Stowarzyszenie Żeglarskie Samoster

Quo vadimus nautae? Quocumque ventis et undis agimur...

Pół naprzód w Sejmie - nowelizacja ustawy o żegludze śródlądowej przekazana do drugiego czytania

Komisja Infrastruktury przekazała dziś do drugiego czytania projekt zmian w ustawie o żegludze śródlądowej. Projekt ten przewiduje likwidację obowiązkowych przeglądów technicznych, podnosi do 7,5m lub 10kW mocy silnika limit obligu rejestracji oraz radykalnie zmniejsza opłaty. Relację z pierwszej ręki przekazał nam Jarek Tabor:

Udało się dziś skierować do drugiego czytania projekt ustawy likwidujący przeglądy i przesuwający przymus rejestracji powyżej 7,5m.

Walka była ostra, sprzymierzone siły zła, w osobach: przedstawicieli PZŻ, PZMiNW oraz ich przyjaciół z SLD Sławomira Jeneralskiego i Stanisława Wziątka walczyły dzielnie aby nie dopuśić do zmian, albo przynajmniej odwlec je w czasie powołując podkomisję.

Niektóre prezentowane przez nich argumenty były dość śmieszne i nietrafione. Przedstawiciel PZMiNW (chyba - nie notowałem) martwił się że to żadna liberalizacja a wręcz przeciwnie. Jeneralski (SLD) martwił się, że to niesprawiedliwe żeby Tango 730 było zwolnione z obowiązku rejestracji a 780 już nie. Ktoś z obecnych odpowiedział na to, że rozumie to jako głos poparcia dla zwiększenia limitu z 7.5 do 12m.

Wnioskodawca, Radosław Parda (LPR) został zaatakowany, że ta propozycja to nie wiadomo skąd się wzięła, że nie była konsultowana z najważniejszymi, czyli PZŻ i PZMiNW. Parda odpowiedział, że to jest propozycja żeglarzy niezależnych, którzy się do niego zgłosili z projektem a on rozumiejąc ich argumentację poparł go. Ja dodałem że działania nasze nie są tajmnicą, są publikowane na stronach internetowych, dyskutowane szeroko na forach dyskusyjnych a także były prezentowane na konferencji, którą zorganizowaliśmy na targach Wiatr i Woda.

PZŻ zarzucał nam, że my (jakieś PFŻ czy Bryfok) to w ogóle nie wiadomo kto, a oni - PZŻ to mają 40tys członków, którzy płacą składki. Jeden z obecnych stwierdził, że 40tys to zaledwie 5% żeglarzy, więc też nie za bradzo mają mandat do wypowiadania się w imieniu ogółu.

Na posiedzeniu zabrał głos także pan Waldemar Rekść z UM w Słupsku, opowiadając że była zorganizwana konferencja, na którą zaproszono PZŻ i PZMiNW i wszyscy jednomyślnie poparli konieczność liberalizacji.

Głos zabrał także Jurek Klawiński z Żagli wspominając, że jacht mały jest bardziej niebezpieczny od dużego i zmusznie ludzi do pływania np. na 470 zamiast na omedze to wprowadzanie dodatkowego zagrożenia. Ogólnie było dość burzliwie - na szczęście siedziałem dość daleko od PZŻ, bo - parafrazując słowa Raymonda Chandlera - gdyby spojrzenia mogły uderzać, byłbym najbardziej zmasakrowanym nieboszczykiem jakiego widzieli detektywi Scotland Yardu.

Na koniec informacja, którą należy dobrze zapamiętać: przeciw ustawie głosowali tylko: Stanisław Wziątek i Sławomir Jeneralski z SLD. Za ustawą głosowali: Radosław Parda, Janusz Kołodziej, Andrzej Adamczyk i jeszcze 7-miu, których nie zidentyfikowałem. Jak tylko uda mi się to sprawdzić, to opublikujemy te nazwiska.

