Stowarzyszenie Żeglarskie Samoster

Quo vadimus nautae? Quocumque ventis et undis agimur...

Dziś w Sejmie - Tyle odpowiedzialności, ile ustali ministerstwo...

W dniu dzisiejszym, z ponad półgodzinnym opóźnieniem (Pan wiceminister od sportu się spóźnił) rozpoczęło się posiedzenie sejmowej Komisji sportu, w którym do momentu rozpatrzenia naszych tematów brałem udział.

Były m. in. rozpatrywane zgłoszone w 2 czytaniu poprawki do ustawy o zmianie ustawy o sporcie kwalifikowanym i niektórych innych ustaw. Wszystkie poprawki były zgłoszone przez klub parlamentarny LPR i dotyczyły następujących zmian:

  • zwiększenie bezpatencia do 7,5 m dla żaglówek i 10 kW dla motorówek;
  • zmiana treści zapisu zezwalającego na uprawianie żeglarstwa posiadaczom zagranicznych i międzynarodowych dokumentów potwierdzających kompetencje;
  • wprowadzenie zapisu o stosowaniu trybu administracyjnego w wydawaniu patentów;
  • skreślenie zapisu o obligatoryjności szkolenia.

Aby nie trzymać czytelnika w niepewności powiem, że wszystkie propozycje przepadły – za było we wszystkich głosowaniach nie więcej niż 2 głosy na 15, czyli wnioskodawcy.

A teraz ab ovo. Procedura dla poprawek zgłoszonych w 2 czytaniu przewiduje:

  • przedstawienie poprawki przez przedstawiciela wnioskodawców;
  • głos za;
  • głos przeciw;
  • ewentualnie stanowisko strony rządowej i/lub legislatorów;
  • głosowanie,

zatem dyskusji właściwie nie ma. Jeszcze podczas oczekiwania na wiceministra Pan poseł Parda, spiritus movens całej akcji, w indywidualnych rozmowach z posłami próbował przekonać ich do poparcia zaproponowanych zmian. Podczas rozmowy z posłem Falfusem miałem okazję się "wciąć" - po stwierdzeniu Falfusa, że nie będzie poparcia przypomniałem Mu, ze w ubiegłej kadencji identyczne rozwiązanie popierał i on i jego klub. Reakcji nie było – Parda wziął go jednak na stronę i dalej próbował przekonać – bezskutecznie jak się okazało podczas głosowań.

Obradom przewodniczył szef komisji poseł Janusz Wójcik, a sprawozdawcą był poseł Krzysztof Bosak, który nie jest członkiem komisji, więc nie mógł głosować. Ponieważ sprawozdawca sam żegluje a ponadto bywał nawet instruktorem na obozach żeglarskich, przedstawienie zgłoszonych zmian zostało dokonane ze znajomością tematu, bez częstych w podobnych przypadkach wahań, czy wątpliwości występujących wtedy, gdy ktoś mówi o rzeczach nie w pełni znanych. Gdybym jednak miał być jego doradcą „piarowym” to zaleciłbym podjęcie próby zmiany image’u – w dzisiejszych czasach siła argumentu musi być jeszcze odpowiednio podana – mianowicie z domieszką argumentu siły, tj. pewnie, głośno i z... no, z przytupem. Ale to młody poseł i może, jeśli przeczyta moją relację, zastanowi się jak zwiększyć power w swoich wystąpieniach publicznych.

Pierwsza "nasza" poprawka, czyli bezpatencie – po przedstawieniu poseł Falfus dał głos „przeciw” podpierając się ustaleniami podkomisji.

Z wymienionych wcześniej przyczyn proceduralnych w zasadzie nie miało być dyskusji, jednak poseł Parda podjął taką próbę. Zdążył powiedzieć o dążeniu wnioskodawców do przybliżenia naszych rozwiązań do stosowanych w krajach bliższego i dalszego sąsiedztwa w Europie (Szwecja, Dania i UK) poczym został zastopowany przez przewodniczącego stwierdzeniem identycznym jak ja na poprzednim posiedzeniu komisji – to nie miejsce na dyskutowanie i argumentowanie... Parda zdążył jeszcze powiedzieć coś o zaścianku Europy i na tym się skończyło. Po nim zabrał głos Pan Malarz – znany wszystkim dyrektor departamentu prawno-kontrolnego Msportu. Stwierdził on, ze bezpatencie może być wprowadzone pod warunkiem wprowadzenia obowiązkowego ubezpieczenia, które jest powszechne w wolnych żeglarsko krajach. Zdążyłem podejść do posła Bosaka i zaraz potem sprostował on tę nieprawdziwą informację jednak odniosłem wrażenie, że pozostali posłowie już nie bardzo słuchali.

