Smok on the Water

Encyklopedia PWN podaje taką definicję żeglarstwa: dyscyplina sportów wodnych i turystyki kwalifikowanej, uprawiana na łodziach o napędzie żaglowym. Żeglarstwo jest uprawiane na jachtach (żaglowcach), deskach z żaglem (żeglarstwo deskowe), ślizgach lodowych (bojerach, surferach; żeglarstwo lodowe), żaglowozach (żeglarstwo lądowe) a słownik PWN żeglarstwo charakteryzuje tak: dyscyplina sportów wodnych i turystyki, uprawiana na jednostkach żaglowych; żeglowanie, żegluga; dawniej: w ogóle pływanie na statkach żaglowych.

Po co pisać o rzeczach oczywistych? Otóż nie dla wszystkich są one takie oczywiste. Poseł Kulej na przykład do żeglarstwa zalicza jakiekolwiek pływanie po wodzie. Zapewne chodzi mu o „żeglowanie”: żeglować — prowadzić statek, szczególnie żaglowy, prowadzić łódź, żaglówkę; płynąć statkiem żaglowym, łodzią, żaglówką.

Można żeglować balią po sadzawce za domem zupełnie bez jakiegokolwiek napędu żaglowego, albo żeglować po jeziorze (chociaż bardziej pasuje słowo pływać) motorowym jachtem, można też żeglować po cudnych niebieskich manowcach niewiedzy, co zdaje się robi większość parlamentarzystów z posłem Kulejem na czele. Ale żeglarstwo to nie jest. I czy to co robią posłowie jest niebezpieczne dla otoczenia, oceńcie sami, jako i Was oceniono!

[ Hamulec bezpieczeństwa. W razie bezpieczeństwa pociągnąć za rączkę ]

Sejmowy hamulec bezpieczeństwa

Poseł Tadeusz Tomaszewski, SLD

Stanowisko strony rządowej reprezentowanej zarówno przez resort edukacji narodowej i sportu, jak i ministerstwo infrastruktury w tej sprawie było w zasadzie zgodne ze stanowiskiem Polskiego Związku Żeglarskiego.

Proponowane w projekcie ustawy parametry jachtów niepodlegających obowiązkowi rejestracji i nadzorów technicznych oraz posiadania formalnych uprawnień do ich prowadzenia określają: dla jachtów żaglowych długość kadłuba do 5 m, dla jachtów motorowych moc silnika napędowego do 5 kW. Parametry te nie odbiegają od uregulowań prawnych obowiązujących w państwach porównywalnych z Polską, jeśli chodzi o warunki uprawiania żeglarstwa. Podobne uregulowania obowiązują m.in. w Niemczech i we Francji.

Na marginesie tych zmian legislacyjnych zgłoszono szereg wniosków dotyczących pełnej liberalizacji przepisów odnoszących się do uprawiania żeglarstwa w Polsce. Propozycje dotyczyły znacznego ograniczenia ingerencji prawa w uprawianie żeglarstwa. W tym celu postulowano m.in. zwiększenie parametrów jachtu, na którego prowadzenie niepotrzebne byłoby żadne formalne uprawnienie. Zwolennicy liberalizacji postulują również rezygnację z obowiązkowego szkolenia żeglarskiego na stopień podstawowy, rezygnację z obowiązku rejestracji i nadzoru nad stanem technicznym jachtów oraz obniżenie opłat. Powołują się oni na przepisy obowiązujące w Holandii, Wielkiej Brytanii czy Danii, a więc w krajach o uwarunkowaniach kulturowych i mentalnych zupełnie innych niż w Polsce. Ich głównym argumentem było twierdzenie, że w wielu krajach jest inaczej, bardziej liberalnie. Podawano również, że ta liberalizacja powinna nastąpić m.in. dlatego, że w Polsce w 2004 r. były tylko dwa wypadki śmiertelne w żeglarstwie. Strona rządowa natomiast podnosiła, że takie zmiany mogą skutkować wzrostem wypadkowości w żeglarstwie, które wbrew opinii osób wnioskujących o tę liberalizację jest sportem w jakiś sposób niebezpiecznym.

Powołując się na Magazyn Sportów Wodnych Żagle nr 12 z 2004 r, gdzie mówi się o podsumowaniu działalności WOPR w 2004 r, tylko dla regionu wielkich jezior mazurskich i Pojezierza Iławskiego podano, że WOPR interweniował 420 razy, udzielono pomocy 770 osobom, z czego 65 osób wymagało hospitalizacji. Zwolennicy liberalizacji tych przepisów natomiast nie wyrażali gotowości rozmowy np. o takim zabezpieczeniu jak ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej czy ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków dla żeglarzy, a w innych państwach takie rozwiązania funkcjonują, stąd nie ma może tych rygorów związanych chociażby z patentami.

