Smok on the Water

Patenty — obowiązek, czy dobrowolność — Francja, Niemcy

Kraje te stały się ostatnio niezwykle popularne w kręgach zbliżonych do PZŻ. Są nam podawane za wzór do naśladowania: z sali sejmowej p. poseł Tadeusz Tomaszewski ogłosił, że są to „kraje porównywalne z Polską, jeśli chodzi o warunki uprawiania żeglarstwa”, co potwierdził p. Stefan Heinrich na łamach Żagli (nr 3/2005), a nawet posunął się do stwierdzenia, że panują tam „podobne regulacje prawne” kojarząc to z naszymi granicznymi „5 m” i „5 kW”. Obaj panowie mają jednak bardzo zawężone pole widzenia, co pozwala im dostrzec tylko to, co chcą widzieć.

Rzut oka na mapę pozwala stwierdzić, że porównanie warunków żeglowania to dobry dowcip, bo przecież Polska nie posiada nawet kawałeczka wybrzeża Morza Północnego, nie mówiąc już o Oceanie Atlantyckim. Stosując język polskiej administracji morskiej, na pewno nie są to „wody Morza Bałtyckiego bądź innego morza zamkniętego o podobnych warunkach żeglugowych”, a z atem może tam pływać tylko polski jacht pełnomorski, którego skiper ma legitymować się patentem co najmniej jachtowego sternika morskiego. Podobnie zabawne jest porównanie warunków na śródlądziu: intensywność ruchu profesjonalnego na większości tamtejszych rzek i kanałów jest niewyobrażalna dla nas — bo takiego ruchu praktycznie w ogóle w Polsce nie mamy, włącznie z portami morskimi.

Dość powiedzieć, że właśnie ze względu na jego intensywność w tych krajach uważa się, że pływanie śródlądowe jest bardziej wymagające niż morskie jeśli chodzi o znajomość przepisów. Zgadnijcie: jeśli we Francji i Niemczech są bezspornie trudniejsze warunki uprawiania żeglarstwa niż w Polsce, to w którym kraju przepisy będą najbardziej dolegliwe dla żeglarzy?

Wg danych International Boat Industry, we Francji jest około 570.000 jachtów motorowych i 190.000 żaglowych, a w Niemczech odpowiednio 295.000 i 125.000. Każdy, kto tam bywał wie, jak się to przekłada na natężenie ruchu zarówno na śródlądziu, jak i na morzu. Zacznijmy od śródlądzia; przy okazji podkreślam, że podane poniżej informacje w całości będą dotyczyć żeglarstwa przyjemnościowego (niekomercyjnego).

W Niemczech skiper jakiegokolwiek jachtu przyjemnościowego wyposażonego w silnik o mocy większej niż 3.68 kW i długości mniejszej niż 15 m ma obowiązek posiadania patentu Sportbootführerschein Binnen (tzw. prawa jazdy). Może więc pływać jachtem żaglowym bez patentu — byleby tylko nie miał nazbyt dużego silnika i nie robił tego w okolicy Berlina albo na Jeziorze Bodeńskim. Pewną specyfiką Niemiec są bowiem lokalne regulacje, dotyczące zwłaszcza rejonów o dużym natężeniu ruchu i trudnych nawigacyjnie (dotyczy to również Renu). Może też dobrowolnie podwyższać swoje kwalifikacje żeglarskie i potwierdzić je innym, nieobowiązkowym patentem.

We Francji patenty śródlądowe obowiązują dla łódek o długości większej niż 5 m. Znów są to w praktyce patenty motorowodne: kategorii C dla łódek o długości mniejszej niż 15 m i prędkości mniejszej niż 20 km/h, kategorii S dla łódek o prędkości większej niż 20 km/h oraz kategorii PP dla barek mieszkalnych o długości większej niż 15 m i prędkości mniejszej niż 20 km/h. Tylko przy kategorii PP wymagane są badania lekarskie, przy pozostałych wystarcza oświadczenie o stanie zdrowia. Egzamin kategorii C (w praktyce, odpowiadający polskiemu żeglarzowi jachtowemu) to wyłącznie 36 pytań testowych; na pozostałe kategorie należy też zdać egzamin praktyczny na odpowiedniej łódce.