Następna była dłuższa wypowiedź przedstawiciela biura legislacyjnego, z które jasno wynika skąd się wzięło niechętne nastawienie do zwiększenia zakresu liberalizacji. Otóż podkomisja powołała zespół roboczy, i to ów zespół w którym byli również przedstawiciele PZŻ i PZMiNW zalecił podkomisji zachowanie staus quo w limitach bezpatencia. Na pytanie Pardy dlaczego nie uwzględniono zdania innych stowarzyszeń żeglarskich padła odpowiedź, że ich stanowiska były również brane pod uwagę. Co prawda nie wiem, kiedy ów mityczny „zespół” obradował, ale jestem pewien, że nie pisałem żadnych pism w sprawie, które nie byłyby opublikowane na stronie Samosteru. Pełna analogia występuje z pewnością odnośnie SAJ, a Hasip jest w Szwecji, ale wydaje mi się, że On również niczego ponad to co było dotychczas publikowane nie wysyłał.

Poprawka zmieniająca tekst uznający obce kwity: Msportu – to jest to samo, legislator – a nawet mniej jasno.

Poprawka wprowadzająca tryb administracyjny – legislator: jeśli tak, to takie same zapisy trzeba wprowadzić dla alpinizmu jaskiniowego, strzelectwa i nurkowania, a MSportu nic nie będzie robić, tylko rozpatrywać odwołania.

Poprawka likwidująca obowiązek szkolenia również upadła, ale argumentacji nie chcę przytaczać, bo jej nie zrozumiałem, niestety.

Z całego przebiegu rozpatrywania poprawek wyłania się, przynajmniej dla mnie dość klarowny obraz zależności w naszych sprawach. Posłowie, nie zawsze znając się na tematach, z reguły słuchają przedstawiciela właściwego ministerstwa i biura legislacyjnego. Jeśli przedtem nie są lobbowani to nie ma szans na poparcie dla naszych postulatów. Nie pomogą ani merytoryczne pisma Hasipa, SAJ-u czy Samosteru, ani rozmowy z pojedynczymi posłami. Nie jestem nawet pewien, czy kolejne akcje mailowe coś pomogą... W danym przypadku lobbing poszedł poprzez ministerstwo, którego urzędnicy przyzwyczajeni do ślepego słuchania co im podpowie tuba PZŻ nawet nie próbują samemu wejść w temat czy chociażby pomyśleć i zwykle przyjmują stanowisko PZŻ jako swój własny punkt widzenia. Dyrektor z MSportu jest moim zdaniem poplecznikiem PZŻ, choć nie do końca domyślam się z czego by to mogło wynikać. Nie od rzeczy będzie przy okazji przypomnieć wypowiedź jednej z urzędniczek, zatroskanej o dochody "właściwego polskiego związku sportowego"...

Aby przezwyciężyć te zaszłości będzie potrzeba jeszcze duuużo zachodu, nacisków i innych działań, a przede wszystkim czasu. No i ludzi, którzy zechcą podjąć próbę uporządkowania tej stajni Augiasza.

Andrzej Kapłan

[ 03-07-2007, dodał: AIKI ]


Archiwum spotkań 2012/2013

Podróż do wschodnich rubieży Bałtyku

26 marca, g. 1930

Sankt Petersburg jest najdalej wysuniętym na wschód portem Morza Bałtyckiego. Jest to też oczywiście kolebka Wielkiej Rosji, była stolica Imperium i ośrodek kulturalny o wspaniałym dziedzictwie.

O przygotowaniach do rejsu do Sankt Petersburga i o samym rejsie jachtem "Merkury" (słynne J-80), opowiedzą Kasia "rhumb" Szarecka i Adam "Entrant" Papliński. Rejs trwał dwa tygodnie i odbył się w czerwcu 2010.

Jeżeli więc chcecie usłyszeć o słynnych Białych Nocach lub o tym jak czuje się załoga stojąc w kompletnej flaucie z zepsutym silnikiem na środku skrzyżowania toru wodnego pod Helsinkami, zapraszamy do Tawerny Korsarz. Dowiecie się też gdzie można naprawić silnik "Andoria" w Tallinie lub w którym momencie najlepiej sprawdza się forluk na "Merkurym"...