Jarosław Tabor

A co z patentami?

Z posiedzenia drugiej dziś komisji - jej pełna nazwa brzmi: podkomisja nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów ustaw: poselskich o zmianie ustawy o sporcie kwalifikowanym (druki nr 550 i 1501) i rządowego o zmianie ustawy o sporcie kwalifikowanym oraz niektórych innych ustaw (druk nr 716):

Niestety poseł Falfus po podliczeniu listy obecnych stwierdził, iż brak jest kworum zebrania i przekłada je na następny termin, tj. następne posiedzenie Sejmu. Przypuszczalny termin za dwa tygodnie. Niemniej odbyłem trochę kuluarowych rozmów z członkami komisji i stwierdzam, iż nie jest źle.

Będzie zorganizowana konferencja prasowa w sprawie liberalizacji żeglarstwa. Będzie bardzo potrzebna jak najwieksza na niej obecność "naszej" strony. To bedzie naprawde wazne. Kiedy - napiszemy.

Włodzimierz Ring

Zobacz też:

[ 25-04-2007, dodał: Cypis ]


Archiwum spotkań 2012/2013

Podróż do wschodnich rubieży Bałtyku

26 marca, g. 1930

Sankt Petersburg jest najdalej wysuniętym na wschód portem Morza Bałtyckiego. Jest to też oczywiście kolebka Wielkiej Rosji, była stolica Imperium i ośrodek kulturalny o wspaniałym dziedzictwie.

O przygotowaniach do rejsu do Sankt Petersburga i o samym rejsie jachtem "Merkury" (słynne J-80), opowiedzą Kasia "rhumb" Szarecka i Adam "Entrant" Papliński. Rejs trwał dwa tygodnie i odbył się w czerwcu 2010.

Jeżeli więc chcecie usłyszeć o słynnych Białych Nocach lub o tym jak czuje się załoga stojąc w kompletnej flaucie z zepsutym silnikiem na środku skrzyżowania toru wodnego pod Helsinkami, zapraszamy do Tawerny Korsarz. Dowiecie się też gdzie można naprawić silnik "Andoria" w Tallinie lub w którym momencie najlepiej sprawdza się forluk na "Merkurym"...

Patrycja Długoń - Jachtostop

02 kwietnia, g. 1930

Jachtostop to najbardziej ekonomiczna forma podróżowania po świecie. Co jest ważne w przygotowaniach do takiego rejsu, na co uważać, czego się spodziewać w podróży, jak znaleźć jacht i w jaki sposób się do tego zabrać powie Patrycja Długoń - dziennikarka, prezenterka radiowa, tropicielka talentów i promotorka kultury niezależnej, płetwonurek i żeglarka - przez pięć lat przebywała w rejsie dookoła świata, w który wyruszyła jachtostopem (www.aroundtheworld.pl).

Patrycja opowie także o Roku Władysława Wagnera; pierwszego Polaka który opłynął świat pod żaglami, a o którym pamięć została niesprawiedliwie zatarta. Na rok 2012 przypadają trzy okrągłe rocznice: 100 lat od Jego narodzin, 80 lat od wyruszenia w rejs i 20 lat od śmierci (www.wladyslawwagner2012.pl).

Archiwum spotkań 2011/2012

Przerwa techniczna

W poniedziałek 12 marca spotkania nie będzie. To znaczy, zasadniczo będzie, ale na pokładzie s/y Zawisza Czarny - I Rejs Tawerny Korsarz. Musimy trochę popływać, żeby było o czym opowiadać. Tawerna mimo to czynna, jak by co.

Izabela Szepietowska, kpt. Krzysztof M. Różański

s/y Eltanin

19 marca, g. 1930

Zapraszamy na spotkanie z latem spędzonym wśród lodowców. Spotkanie z przestrzenią, pięknem krajobrazu w roli głównej, z błękitem "w tysiącu odcieni", ciszą...