Poseł Kazimierz Pietrzyk, SLD

I na koniec, jeżeli chodzi o sporty uznane za niebezpieczne, to dokonano ich podziału na mniej lub bardziej niebezpieczne. Bardziej restrykcyjne rozwiązania przyjęto dla sportów, których uprawianie może zagrażać bezpieczeństwu osób trzecich. Chodzi tutaj o uprawianie żeglarstwa i sportów strzeleckich. Problematyka ta była przedmiotem wielu gorących i emocjonalnych dyskusji w czasie posiedzeń podkomisji. Ostatecznie uznano, że dla uprawiania wspomnianych dyscyplin niezbędne jest posiadanie odpowiednich kwalifikacji potwierdzonych stosownym dokumentem uzyskanym po egzaminie, wydanym i ewidencjonowanym przez odpowiedni polski związek sportowy za ustaloną z góry odpłatnością. Oczywista jest też konieczność przestrzegania zasad bezpieczeństwa.

Człowiek ogólnie przerażony — Poseł Jerzy Kulej, SDPL

Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoki Sejmie! Chciałbym odnieść się do jednej z wypowiedzi — bo po tym wszystkim, co zostało tu powiedziane przez posła sprawozdawcę, właściwie trudno cokolwiek w sprawie tej ustawy dodać — gdyż z przerażeniem słuchałem występu pana posła Falfusa, który chce wprowadzić niebezpieczne propozycje, które przerażają. Ja tylko przypomnę, że kiedyś trzeba było — nie wiem, czy trzeba nadal — mieć nawet kartę rowerową, żeby poruszać się po drogach. Będę mówił tutaj o sportach, które uprawiam. Chcę powiedzieć o sporcie żeglarskim, motorowodnym i o sporcie strzeleckim. Uważam, że to, co tu zaproponował pan poseł, jest przerażające. Boję się, bo byłem świadkiem wielu wypadków, ponieważ jestem też jeszcze ratownikiem i uczestniczę w pewnych dramatycznych sytuacjach na wodach. Zdarzają się przypadki, iż wsiada do łódki ktoś, kogo stać na wspaniały pojazd z ogromnym napędem, i pędzi po Śniardwach 50 na godzinę, i oczywiście traci panowanie, uderzając w kamienie, bo nie zna przepisów, nie zna znaków, nie wie, gdzie jest wybrzuszenie, gdzie są kamienie, gdzie jest przewód niebezpieczny wysokiego napięcia — bo właśnie nie zna tych przepisów.

Gorąca dyskusja, którą wszyscy przypominamy sobie — uczestnicy tej dyskusji w komisji — świadczy o tym, że trzeba te sprawy uregulować. Na pewno nie trzeba tego robić tak, jak to się robi w przypadkach prawa jazdy, że musi być to prawo jazdy zawodowe, ale na pewno muszą być pewnego rodzaju obowiązujące przepisy, musi być jakiś program, musi być jakieś przeszkolenie, żeby ci ludzie, których stać na to, by poruszać się po wodach różnymi pojazdami, wiedzieli, co robią i jak się mają poruszać. Gorąca dyskusja wywołała pewne propozycje zmian dotyczące uprawiania żeglarstwa, ponieważ żeglarstwo nazywano nawet tak pięknie, zresztą pan poseł również to przytoczył, żeglarstwem rodzinnym. Na pewno jest sprawa pozwoleń na używanie łodzi o długości do 5 m — nie powinny to być łodzie dłuższe — i na pewno nie więcej. [...]

Ja powiem tylko tyle. Wysoki Sejmie, byłem kiedyś przez kilka miesięcy w Wielkiej Brytanii i wiem, że wszystkie łódki są tam oznakowane, wszystkie łódki są numerowane, wszystkie łódki są zarejestrowane. Bywałem również na wczasach w Grecji, gdzie korzystałem z płetwonurkowania, o którym pan mówił, że też jest to sport bardzo niebezpieczny — też wszystkie łódki, najmniejsze nawet, w porcie były oznakowane i zarejestrowane. Dlatego też chciałbym, żebyśmy się nie dali porwać tym emocjom, tym uczuciom, które emanują od ludzi uprawiających ten piękny sport, nazywany, jak już wspomniałem, sportem rodzinnym, żeglarstwem rodzinnym, żebyśmy się zastanowili nad tym, jakie niesie konsekwencje brak informacji, brak wyszkolenia, brak przygotowania właśnie, jeśli chodzi o przepisy i bezpieczeństwo.

