Smok on the Water

Patenty — obowiązek, czy dobrowolność — Kanada

Licencji do uprawiania żeglarstwa turystycznego, czy też jakichkolwiek zezwoleń upoważniających do pływania od portu do portu nie ma i nikt takowych nie wymaga. Przynajmniej tu na wodach Wielkich Jezior Kanadyjskich, gdzie żegluga niczym się nie różni od pływań po morzu, czy nawet oceanie. Znam jednak przypadek, gdy na Atlantyku przy wejściu do St. Lorenc River moi koledzy zostali zaaresztowani przez policję wodną za to, że nikt na pokładzie nie posiadał uprawnień „master mariner”, a weszli 83-stopowym jachtem na bardzo ruchliwy szlak żeglugowy. Skończyło się tylko ustnym upomnieniem i zatrzymaniem jachtu do chwili pojawienia się człowieka, który takowe uprawnienia posiadał. Jak się później dowiedziałem, takie uprawnienia są wymagane na jachtach powyżej 80 stóp. (80 stóp to wielkość Zaruskiego czy Głowackiego)

Żadnych obowiązkowych atestów, przegladów technicznych i temu podobnych bzdur tutaj nie ma. Są tylko zalecenia, jakie jacht powinien spełniać. Czy je spełnia, czy nie, jest to tylko i wyłącznie sprawa armatora. Przepisy określają tylko jakie środki i wyposażenie powinien mieć jacht — np. ilość kapoków = ilości załogi, rakietnica, koło ratunkowe, radio VHF i to w zasadzie wszystko. Jeśli nie spełniasz tych warunków i stanie się jakaś tragedia na wodzie, jesteś personalnie za to odpowiedzialny (jako skipper) i na wszystko są odpowiednie i bardzo surowe paragrafy kodeksu prawnego.

Wszystkich, którzy żeglują po wodach kanadyjskich i amerykańskich obowiazują te same przepisy, jeśli chodzi o wyposażenie jachtu w środki nawigacyjne i środki bezpieczeństwa. Są one zawarte w poradniku dla każdego wodniaka i są dostępne za darmo w każdym sklepie żeglarskim. Tylko od ciebie zależy, czy się z nimi zapoznasz, czy nie. Jeśli je znasz i przestrzegasz, to nie wejdziesz w kolizję z prawem. Jeśli jesteś na tyle głupi, żeby ryzykować wypłynięcie na pełne morze, albo np. jezioro Ontario bez znajomości tych przepisów, to może się zdarzyć, że nie wrócisz do domu... W razie jakiejkolwiek tragedii armator ponosi calkowitą odpowiedzialność za to, co się stało, a nieznajomość przepisów jest dodatkowym obciążeniem winnego.

Krzysiek Malinowski

Do niedawna nie było żadnych formalnych wymagań dotyczących kwalifikacji osob kierujących jachtami. Od 1999 roku obowiązuje posiadanie przez osoby kierujące jachtami „Pleasure Craft Operator Card” czyli patentu sternika. Wprowadzane jest to stopniowo i tak: od września 1999 roku musza go posiadać wszyscy sternicy urodzeni po 1 kwietnia 1984, od września 2002 sternicy łodzi do 4m długości (chodzi o skutery wodne), sternicy pozostałych jachtów od września 2009. Jest wiec 10-letni okres na uzyskanie dokumentu dla osob obecnie starszych niz 17 lat. Patent trzeba (lub trzeba będzie) posiadać dla praktycznie kazdej aktywnosci na wodzie — kajakowania, żeglowania, pływania na windsurferze, a nawet na łodzi wiosłowej czy canoe. Dotyczy to osoby prowadzacej jacht. Wyłaczone są jedynie pływadła plażowe o długości mniejszej niż 2 metry.

Aby uzyskać patent należy odbyć szkolenie i zdać egzamin testowy. Szkolenie w formie wykładu trwa okolo 7 godzin i odbywa się w jeden dzień. Koszt wynosi około 60 CAD (150 PLN). Nacisk jest kładziony na bezpieczeństwo żeglugi i procedury ratunkowe. Jest to uczenie zachowania zdrowego rozsądku na wodzie. Niczego o budowie łodzi, silnikach itp. Należy dobrze opowiedzieć na 23 z 30 pytań. Po zdaniu testu otrzymuje się dożywotni patent (wygląda jak karta kredytowa) na prowadzenie jachtów do 20 metrów długości bez ograniczenia akwenu i mocy silnika.

Stanisław Kotowski

« powrót do spisu treści

Smok on the Water — biuletyn informacyjny przyjemniaczków — Nr 1
Polska Federacja Żeglarska