Będzie to opowieść o rejsie jachtem daleko za koło podbiegunowe. O przebytych 2 tysiącach mil morskich w trzy osoby, bajkowych Lofotach, o tym jak kilka dni sztormu na Morzu Barentsa rekompensowane jest widokiem białego, skalistego brzegu i delfinów baraszkujących wokół jachtu. O tym, jak słońce nie zachodzi przez całą dobę, a pogoda potrafi być kapryśna i zasnuć widok mgłą. O majestatycznych lodowcach. O krystalicznie czystym powietrzu, doświadczaniu przyrody nieprzekształconej przez ludzi i kontrastującym z nią widoku Barentsburga – radzieckiej osady górniczej. O podglądaniu morsów, fortelach pozwalających uniknąć ataku rybitwy. O fenomenie Arktyki, który każe ludziom tutaj powracać. Zapraszamy na opowieść o miejscu, gdzie świat się zaczyna, a nie kończy.

Iza: Jej deklaracje, że popłynie jachtem na Spitsbergen znosili cierpliwie przez kilka lat nawet jej zdecydowanie ciepłolubni przyjaciele. Zaczęło się – jak to zwykle bywa przy dalekich podróżach – od marzeń. A dokładniej od wystawy zdjęć ze Spitsbergenu jej serdecznej koleżanki. Wtedy postanowiła, że kiedyś sama będzie robiła zdjęcia lodowcom. Na realizację marzenia musiała poczekać kilka długich lat. Nie chciała być turystą. Dlatego "zaciągnęła się" jako członek załogi na jacht. Jachtem dowodził Krzysztof.

Krzysztof: Płynął jak do siebie, do domu - od kilkunastu lat spędza lato na Spitsbergenie, jest bowiem synem legendarnego w tym rejonie świata kapitana. Każde odwiedzone miejsce, to ludzie i zdarzenia, o których potrafi z pasją opowiadać. Choć zna "instrukcję obsługi Spitsbergenu" z wielką pokorą podchodzi do rządzących tam praw natury. Co czuje, gdy w najtrudniejszych warunkach oczy załogi zwrócone są na Niego? Tego nie powie. Po prostu działa.

Mini Transat

05 marca, g. 1900
Uwaga! Godzina dziewiętnasta-zero-zero słownie, pół godziny wcześniej, niż zwykle

Radosław Kowalczyk, szczecinianin z YKP Świnoujście, opowie o ukończonym starcie w regatach Mini Transat. Radek jest zaledwie trzecim - po Kazimierzu 'Kubie' Jaworskim (1977) i Jarosławie Kaczorowskim (2007) - polskim żeglarzem, któremu udał się taki wyczyn!

Ceną przygotowania do tych prestiżowych regat było sześć lat wyrzeczeń. Przygotowanie i ostateczne wykończenie jachtu zbudowanego własnym sumptem przez niedoszłego konkurenta, Piotra Czarnieckiego. Potem zbieranie punków kwalifikacyjnych do wyścigu na trasie z francuskiego La Rochelle do brazylijskiego San Salvator. Po drodze wiele przygód, kolizji i awarii, konieczność naprawy nawet kila, jednak Radek zawsze wracał na trasę regat.

Radek zajął 26. miejsce, ostatnie w swojej klasie, lecz tylko jego organizatorzy nazwali "niezniszczalnym".

Regaty, regaty, regaty...

27 luego, g. 1930

Dlaczego coś nas ciągnie, by wystartować w regatach? Jak zacząć regatowe starty? Jak to się robi w Wielkiej Brytanii a jak w Polsce?

Na wszystkie te pytania usłyszycie odpowiedź w gościnnej Tawernie Korsarz. O swoich regatowych początkach w regatach na cieśninie Solent opowie Piotr Gryko, natomiast o debiucie w Pucharze Polski Jachtów Kabinowych opowie mistrzowska załoga klasy T3 - Piotr "Pseudokibic" Lewandowski i Wiktor Plitkin. Zapraszamy!

