Smok on the Water

Patenty — obowiązek, czy dobrowolność — USA

Nie są wymagane żadne licencje, jeżeli chodzi o prowadzenie jachtów żaglowych. Były próby wprowadzenia coś na kształt prawa jazdy na łodzie motorowe (zdaje się w Alabamie) —gdyż tam jest najwięcej wypadków powodowanych pod wpływem alkoholu i innych środków odurzających, niemniej jak wiem nie doszło do tego. Licecje są wydawane natomiast dla osób prowadzących działalność zarobkową (np. czarter jachtów). Licencje te wydawane są przez US Coast Guard po przejściu egzaminu testowego. Jest to coś podobnego do polskich patentów i raczej o profi lu motorowodnym, z tym, że dana licencja jest typu terytorialnego — czyli jeżeli facet ma czarterowy biznes na Wielkich Jeziorach, to licencja jest tylko na ten obszar.

Podobnie na Florydzie — licencja dotyczyć może wód Zatoki Meksykanskiej, Atlantyku między Bahamami i Florydą. Nie ma odpowiednika kapitana jachtowego, który może prowadzić jachty każdej wielkości na wszystkich wodach. Amerykańscy ustawodawcy celowo ograniczyli ważnosc swoich licencji do wewnętrznych i terytorialnych wód USA. Poza nimi prowadzenie biznesu nie leży w kompetencji władz USA (co jest logiczne). Poza tym licencja US CG zależy od wielkości jednostki, czyli ton rejestrowych i tak np. Great Lakes Operator może być na 100 ton, na 200 ton itp. (co też jest logiczne). Nie jest też wydawana na całe życie, tylko na okres prowadzenia biznesu i odnawiana (podobnie jak prawo jazdy) co kilka lat (co jest również logiczne). Unika się wtedy sytuacji, że facet mający patent kpt. jachtowego w ogóle nie prowadził jachtów przez ostatnie 10 lat i teoretycznie może wyczarterować jacht Jurand z Trzebieży i poprowadzić go w rejs dookoła świata będąc faktycznym żeglarskim analfabetą.

Jeżeli chodzi o pływania z portu do portu w Stanach, to jest z tym różnie. Jachty amerykańskie nie muszą nic zgłaszać przy wyjsciu czy też wejściu do portu amerykańskiego, jeżeli nie wracają z zagranicy. Nie muszą też nic zglaszać wychodząc do innego państwa. Przy powrocie z zagranicy zglaszają wejście do Urzędu Celnego (Customs). Jeżeli na pokładzie są posiadacze paszportu USA i tzw. Permanent Residents (słynna zielona karta), to zazwyczaj to wystarczy, tzn. jacht dostaje tzw. „release number” i to jest cała odprawa. Gdy na pokładzie są cudzoziemcy, to wtedy trzeba ich dostarczyć do Immigration Office. Robi to kpt. Jachtu, reszta załogi czeka na pokładzie jachtu aż do końca odprawy. Bardzo rzadko immigration officer przyjeżdza na jacht. Jeżeli są jakiekolwiek podejrzenia do legalności jachtu, załogi itp. to oczywiście procedury są zupełnie inne.

Andrzej Piotrowski

Big-bag [ wielka teczka z logo PZŻ ]

Teczka na dokumenty jachtu i załogi. Bardzo praktyczna. Zawiera 127 przegródek, w których można zmieścić wszystkie potrzebne do wypłynięcia na morze patenty i zezwolenia. Przystosowana do noszenia przez dwie osoby (na małych jachtach: kapitan i załogant) przy czym druga osoba nie musi posiadać uprawnień.

« powrót do spisu treści

Smok on the Water — biuletyn informacyjny przyjemniaczków — Nr 1
Polska Federacja Żeglarska