą. O majestatycznych lodowcach. O krystalicznie czystym powietrzu, doświadczaniu przyrody nieprzekształconej przez ludzi i kontrastującym z nią widoku Barentsburga – radzieckiej osady górniczej. O podglądaniu morsów, fortelach pozwalających uniknąć ataku rybitwy. O fenomenie Arktyki, który każe ludziom tutaj powracać. Zapraszamy na opowieść o miejscu, gdzie świat się zaczyna, a nie kończy.

Iza: Jej deklaracje, że popłynie jachtem na Spitsbergen znosili cierpliwie przez kilka lat nawet jej zdecydowanie ciepłolubni przyjaciele. Zaczęło się – jak to zwykle bywa przy dalekich podróżach – od marzeń. A dokładniej od wystawy zdjęć ze Spitsbergenu jej serdecznej koleżanki. Wtedy postanowiła, że kiedyś sama będzie robiła zdjęcia lodowcom. Na realizację marzenia musiała poczekać kilka długich lat. Nie chciała być turystą. Dlatego "zaciągnęła się" jako członek załogi na jacht. Jachtem dowodził Krzysztof.

Krzysztof: Płynął jak do siebie, do domu - od kilkunastu lat spędza lato na Spitsbergenie, jest bowiem synem legendarnego w tym rejonie świata kapitana. Każde odwiedzone miejsce, to ludzie i zdarzenia, o których potrafi z pasją opowiadać. Choć zna "instrukcję obsługi Spitsbergenu" z wielką pokorą podchodzi do rządzących tam praw natury. Co czuje, gdy w najtrudniejszych warunkach oczy załogi zwrócone są na Niego? Tego nie powie. Po prostu działa.

Mini Transat

05 marca, g. 1900
Uwaga! Godzina dziewiętnasta-zero-zero słownie, pół godziny wcześniej, niż zwykle

Radosław Kowalczyk, szczecinianin z YKP Świnoujście, opowie o ukończonym starcie w regatach Mini Transat. Radek jest zaledwie trzecim - po Kazimierzu 'Kubie' Jaworskim (1977) i Jarosławie Kaczorowskim (2007) - polskim żeglarzem, któremu udał się taki wyczyn!

Ceną przygotowania do tych prestiżowych regat było sześć lat wyrzeczeń. Przygotowanie i ostateczne wykończenie jachtu zbudowanego własnym sumptem przez niedoszłego konkurenta, Piotra Czarnieckiego. Potem zbieranie punków kwalifikacyjnych do wyścigu na trasie z francuskiego La Rochelle do brazylijskiego San Salvator. Po drodze wiele przygód, kolizji i awarii, konieczność naprawy nawet kila, jednak Radek zawsze wracał na trasę regat.

Radek zajął 26. miejsce, ostatnie w swojej klasie, lecz tylko jego organizatorzy nazwali "niezniszczalnym".

Regaty, regaty, regaty...

27 luego, g. 1930

Dlaczego coś nas ciągnie, by wystartować w regatach? Jak zacząć regatowe starty? Jak to się robi w Wielkiej Brytanii a jak w Polsce?

Na wszystkie te pytania usłyszycie odpowiedź w gościnnej Tawernie Korsarz. O swoich regatowych początkach w regatach na cieśninie Solent opowie Piotr Gryko, natomiast o debiucie w Pucharze Polski Jachtów Kabinowych opowie mistrzowska załoga klasy T3 - Piotr "Pseudokibic" Lewandowski i Wiktor Plitkin. Zapraszamy!

Żeglowanie w Algierii

20 lutego, g. 1930

14 Mm przed Algierem wywołałem port controll na 16. W odpowiedzi usłyszałem: "Call sign, what call sign?" Następnie - "permit number, permit number?" Domyślając się, że rozmówca szuka mnie na liście oczekiwanych statków powiedziałem, że płynę jachtem żaglowym, załoga 7 osób, jesteśmy żeglarzami i płyniemy z wizytą jako turyści. W odpowiedzi długa cisza zakończona pytaniem: Zepsuł wam się silnik? (zrobiłem małe dochodzenie w sprawie tego pytania i okazało się, że rok temu wpłynął tam jacht z awarią silnika).

To fragment relacji Marka Tereszewskiego z jego rejsu do Algierii, kraju bardzo rzadko odwiedzanego przez żeglarzy. Jeśli interesuje Was co było dalej, to zapraszamy do gościnnej Tawerny Korsarz!

Rzeszowiakiem na Spitsbergen

13 lutego, g. 1930

Jak odrażająca i straszna jest
Biel Arktyki, tego nie wie nikt
Za sobą mamy już setki mil

Posłuchaj opowieści nie tylko o bieli Arktyki. O białej nocy. O lodowcach. O wielorybach. Czy przydała się strzelba na niedźwiedzie? Jak czytać prognozy lodowe? Czy organizatorzy osiągnęli swój cel: równoleżnik 80? Czy w Arktyce można przeżyć kilka dni bez gorących posiłków?

Będzie wiele anegdot, bardzo dziwnych przygód oraz innych morskich opowieści dziwnej treści. Ale przecież Olek Kwaśniewski i Andrzej 'Kuracent' Kurowski nie zdradzą wszystkich tajemnic przed spotkaniem...

Polonus - śladami Śmiałego

jacht Polonus

06 lutego, g. 1930

Marek 'Maar' Grzywa i Mariusz Główka opowiedzą o trwającej wciąż wyprawie jachtu Polonus Śladami Śmiałego a nawet jeszcze dalej. Jacht w tej chwili już minął Horn, był też na Antarktydzie. Rejs dookoła Ameryki Południowej zorganizowali Marek Grzywa i Piotr Mikołajewski, a bierze w niej udział kilkunastu kapitanów i kilkudziesięciu żeglarzy. Marek opowie o pierwszym etapie i o tym gdzie teraz jacht przebywa. Mariusz -- o atlantyckim przelocie wzdłuż brzegów Brazylii i skoku w bok na wyspę Fernando de Noronha. A jak wystarczy czasu, to Zbigniew "Zgrzyb" Przybyszewski wtrąci swoje trzy grosze o przejściu Polonusem przez Biskaje.

Palmy i inne atrakcje Karaibów

30 stycznia, g.1930

Z powodu kontuzji kolegi Wojtek Zientara został "zmuszony" do zimowego wyjazdu na Karaiby. Dwa tygodnie na jachcie Dufour 455 o wzbudzającej wszędzie uśmiech nazwie "Seayoulater" (nie ma literówki!). Wycieczka z Martyniki na St. Lucię i Grenadyny oraz z powrotem odbyła się pod hasłem: "Zmarnowany urlop - codziennie lało". Lało rzeczywiście codziennie, a czasem nawet dwa razy dziennie - od pięciu do dwudziestu minut. A opowieść będzie o tym, jak nieprawdziwa jest pierwsza część powyższego hasła.

[ 27-01-2012, dodał: AIKI ]
[ 01-02-2012, 02-02-2012, 03-02-2012, 04-02-2012, 09-02-2012, 06-03-2012, 08-03-2012 21-03-2012 edytował: Cypis ]

Poleć stronę innym

Ranking stron żeglarskich


Hosting: www.olek.waw.pl | Mapa serwisu | Admin | XHTML 1.0