Patrycja Długoń - Jachtostop

02 kwietnia, g. 1930

Jachtostop to najbardziej ekonomiczna forma podróżowania po świecie. Co jest ważne w przygotowaniach do takiego rejsu, na co uważać, czego się spodziewać w podróży, jak znaleźć jacht i w jaki sposób się do tego zabrać powie Patrycja Długoń - dziennikarka, prezenterka radiowa, tropicielka talentów i promotorka kultury niezależnej, płetwonurek i żeglarka - przez pięć lat przebywała w rejsie dookoła świata, w który wyruszyła jachtostopem (www.aroundtheworld.pl).

Patrycja opowie także o Roku Władysława Wagnera; pierwszego Polaka który opłynął świat pod żaglami, a o którym pamięć została niesprawiedliwie zatarta. Na rok 2012 przypadają trzy okrągłe rocznice: 100 lat od Jego narodzin, 80 lat od wyruszenia w rejs i 20 lat od śmierci (www.wladyslawwagner2012.pl).

Archiwum spotkań 2011/2012

Przerwa techniczna

W poniedziałek 12 marca spotkania nie będzie. To znaczy, zasadniczo będzie, ale na pokładzie s/y Zawisza Czarny - I Rejs Tawerny Korsarz. Musimy trochę popływać, żeby było o czym opowiadać. Tawerna mimo to czynna, jak by co.

Izabela Szepietowska, kpt. Krzysztof M. Różański

s/y Eltanin

19 marca, g. 1930

Zapraszamy na spotkanie z latem spędzonym wśród lodowców. Spotkanie z przestrzenią, pięknem krajobrazu w roli głównej, z błękitem "w tysiącu odcieni", ciszą...

Będzie to opowieść o rejsie jachtem daleko za koło podbiegunowe. O przebytych 2 tysiącach mil morskich w trzy osoby, bajkowych Lofotach, o tym jak kilka dni sztormu na Morzu Barentsa rekompensowane jest widokiem białego, skalistego brzegu i delfinów baraszkujących wokół jachtu. O tym, jak słońce nie zachodzi przez całą dobę, a pogoda potrafi być kapryśna i zasnuć widok mgłą. O majestatycznych lodowcach. O krystalicznie czystym powietrzu, doświadczaniu przyrody nieprzekształconej przez ludzi i kontrastującym z nią widoku Barentsburga – radzieckiej osady górniczej. O podglądaniu morsów, fortelach pozwalających uniknąć ataku rybitwy. O fenomenie Arktyki, który każe ludziom tutaj powracać. Zapraszamy na opowieść o miejscu, gdzie świat się zaczyna, a nie kończy.

Iza: Jej deklaracje, że popłynie jachtem na Spitsbergen znosili cierpliwie przez kilka lat nawet jej zdecydowanie ciepłolubni przyjaciele. Zaczęło się – jak to zwykle bywa przy dalekich podróżach – od marzeń. A dokładniej od wystawy zdjęć ze Spitsbergenu jej serdecznej koleżanki. Wtedy postanowiła, że kiedyś sama będzie robiła zdjęcia lodowcom. Na realizację marzenia musiała poczekać kilka długich lat. Nie chciała być turystą. Dlatego "zaciągnęła się" jako członek załogi na jacht. Jachtem dowodził Krzysztof.

Krzysztof: Płynął jak do siebie, do domu - od kilkunastu lat spędza lato na Spitsbergenie, jest bowiem synem legendarnego w tym rejonie świata kapitana. Każde odwiedzone miejsce, to ludzie i zdarzenia, o których potrafi z pasją opowiadać. Choć zna "instrukcję obsługi Spitsbergenu" z wielką pokorą podchodzi do rządzących tam praw natury. Co czuje, gdy w najtrudniejszych warunkach oczy załogi zwrócone są na Niego? Tego nie powie. Po prostu działa.

Mini Transat

05 marca, g. 1900
Uwaga! Godzina dziewiętnasta-zero-zero słownie, pół godziny wcześniej, niż zwykle

Radosław Kowalczyk, szczecinianin z YKP Świnoujście, opowie o ukończonym starcie w regatach Mini Transat. Radek jest zaledwie trzecim - po Kazimierzu 'Kubie' Jaworskim (1977) i Jarosławie Kaczorowskim (2007) - polskim żeglarzem, któremu udał się taki wyczyn!

Ceną przygotowania do tych prestiżowych regat było sześć lat wyrzeczeń. Przygotowanie i ostateczne wykończenie jachtu zbudowanego własnym sumptem przez niedoszłego konkurenta, Piotra Czarnieckiego. Potem zbieranie punków kwalifikacyjnych do wyścigu na trasie z francuskiego La Rochelle do brazylijskiego San Salvator. Po drodze wiele przygód, kolizji i awarii, konieczność naprawy nawet kila, jednak Radek zawsze wracał na trasę regat.

