Smok on the Water

Jerzy Sychut

Szwedzka rejestracja

Uważa się, że w Szwecji jest około 1,2 miliona łódek których rozmiary są mniejsze niż 12 × 4 metry (długość × szerokość). Według firm ubezpieczeniowych 270 tysięcy łódek posiada jakąś formę ubezpieczenia, lecz około 130 tysięcy łódek nie ma żadnego ubezpieczenia choć powinna. Około 650 tysięcy łódek jest ubezpieczona od odpowiedzialności cywilnej przez ubezpieczenie domowe. Jakieś 150 tysięcy łódek nie posiada żadnej formy ubezpieczenia ponieważ możliwość wyrządzenia szkód jest znikoma (kajaki, maleńkie łódki).

W 1993 roku wprowadzono obowiązkowy rejestr obejmujący do dzisiaj 280 tysięcy łódek. Rejestr zlikwidowano kilka lat temu, lecz firmy ubezpieczeniowe finansowały jego utrzymywanie argumentując iż może zapobiec kradzieżom i wspomoże działanie służb ratowniczych.

Dziewięć firm ubezpieczających łódki otrzymało z Głównego Urzędu Skarbowego (RSV) żądanie zgłaszania nowych polis ubezpieczeniowych łódek, których wartość przekracza 200 tysięcy koron. Żądanie dotyczy danych personalnych właścicieli oraz specyfikacji łódek. Prawnicy większych klubów żeglarskich oraz niektórych firmy ubezpieczeniowych rozważają możliwość odmowy uważając iż jest to kolejna próba wprowadzenia rejestru, tym razem już bez kamufl owania, że chodzi o opodatkowanie wyselekcjonowanej grupy właścicieli łódek.

Reprezentanci firm ubezpieczeniowych uważają iż powinna istnieć obowiązkowa forma ubezpieczenia, jednak nie potrafią wskazać żadnego przypadku wyrządzenia szkody przez nieubezpieczoną łódkę. Wprowadzenie takiego rejestru oznaczałoby znaczny wzrost kosztów ubezpieczenia dla właścicieli łódek, bo to oni właśnie musieliby sfinansować działalność Urzędu zajmującego się rejestracją ubezpieczeń wzorowanych na samochodowym „auto-casco”. Niezależnie od likwidowanego rejestru istnieje rejestr prowadzony przez Urząd Morski i zawierający dane łódek których rozmiary przekraczają wspomniane 12 × 4 metrów lub właściciele potrzebują międzynarodowy „Certificate of Registration Boat” (zawiera około 1500 łódek). Największe kluby żeglarskie wydają podobny certyfikat i prowadzą własne rejestry (np. Svenska Kryssarklubben wydała około 20 tysięcy certyfikatów).

Od 1989 roku istnieje również rejestr zawierający 11 800 łódek i silników ukradzionych bądź poszukiwanych. Tylko w roku 2002 ukradziono 2412 łódek których wartość wynosi około 170 milionów koron. Znaleziono 362 kompletne łódki, 187 bez silnika oraz 22 silniki. Nie stwierdzono, by aktualny rejestr w jakikolwiek sposób przyczynił się do odnalezienia którejś z łódek. Zresztą nie są prowadzone statystyki odnalezionych łódek.

Na niedawnym spotkaniu przedstawicieli służb ratowniczych, policji oraz służb ochrony wybrzeża deklarowano potrzebę wprowadzenia obowiązkowego rejestru łódek zdolnych do pływania po morzu. Taki rejestr obejmować by miał około 400 tysięcy łódek i koszt utrzymania rejestru musiałby wynosić co najmniej 100 milionów koron, co jest suma znaczną w porównaniu z 2,5 milionem koron rocznie za utrzymania aktualnego rejestru (który zostanie zlikwidowany z końcem roku).

Zadziwiające są różnice kosztów utrzymania obowiązkowego i nieobowiązkowego rejestru. Socjalistyczne władze kłują w oczy drogie łódki wypełniające szwedzkie mariny i nie rezygnują z żadnej okazji, by zabrać nam jeszcze więcej. Nie biorą pod uwagę faktu, że właściciele łódek solidnie zasilają państwową kasę sumą ponad 1,3 miliarda koron rocznie (z podatków pośrednich VAT — w Szwecji nazywa się to moms — płaconych za zakup towarów i usług związanych z żeglarstwem) przy państwowych wydatkach związanych z ratownictwem, oznaczaniem dróg wodnych itp. wynoszących 43 miliony. Ze społecznego punktu widzenia nie będziemy mieli żadnych korzyści z opodatkowania łódek, ani też nie poprawimy budżetu państwa, ani nie polepszymy środowiska naturalnego i też nie uratujemy żadnego życia.

Jerzy Sychut

« powrót do spisu treści

Smok on the Water — biuletyn informacyjny przyjemniaczków — Nr 1
Polska Federacja Żeglarska