Ważnym wyjątkiem od zasady obowiązkowego patentu są tzw. patenty czarterowe na śródlądziu: Charterschein w Niemczech — dla jachtów o długości mniejszej niż 13 m o prędkości mniejszej niż 12 km/h, do 10 osób; podobnie we Francji mdash; tylko dla łódek kategorii C, a więc o długości do 15 m i o prędkości mniejszej niż 20 km/h. w obu przypadkach czarterodawca zapewnia krótkie przeszkolenie skipera, obowiązuje też ograniczenie pływania do dobrej pogody i na ograniczonym, bezpiecznym akwenie, zresztą niekoniecznie małym: np. na drodze wodnej Müritz-Elde od 0.95 km do 150 km. w obu krajach nie ma obowiązku ubezpieczenia się, jakkolwiek świadomość pożytku z ubezpieczania się jest duża, zatem przeważająca większość właścicieli łódek je ubezpiecza. Na wszelki wypadek podkreślę — specjalnie dla p. posła Tomaszewskiego — że czymś innym jest przymus ustawowy, a czymś innym popularne (mimo że dobrowolne) ubezpieczenie się.

Na morzu w Niemczech obowiązkowym patentem jest Sportbootführerschein See, podobnie tylko dla jachtu wyposażonego w silnik o mocy większej niż 3.68 kW. Patent ten obowiązuje zresztą tylko na niemieckich morskich drogach wodnych. Logiczną ciekawostką jest brak zależności pomiędzy dwoma niemieckimi patentami: aby uzyskać patent morski nie jest potrzebny patent śródlądowy; na patencie morskim nie można pływać po śródlądziu i na odwrót — przecież inne przepisy są tu, a inne tam! Są to zresztą patenty państwowe, chociaż wydawane przez dwa związki (żeglarski i motorowodny).

We Francji patenty morskie są obowiązkowe tylko na jachty motorowe o mocy silnika większej niż 4.5 kW. Istnieje wzór pozwalający określić do jakiej mocy silnik na jachcie żaglowym dowolnej wielkości jest traktowany jako napęd pomocniczy, zatem kiedy patent nie jest wymagany. Morski patent (bez ograniczeń, a więc z uprawnieniami takimi, jak polski kapitan jachtowy) wymaga zdania: egzaminu teoretycznego składającego się z 20 pytań testowych (maksymalnie 3 pomyłki, czas trwania 15 minut), egzaminu nawigacyjnego (ćwiczenie na mapie 14 punktów, obliczenie pływowe 4 punkty, dwa pytania testowe 2 punkty; należy uzyskać przynajmniej 10 punktów, w tym 7 z mapy) oraz egzaminu manewrowego. Niższe stopnie to tylko egzamin testowy i praktyczny.

Rejestracja jachtu w Niemczech i we Francji jest obowiązkowa, polega jednak wyłącznie na wpisie do rejestru i oznakowaniu łódki. Nie jest powiązana z obowiązkowymi przeglądami, nadzorami technicznymi etc. Kiedyś we Francji (mającej opinię jednego z najbardziej zbiurokratyzowanych krajów w Europie) obowiązywały badania techniczne i okresowe inspekcje, ale zrezygnowano z nich wprowadzając harmonizację z przepisami dyrektywy jachtowej w 1996 r. We Francji istnieją listy obowiązkowego wyposażenia dla jachtów morskich, ale nie są powiązane z okresowym rytuałem kontroli. Co ciekawe — jak już wspomniałem dyrektywę 94/25/EC to warto przypomnieć tą rozbieżność — jachtem przybrzeżnym kategorii C można pływać wzdłuż całego wybrzeża Francji w odległości do 60 Mm od brzegu (przypominam pp. Tomaszewskiemu i Heinrichowi, dotyczy to również Oceanu Atlantyckiego i Morza Północnego). w innych krajach w tamtej okolicy nie ma i tego ograniczenia, ale za wyjątkiem Polski, bo w/g „Przepisów nadzoru, budowy i wyposażenia jachtów morskich” wydanych przez Zespół Nadzoru Technicznego PZŻ, jacht kategorii projektowej C może żeglować tylko w odległości do 20 Mm od brzegu Morza Bałtyckiego lub innego morza zamkniętego o podobnych warunkach żeglugowych.

Panie pośle Tomaszewski, trzymam za słowo i oczekuję inicjatyw zmierzających niechby tylko do upodobnienia regulacji prawnych pomiędzy Polską a Niemcami i Francją!

Roch Wróblewski

Big-bag [ solidna skrzynka z okuciami ]

Dla wypływających na dalsze akweny (ponad P20) praktyczna skrzynka na dodatkowe zezwolenia i dokumenty. Łatwa w transporcie. Możliwość mocowania do pokładu. Odporna na warunki atmosferyczne. Gwarantuje przetrwanie dokumentów jachtu i załogi nawet w wypadku całkowitego zatopienia jednostki.

« powrót do spisu treści

Smok on the Water — biuletyn informacyjny przyjemniaczków — Nr 1
Polska Federacja Żeglarska