Radek zajął 26. miejsce, ostatnie w swojej klasie, lecz tylko jego organizatorzy nazwali "niezniszczalnym".

Regaty, regaty, regaty...

27 luego, g. 1930

Dlaczego coś nas ciągnie, by wystartować w regatach? Jak zacząć regatowe starty? Jak to się robi w Wielkiej Brytanii a jak w Polsce?

Na wszystkie te pytania usłyszycie odpowiedź w gościnnej Tawernie Korsarz. O swoich regatowych początkach w regatach na cieśninie Solent opowie Piotr Gryko, natomiast o debiucie w Pucharze Polski Jachtów Kabinowych opowie mistrzowska załoga klasy T3 - Piotr "Pseudokibic" Lewandowski i Wiktor Plitkin. Zapraszamy!

Żeglowanie w Algierii

20 lutego, g. 1930

14 Mm przed Algierem wywołałem port controll na 16. W odpowiedzi usłyszałem: "Call sign, what call sign?" Następnie - "permit number, permit number?" Domyślając się, że rozmówca szuka mnie na liście oczekiwanych statków powiedziałem, że płynę jachtem żaglowym, załoga 7 osób, jesteśmy żeglarzami i płyniemy z wizytą jako turyści. W odpowiedzi długa cisza zakończona pytaniem: Zepsuł wam się silnik? (zrobiłem małe dochodzenie w sprawie tego pytania i okazało się, że rok temu wpłynął tam jacht z awarią silnika).

To fragment relacji Marka Tereszewskiego z jego rejsu do Algierii, kraju bardzo rzadko odwiedzanego przez żeglarzy. Jeśli interesuje Was co było dalej, to zapraszamy do gościnnej Tawerny Korsarz!

Rzeszowiakiem na Spitsbergen

13 lutego, g. 1930

Jak odrażająca i straszna jest
Biel Arktyki, tego nie wie nikt
Za sobą mamy już setki mil

Posłuchaj opowieści nie tylko o bieli Arktyki. O białej nocy. O lodowcach. O wielorybach. Czy przydała się strzelba na niedźwiedzie? Jak czytać prognozy lodowe? Czy organizatorzy osiągnęli swój cel: równoleżnik 80? Czy w Arktyce można przeżyć kilka dni bez gorących posiłków?

Będzie wiele anegdot, bardzo dziwnych przygód oraz innych morskich opowieści dziwnej treści. Ale przecież Olek Kwaśniewski i Andrzej 'Kuracent' Kurowski nie zdradzą wszystkich tajemnic przed spotkaniem...

Polonus - śladami Śmiałego

jacht Polonus

06 lutego, g. 1930

Marek 'Maar' Grzywa i Mariusz Główka opowiedzą o trwającej wciąż wyprawie jachtu Polonus Śladami Śmiałego a nawet jeszcze dalej. Jacht w tej chwili już minął Horn, był też na Antarktydzie. Rejs dookoła Ameryki Południowej zorganizowali Marek Grzywa i Piotr Mikołajewski, a bierze w niej udział kilkunastu kapitanów i kilkudziesięciu żeglarzy. Marek opowie o pierwszym etapie i o tym gdzie teraz jacht przebywa. Mariusz -- o atlantyckim przelocie wzdłuż brzegów Brazylii i skoku w bok na wyspę Fernando de Noronha. A jak wystarczy czasu, to Zbigniew "Zgrzyb" Przybyszewski wtrąci swoje trzy grosze o przejściu Polonusem przez Biskaje.

Palmy i inne atrakcje Karaibów

30 stycznia, g.1930

Z powodu kontuzji kolegi Wojtek Zientara został "zmuszony" do zimowego wyjazdu na Karaiby. Dwa tygodnie na jachcie Dufour 455 o wzbudzającej wszędzie uśmiech nazwie "Seayoulater" (nie ma literówki!). Wycieczka z Martyniki na St. Lucię i Grenadyny oraz z powrotem odbyła się pod hasłem: "Zmarnowany urlop - codziennie lało". Lało rzeczywiście codziennie, a czasem nawet dwa razy dziennie - od pięciu do dwudziestu minut. A opowieść będzie o tym, jak nieprawdziwa jest pierwsza część powyższego hasła.

[ 27-01-2012, dodał: AIKI ]
[ 01-02-2012, 02-02-2012, 03-02-2012, 04-02-2012, 09-02-2012, 06-03-2012, 08-03-2012 21-03-2012 edytował: Cypis ]

Poleć stronę innym

Ranking stron żeglarskich


Hosting: www.olek.waw.pl | Mapa serwisu | Admin | XHTML 1.0