Smok on the Water

Groza życia

Pomysł jest prosty. Należy przekonać ludzi, że świat jest groźny, niebezpieczny a dookoła czychają pułapki. Przestępczość wzrasta, na ulicy czatują na nas pijani kierowcy a na kierowców parkomaty, w sklepach — nieuczciwi sprzedawcy, w internecie — oszuści, a w ognisku muzycznym — pedofile, w bramach kamienic — narkotykowi dilerzy a na wczasach bez pokrycia — firmy turystyczne naciągaczki. To wszystko prawda i te zmory „nowego” są jak najbardziej realne. Nierealne tylko wydają się rozwiązania jak sobie z tym problemem poradzić. Ale to już taki urok problemu — najczęściej jest w danej chwili „nierozwiązywalny”.

Walka o byt dosięga każdego ale najbardziej dosięga władzę. Każda władza, nawet ta najbardziej ideowo nastawiona, bardzo szybko zostaje postawiona w sytuacji, że najważniejeszym jest nie to, jak rozwiązać jakiś problem, tylko jak przetrwać i pozostać u władzy. Przekonanie ludzi sobie podległych, że świat jest nieprzychylny i wszystko dookoła chce nam zrobić kuku bardzo się w tym utrzymaniu stołka przydaje.

W telewizji pokazują coraz to bardziej spektakularne wypadki, a normalny człowiek się pyta, jak można było do tego dopuścić?! Ktoś polazł w góry i zasypało śniegiem — szukać winnego! Władza zmuszana przez demokratyczne wybory na horyzoncie — czuje się zobowiązana wyprodukować jakieś rozwiązanie. No i produkuje: wprowadzić uprawnienia dla turystów! Bo jak turysta miałby uprawnienia i by go zasypało, to w porządku, robił to co robił, na własną odpowiedzialność, „my” jesteśmy ok. A tak polazł i zasypało... ale może biedak nie wiedział? nie umiał? To rozczulające, w pewnym sensie nadgorliwe traktowanie „z troską” swoich obywateli, ma swoje korzenie w czasach, kiedy odpowiedzialność za to co robimy przejmowała partia i jej odgałęzienia. Ale dzisiaj ma nowe oblicze.

Poseł ogląda telewizje i czyta gazetę a tam groźna wizja świata pełnego katastrof i wypadków. Coś trzeba zrobić — myśli poseł — i generuje działania zastępcze, które w jego oczach i w oczach jego wyborców mają ukazać go jako Człowieka Czynu. Zastepcze — dlatego, że o ile mamy do czynienia z prawdziwym problemem, a nie zwykłym kłopotem, to rozwiazania nie da sie po prostu wygenerować.

Tak samo mają konie, albo kury — kiedy nie moga zrobić tego co czują że powinny — zastepczo grzebią nogą w ziemi. Akurat teraz padło na nas — żelgarzy. Posłowie postanowili zająć się naszym bezpieczeństwem oraz bezpieczeństwem otoczenia. To bardzo szlachetne, ale to jest grzebanie kopytem w ziemi. Są bardziej spektakularne dziedziny sportu, czy nawet turystyki, gdzie trafi ają się wypadki — niech posłowie tam grzebią, jeśli już naprawdę muszą.

Kilkadziesiąt lat temu żeglarstwo też uznawano za zajęcie bardzo niebezpieczne — dla państwa. Mieliśmy prawne i administracyjne ograniczenia, straszono nas akwenami, atestami, zezwoleniami i patentami. Co z tego wynikło — nic. Co kilka lat uznawano że można rezygnować z restrykcji (co korelowało z rozwałką socjalizmu i rezygnacją z restrykcji ogólnych). Może to „stare” wraca? Może posłom sni się po nocach socjalistyczny plakat z pełną wyrzutu postacią robotnika który pyta: „A co ty zrobiłeś dla wykonania planu?!!” I oni w udręce, i poczuciu winy, że tego planu jednak nie wykonali, postanawiają nadgonić zaległości z minionej epoki: „Ech ci żeglarze, niebieskie ptaki, tylko by pływali i pływali. W dodatku to jakieś podejrzane typy bo przecież wiadomo, że żeglarstwo to droga impreza a oni jednak pływają. Niektórzy to nawet swoimi jachtami. A w kraju się nie przelewa dobrobytem... I ogólnie idzie tendencja żeby liberalizować, same ułatwienia będą mieli... to chociaż dołóżmy im że są niebezpieczni dla otoczenia...” — jakie to polskie...

Są ludzie, dla których świat dookoła jest groźny i zły. A oni sami nie chcą być odpowiedzialni za swoje życie. Wolą, żeby kierowała nimi, partia, związek czy klub. Dla nich żeglarstwo — synonim wolności i odpowiedzialności za siebie jest zajęciem bardzo niebezpiecznym. Powiedziałbym nawet że zagraża całemu ich jestestwu.

Paweł Pawlicki

« powrót do spisu treści

Smok on the Water — biuletyn informacyjny przyjemniaczków — Nr 1
Polska Federacja Żeglarska