Żeglowanie w Algierii

20 lutego, g. 1930

14 Mm przed Algierem wywołałem port controll na 16. W odpowiedzi usłyszałem: "Call sign, what call sign?" Następnie - "permit number, permit number?" Domyślając się, że rozmówca szuka mnie na liście oczekiwanych statków powiedziałem, że płynę jachtem żaglowym, załoga 7 osób, jesteśmy żeglarzami i płyniemy z wizytą jako turyści. W odpowiedzi długa cisza zakończona pytaniem: Zepsuł wam się silnik? (zrobiłem małe dochodzenie w sprawie tego pytania i okazało się, że rok temu wpłynął tam jacht z awarią silnika).

To fragment relacji Marka Tereszewskiego z jego rejsu do Algierii, kraju bardzo rzadko odwiedzanego przez żeglarzy. Jeśli interesuje Was co było dalej, to zapraszamy do gościnnej Tawerny Korsarz!

Rzeszowiakiem na Spitsbergen

13 lutego, g. 1930

Jak odrażająca i straszna jest
Biel Arktyki, tego nie wie nikt
Za sobą mamy już setki mil

Posłuchaj opowieści nie tylko o bieli Arktyki. O białej nocy. O lodowcach. O wielorybach. Czy przydała się strzelba na niedźwiedzie? Jak czytać prognozy lodowe? Czy organizatorzy osiągnęli swój cel: równoleżnik 80? Czy w Arktyce można przeżyć kilka dni bez gorących posiłków?

Będzie wiele anegdot, bardzo dziwnych przygód oraz innych morskich opowieści dziwnej treści. Ale przecież Olek Kwaśniewski i Andrzej 'Kuracent' Kurowski nie zdradzą wszystkich tajemnic przed spotkaniem...

Polonus - śladami Śmiałego

jacht Polonus

06 lutego, g. 1930

Marek 'Maar' Grzywa i Mariusz Główka opowiedzą o trwającej wciąż wyprawie jachtu Polonus Śladami Śmiałego a nawet jeszcze dalej. Jacht w tej chwili już minął Horn, był też na Antarktydzie. Rejs dookoła Ameryki Południowej zorganizowali Marek Grzywa i Piotr Mikołajewski, a bierze w niej udział kilkunastu kapitanów i kilkudziesięciu żeglarzy. Marek opowie o pierwszym etapie i o tym gdzie teraz jacht przebywa. Mariusz -- o atlantyckim przelocie wzdłuż brzegów Brazylii i skoku w bok na wyspę Fernando de Noronha. A jak wystarczy czasu, to Zbigniew "Zgrzyb" Przybyszewski wtrąci swoje trzy grosze o przejściu Polonusem przez Biskaje.

Palmy i inne atrakcje Karaibów

30 stycznia, g.1930

Z powodu kontuzji kolegi Wojtek Zientara został "zmuszony" do zimowego wyjazdu na Karaiby. Dwa tygodnie na jachcie Dufour 455 o wzbudzającej wszędzie uśmiech nazwie "Seayoulater" (nie ma literówki!). Wycieczka z Martyniki na St. Lucię i Grenadyny oraz z powrotem odbyła się pod hasłem: "Zmarnowany urlop - codziennie lało". Lało rzeczywiście codziennie, a czasem nawet dwa razy dziennie - od pięciu do dwudziestu minut. A opowieść będzie o tym, jak nieprawdziwa jest pierwsza część powyższego hasła.

[ 27-01-2012, dodał: AIKI ]
[ 01-02-2012, 02-02-2012, 03-02-2012, 04-02-2012, 09-02-2012, 06-03-2012, 08-03-2012 21-03-2012 edytował: Cypis ]

Poleć stronę innym

Ranking stron żeglarskich


Hosting: www.olek.waw.pl | Mapa serwisu | Admin | XHTML 1.0