Ster Prawo i Sprawiedliwość...

Poseł Jacek Falfus, PiS

W przedmiotowej ustawie znajdują się, niestety, kontrowersyjne zapisy, które okazały się w swej wymowie zdaniem PiS zbyt zachowawcze i powodujące rozdźwięki w środowiskach sportowych. Negatywnym przykładem jest w tym przypadku konsekwentne, wręcz wsteczniackie stanowisko Polskiego Związku Żeglarskiego broniącego zapisów, jak sądzę, swoich zapisów, ugruntowujących ponad miarę monopolistyczny status właśnie tego związku w odniesieniu do uprawiania żeglarstwa w Polsce. Przykładem niech będą zapisy art. 1 zawartego w poprawce 20, dotyczące art. 53 pierwotnego tekstu nowelizowanej ustawy, gdzie jest powiedziane, że uprawnienie żeglarstwa jest szczególnie niebezpieczne. Uważamy, że to jest jednak kuriozum. I nie zgadzam się tutaj z przedmówcami, którzy twierdzą, że żeglarstwo jest niebezpieczne. Nie ma takich badań, które by to potwierdzały. Druga kuriozalna kwestia to bardzo wygórowane opłaty za patent i za szkolenia — górne stawki tych opłat.

Doceniając determinację i przekonywające racje środowiska żeglarskiego, wnoszę o przyjęcie przez Wysoką Izbę poprawek nr 3 i 4. Są to poprawki, które zgłosiłem, a które w zasadzie dotyczą prowadzenia łodzi bez wymogów odpowiednich kwalifikacji. Chodzi tutaj o powiększenie długości kadłuba z 5 do 7,5 m oraz w przypadku spraw motorowodnych o silnik statków, o prowadzenie statków o napędzie mechanicznym do 10 kW. Bardzo proszę o wnikliwe rozpatrzenie tych poprawek. [...]

Jeżeli chodzi o pkt 2, czyli zmniejszenie do 50 zł opłaty za wydanie dokumentu, to chciałbym zwrócić uwagę, że na przykład karta taternika, która jest wydawana w podobnym trybie jak patenty żeglarskie, ale dodatkowo posiada hologram i jest laminowana, kosztuje tylko 25 zł. Przedstawiciele Polskiego Związku Alpinizmu postanowili, że ta opłata w najbliższych latach na pewno nie przekroczy 50 ł. O tym wszystkim była mowa na posiedzeniu podkomisji. Wydaje się, że nie ma większej różnicy między tymi dokumentami. Zresztą wydaje się, że żeglarzy jest więcej niż alpinistów, a więc koszty wydania patentu powinny być niższe.

Poseł Mirosław Drzewiecki, PO

Trzeci wniosek mniejszości i czwarty — ja je łączę dlatego, że to są wnioski pana posła Falfusa — mówią w zasadzie tylko o czymś, co na komisji przez wiele tygodni budziło wielkie emocje, a mianowicie o liberalizacji przepisów dotyczących żeglarstwa. Prawdą jest, że żeglarstwo jest sportem niebezpiecznym, prawdą jest, że w żeglarstwie są wymagane patenty, podobnie jak w ruchu lądowym prawo jazdy — i powinny być wymagane, ale prawdą też jest, że nie muszą one być wymagane od każdej łódki, krótko mówiąc. Czyli ten zapis, który jest w projekcie komisyjnym, mówiący o 5 m długości kadłuba i 5 kW, jeżeli chodzi o łodzie motorowe, wydaje się niewystarczający i można śmiało po prostu ten zakres zwiększyć do 7,5 m długości kadłuba łódki i na 10 kW. To nie powinno wprowadzać żadnego zagrożenia, jeżeli chodzi o wodę.

W związku z tym Platforma Obywatelska, wychodząc naprzeciw dwu milionom żeglarzy, którzy są w Polsce, bo tylu ludzi się przyznaje w Polsce do uprawiania żeglarstwa, ten sposób zliberalizowania przepisów uważa za krok we właściwym kierunku.

« powrót do spisu treści

Smok on the Water — biuletyn informacyjny przyjemniaczków — Nr 1
Polska Federacja Żeglarska